35
Czy średnia cena mieszkań na rynku może mocno pójść w górę, nawet jeśli 70% lokali nie podrożało ani o złotówkę? 

Stoi za tym tzw efekt strukturalny. Kupujący naturalnie wyciągają z rynku najtańsze oferty, czyszcząc "dół" cennika. W tym samym czasie deweloperzy dokładają na górną półkę nowe, droższe inwestycje.

W efekcie z puli znikają tanie metry, dochodzą drogie, a statystyczna średnia rośnie - mimo że większość mieszkań wciąż kosztuje dokładnie tyle samo co wcześniej. To nie same lokale nagle stają się droższe, tylko zmienia się to, co w danej chwili zostało na półce!

Media nie mając nowych tematów grzeją "kolejne wzrosty średniej ceny mieszkań". Co automatycznie napędza wzrost zainteresowania.

Aktualnie mamy przestój na rynku jest cisza o inflacji, ciszą o wzrostach i straszą nas wojną. Do kompletu stopy procentowe są dosyć wysokie (kredyt na stałe stopy ok 6%) czyli wiele osób czeka z decyzją o zakupie. To paradoksalnie dobry moment na zakup mieszkania - kupujący może negocjować cenę ze sprzedającym który od roku wystawia ofertę z mieszkaniem, a już 2-3 obniżał cenę za m².

Jeśli GUS ogłosi lekkie spadki w gospodarce (a takie będą niebawem) będą naciski na obniżanie stóp % - a to pobudzi rynek nieruchomości tańszym kredytem, więc co za tym idzie kolejną wyprzedaż tanich mieszkań z dołu cennika i wzrost średniej ceny. 
0.068614959716797