Świat
1 m
2
Musi być już pełnia dnia, pomyślałem, choć nie widziałem słońca; i mimo iż czułem ostre i
chłodne powietrze, świadomość tego faktu odbierałem bardziej rozumem niż zmysłami — nie
doznawałem przykrych uczuć. Ponad całym tym smętnym krajobrazem wisiał baldachim ciężkich
ołowianych chmur niczym widoma klątwa. W tym wszystkim tkwiła groźba i zapowiedź
niebezpieczeństwa — zły omen, zwiastun zguby. Nie było ani jednego ptaka, zwierzęcia czy
owada. Wiatr zawodził w nagich konarach obumarłych drzew, a zszarzała trawa skłaniała się ku
ziemi, by szeptać jej swą przerażającą tajemnicę; wszelako żaden inny dźwięk ni ruch nie przerwał
straszliwego spokoju owego posępnego miejsca.
chłodne powietrze, świadomość tego faktu odbierałem bardziej rozumem niż zmysłami — nie
doznawałem przykrych uczuć. Ponad całym tym smętnym krajobrazem wisiał baldachim ciężkich
ołowianych chmur niczym widoma klątwa. W tym wszystkim tkwiła groźba i zapowiedź
niebezpieczeństwa — zły omen, zwiastun zguby. Nie było ani jednego ptaka, zwierzęcia czy
owada. Wiatr zawodził w nagich konarach obumarłych drzew, a zszarzała trawa skłaniała się ku
ziemi, by szeptać jej swą przerażającą tajemnicę; wszelako żaden inny dźwięk ni ruch nie przerwał
straszliwego spokoju owego posępnego miejsca.