4
Ludwig Wittgenstein jest uważany za jednego z najważniejszych filozofów XX w., chociaż zajmował się rzeczami wykraczającymi poza tę dziedzinę. Jego prace są liczne, skomplikowane i niejasne. Próby przystępnej prezentacji jego dorobku podjął się A. C. Grayling w książce o zaskakującym tytule – „Wittgenstein”.
Ludwig Wittgenstein urodził się 26.04.1889 r. w Wiedniu jako syn jednego z najbogatszych ludzi w Austrii. Do ukończenia czternastego roku życia był kształcony w formie nauki domowej. Z powodu specyficznego podejścia ojca do edukacji miał przez to problemy z dostaniem się do gimnazjum lub funkcjonującej w tamtych czasach szkoły realnej. Ostatecznie trafił do tej drugiej, tj. prowincjonalnej szkoły w Linzu, gdzie uczęszczał w tym czasie również Adolf Hitler. Wyższą edukację podejmował na kilku uczelniach: w Berlinie, Manchesterze i Cambridge. Był ekscentrykiem i samotnikiem. Zdarzało mu się np. wyjeżdżać na rok do Norwegii, gdzie mieszkał w chatce na odludziu. Poza aktywnością akademicką podejmował się różnorodnych zajęć: służył w wojsku, pracował m.in. jako inżynier, nauczyciel i ogrodnik wojskowy. Zmarł 29.04.1951 r. Pozostawił po sobie wiele prac, z których najważniejsze byłby dwie: „Traktat logiczno-filozoficzny” i „Dociekania filozoficzne”.
W “Traktacie logiczno-filozoficznym” Wittgenstein postawił sobie ambitny cel - rozwiązanie wszystkich problemów filozoficznych. Jego zdaniem wynikają one z niezrozumienia, czym jest język. Stanowi on logiczne odwzorowanie struktury świata, tzn. służy do jego opisywania. Poszczególne elementy języka odpowiadają elementom świata według stopnia złożoności. Najbardziej podstawowym elementem świata są przedmioty odzwierciedlane w nazwach. Nazwy łączą się, tworząc zdania elementarne, czemu odpowiadają stany rzeczy. Fakty są zbiorem stanów rzeczy i są opisywane poprzez zdania. Świat składa się z całości faktów, a język ze zdań.
W związku z powyższym jedyne sensowne zdania to takie, które są obrazami rzeczywistości, czyli stwierdzają fakty. Konsekwencją tego jest wniosek, że nie da się nic powiedzieć o etyce, religii i innych problemach egzystencjalnych, ponieważ leżą one poza światem. W tym rozumowaniu tkwi jednak haczyk. Bezsensowne jest również rozmawianie o języku. Wittgenstein zdawał sobie z tego sprawę i ujął to tak: “Należy porzucić drabinę, uprzednio się nią wspiąwszy”.
“Traktat” przyniósł Wittgensteinowi uznanie w środowisku filozoficznym. Głos krytyki wobec niego podniósł jednak sam autor. Zauważył oczywisty, wydawałoby się, błąd w swoim rozumowaniu. Język ma przecież różne funkcje. Nie tylko odzwierciedla świat, można za jego pomocą pytać, rozkazywać, żartować itd. “Dociekania filozoficzne” ukazują nowe spojrzenie na tę kwestię. Powyższe funkcje traktowane są jako gry językowe. Rozumieć znaczenie słowa oznacza znać reguły jego używania w ramach gry językowej. Reguła zawsze wykształca się w zbiorowości, jest ona uzasadnieniem sama dla siebie. Zatem kierowanie się nią nie ma żadnego obiektywnego czynnika, jest to praktyka zakorzeniona w zwyczajach wspólnoty. Reguła jest w swej istocie czymś publicznym, nie ma prywatnych reguł. W związku z tym doświadczenie i język, jakim o nim mówimy, nie są prywatne. Istnieją publiczne kryteria stosowania wyrażeń opisujących nastroje, emocje, ból itd.
Powyższy opis tu skrótowy skrót treści książki. Szczegółowe wyjaśnienie zawartych tu tez wymaga jej przeczytania. Moim zdaniem jest to dobra pozycja na ogólne zapoznanie z myślą Wittgensteina. Mimo że postrzegana jest jako zawiła i niejasna, autor przedstawił ją prosto i przystępnie. W związku z tym polecam i wypierdalam.