Dyskusje ogólne
3 m
7
Siema dzidki. Dzisiaj krótka powtórka z tego, jak działa "sprawiedliwość" w tym państwie z kartonu. Jeśli myśleliście, że prawo jest równe dla wszystkich, to usiądźcie wygodnie, weźcie głęboki oddech i przygotujcie się na potężne wku*wienie.
Oto szybkie podsumowanie ostatnich wydarzeń:
Łukasz Żak – 20 lat więzienia:
Wjechał z pełną pzdą na Trasie Łazienkowskiej, zabił ojca rodziny, uciekł, mataczył. Sąd wlepił mu maksymalny możliwy wymiar – 20 lat. I bardzo krwa dobrze, eliminacja chwastu ze społeczeństwa. Ale patrzcie na to, co dzieje się obok, gdy sprawcą nie jest patus z osiedla, tylko ktoś z "wyższych sfer".
Paweł K. (Adwokat od "trumny na kółkach") – 1.5 roku więzienia:
Pan mecenas, który po wypadku (w którym zginęły dwie kobiety) pouczał na Instagramie, że kupuje się bezpieczne auta, a nie "trumny na kółkach", dostał ostatecznie śmieszne 1.5 roku. Mało tego, chłop unikał odsiadki tak długo, aż musieli go zgarnąć listem gończym, a teraz jego obrona kombinuje, żeby karę odbył w ciepłym domku na "dozorze elektronicznym". Bo przecież pan adwokat nie będzie siedział z plebsem.
Agnieszka Z. (córka lekarzy z Łodzi) – 5 lat (ale tylko na papierze):
Młoda panna w Jeepie rozjechała czołowo trójkę motocyklistów. Wszyscy zginęli. Wyrok? 5 lat. Myślicie, że siedzi? Gdzie tam! Najpierw sąd odroczył jej karę, żeby mogła dokończyć staż stomatologiczny (bo zęby Polaków są ważniejsze niż życie trzech osób). A jak staż się skończył, to jej obrona załatwiła kolejne odroczenie – tym razem na rok, bo biegły psychiatra uznał, że dziewczyna ma "za słabą psychikę" na więzienie. K*rwa, no kto by pomyślał, że w więzieniu jest stresująco?!
A na deser: Lekarze ze szpitala w Mogilnie kasujący po 26 000 zł za godzinę:
Wychodzi na jaw potężna afera w szpitalach, gdzie spółka neurochirurgów kroiła publiczną kasę z NFZ na grube miliony, wykazując fikcyjne operacje trwające według papierów po 3-10 minut. NFZ krwawi, kolejki do lekarzy na lata, ale "elyta" bawi się za nasze.
Wniosek?
Jak jesteś zwykłym obywatelem albo patusem bez pleców – system cię dojedzie bez mydła. Jak masz w rodzinie lekarzy, prawników albo sam masz aplikację – prawo staje się nagle niezwykle wyrozumiałe, elastyczne i wręcz troskliwe o twoją karierę zawodową i zdrowie psychiczne.
Kraj z dykty i dykty ciąg dalszy. Wypierdalam.
Oto szybkie podsumowanie ostatnich wydarzeń:
Łukasz Żak – 20 lat więzienia:
Wjechał z pełną pzdą na Trasie Łazienkowskiej, zabił ojca rodziny, uciekł, mataczył. Sąd wlepił mu maksymalny możliwy wymiar – 20 lat. I bardzo krwa dobrze, eliminacja chwastu ze społeczeństwa. Ale patrzcie na to, co dzieje się obok, gdy sprawcą nie jest patus z osiedla, tylko ktoś z "wyższych sfer".
Paweł K. (Adwokat od "trumny na kółkach") – 1.5 roku więzienia:
Pan mecenas, który po wypadku (w którym zginęły dwie kobiety) pouczał na Instagramie, że kupuje się bezpieczne auta, a nie "trumny na kółkach", dostał ostatecznie śmieszne 1.5 roku. Mało tego, chłop unikał odsiadki tak długo, aż musieli go zgarnąć listem gończym, a teraz jego obrona kombinuje, żeby karę odbył w ciepłym domku na "dozorze elektronicznym". Bo przecież pan adwokat nie będzie siedział z plebsem.
Agnieszka Z. (córka lekarzy z Łodzi) – 5 lat (ale tylko na papierze):
Młoda panna w Jeepie rozjechała czołowo trójkę motocyklistów. Wszyscy zginęli. Wyrok? 5 lat. Myślicie, że siedzi? Gdzie tam! Najpierw sąd odroczył jej karę, żeby mogła dokończyć staż stomatologiczny (bo zęby Polaków są ważniejsze niż życie trzech osób). A jak staż się skończył, to jej obrona załatwiła kolejne odroczenie – tym razem na rok, bo biegły psychiatra uznał, że dziewczyna ma "za słabą psychikę" na więzienie. K*rwa, no kto by pomyślał, że w więzieniu jest stresująco?!
A na deser: Lekarze ze szpitala w Mogilnie kasujący po 26 000 zł za godzinę:
Wychodzi na jaw potężna afera w szpitalach, gdzie spółka neurochirurgów kroiła publiczną kasę z NFZ na grube miliony, wykazując fikcyjne operacje trwające według papierów po 3-10 minut. NFZ krwawi, kolejki do lekarzy na lata, ale "elyta" bawi się za nasze.
Wniosek?
Jak jesteś zwykłym obywatelem albo patusem bez pleców – system cię dojedzie bez mydła. Jak masz w rodzinie lekarzy, prawników albo sam masz aplikację – prawo staje się nagle niezwykle wyrozumiałe, elastyczne i wręcz troskliwe o twoją karierę zawodową i zdrowie psychiczne.
Kraj z dykty i dykty ciąg dalszy. Wypierdalam.