11
Ernst Jünger to pisarz w Polsce mało znany. Niesłusznie, bowiem jest to twórca bardzo płodny, w wypadku którego ilość idzie z reguły w jakość. W swoich dziełach podejmował głównie tematykę polityczno-filozoficzną, jednak książki te w jego czasach można było uznawać też za science-fiction. Przykładem takiego tytułu jest wydane w 1948 r. “Heliopolis”.
Akcja powieści dzieje się w bliżej nieokreślonej przyszłości. Nastąpił nowy porządek polityczny. Nie został on szczegółowo wyjaśniony, pewne nazwy geograficzne i funkcje brzmią znajomo, inne zaś są zupełnie obce. Fragment świata przedstawiony w książce znajduje się na terytorium potęgi rządzonej przez Regenta. Choć narzuca on ogólne prawa i reguły gry, nie miesza się w lokalne konflikty. Jeden z nich ma miejsce w tytułowym mieście Heliopolis, gdzie walkę o władzę toczą dwa stronnictwa: Pałac, reprezentowany przez Prokonsula oraz Urząd Centralny zarządzany przez Starostę.
Prokonsul nazywany jest również Księciem. Funkcja ta oddaje charakter jego stronnictwa. Pałac reprezentuje stary porządek, w którym arystokracja tworzy elitę intelektualną i wojskową. Charakteryzuje go obyczajowy konserwatyzm i przywiązanie do tradycji oraz honoru. W znajdującej się pod jego pieczą szkole wojskowej uczy się jazdy konno czy fechtunku. Nie oznacza to jednak niechęci do nowych technologii. Armia wyposażona jest również w nowoczesne uzbrojenie. Właśnie do tej frakcji należy główny bohater powieści, Lucius de Geer.
Starosta reprezentuje zupełnie inne podejście. Jego stronnictwo stawia na zadowolenie mas, zrównanie wszystkich do jej poziomu. Żadnych wyższych wartości, materializm i rozpusta. Do zdobycia i poszerzenia władzy wykorzystuje brudne zagrywki: zarządzanie nastrojami społecznymi, spiski, intrygi, zastraszanie, zdrady oraz zbrodnie. Choć kierowany przez niego Urząd Centralny znajduje się w mieście, sam rezyduje na wyspie Castelmarino, która cieszy się ponurą sławą z powodu torturowania i eksperymentowania na więźniach politycznych.
W powieści przeplata się wiele motywów: politycznych, moralnych, filozoficznych, historycznych, społecznych, duchowych, czy autobiograficznych. Trzy pierwsze akcentowane są najmocniej. Jeżeli ktoś lubi książki, gdzie akcja pędzi do przodu na złamanie karku, tutaj może się wynudzić. Fabuła bowiem roi się od dygresji i rozważań egzystencjalnych. Dla mnie jednak nie stanowi to wady. Wplecenie ich w treść przywodzi mi na myśl grę komputerową, gdzie wątek główny urozmaicony jest misjami pobocznymi. Nie są to jednak zadania wyjęte z kontekstu; pozwalają lepiej poznać i zrozumieć wykreowaną przez autora rzeczywistość i jej bohaterów. Czytelnicy, którzy chcą, żeby coś się działo, również zostają zaspokojeni. “Heliopolis” jest zatem dziełem wielowymiarowym. Moim zdaniem warto dać mu szansę, bo jest to książka o niepowtarzalnym klimacie. Polecam i wypierdalam.