Dyskusje ogólne
3 m
52
Wychowałem się w rodzinie, w której obowiązki domowe były dzielone po prostu zdroworozsądkowo, a nie według sztywnych ról. Jeśli ojciec wracał wcześniej z pracy, to nie siadał przed telewizorem, tylko gotował obiad dla całej rodziny. Jeśli wcześniej wracała mama, to ona zajmowała się gotowaniem. Nie było w tym żadnej ideologii, po prostu robił to ten, kto akurat miał czas.
Oczywiście były też zadania wynikające z umiejętności. Ojciec częściej zajmował się naprawami, czy majsterkowaniem, bo miał do tego wiedzę i doświadczenie. Mama z kolei wykonywała inne prace domowe. Ale kiedy sytuacja tego wymagała, nikt nie zasłaniał się stereotypami. Jeśli mama miała nadgodziny w pracy, to ojciec bez żadnego problemu odkurzał, mył podłogi, sprzątał mieszkanie i robił wszystko, co było potrzebne.
Dlatego od zawsze wydawało mi się naturalne, że dom prowadzi się wspólnie. Nie ma znaczenia, czy coś jest uznawane za męskie czy kobiece. Ojcu jądra nie odpadły, jak potrafił sam sobie skrócić spodnie i te nogawki zaszyć na maszynie. Liczy się to, kto w danym momencie może coś zrobić i zrobi to dla dobra całej rodziny. Taki model współpracy widziałem na co dzień i to właśnie on ukształtował moje podejście do dzielenia obowiązków.
Oczywiście były też zadania wynikające z umiejętności. Ojciec częściej zajmował się naprawami, czy majsterkowaniem, bo miał do tego wiedzę i doświadczenie. Mama z kolei wykonywała inne prace domowe. Ale kiedy sytuacja tego wymagała, nikt nie zasłaniał się stereotypami. Jeśli mama miała nadgodziny w pracy, to ojciec bez żadnego problemu odkurzał, mył podłogi, sprzątał mieszkanie i robił wszystko, co było potrzebne.
Dlatego od zawsze wydawało mi się naturalne, że dom prowadzi się wspólnie. Nie ma znaczenia, czy coś jest uznawane za męskie czy kobiece. Ojcu jądra nie odpadły, jak potrafił sam sobie skrócić spodnie i te nogawki zaszyć na maszynie. Liczy się to, kto w danym momencie może coś zrobić i zrobi to dla dobra całej rodziny. Taki model współpracy widziałem na co dzień i to właśnie on ukształtował moje podejście do dzielenia obowiązków.