31
Bardzo tu dużo tekstów typu "jakie te baby są złe".
Nie to, żebym się chwalił czy coś, ale żonaty jestem już prawie 30 lat, dorobiłem się dwóch synów i córki (jeszcze bym chciał, ale pesel mówi "nie"). Jak to w małżeństwie: są dni lepsze i gorsze, ale nigdy publicznie nie żaliłem się jaka to moja jest zła. Nie wiem na pewno jak ona, ale jak spotykamy się ze znajomymi to zawsze ktoś wspomni, że tak zgodnego małżeństwa to tylko pozazdrościć. Oboje pracujemy (pomijam dzieci) - kiedyś ja zarabiałem więcej, teraz moja żona i nie mamy z tym problemów: kasę mamy wspólną minus jakieś "kieszonkowe" na własne potrzeby.
I tutaj istotna rzecz: nie znamy małżeństw, które by się żarły ze sobą, żaliły w necie albo chodziły z transparentami "Ona/on jest zły/zła, ja nie". Jeden wyjątek: mój znajomy rzucił żonę i syna, odszedł nie wiadomo gdzie. Umarło mu się i się później okazało, że miał ostrego raka. Chłop po prostu chciał oszczędzić bliskim swojego cierpienia i obowiązku upierdliwej opieki nad sobą a rodzina dostała spore ubezpieczenie. Też się zastanawiam nad takim rozwiązniem prawdę mówiąc, gdyby mi się przytrafiło.

Nie wierzcie bezkrytycznie w te wszystkie historie, że związek kobiety i mężczyzny jest zły. Pewnie są takie przypadki, ale to nie jest reguła. Bardziej wierzę w teorię spiskową, że ktoś chce nas wynarodowić, bo ma w tym interes. Ale to tylko takie moje "widzimisię", więc sami nad tym pomyślcie.
Dobrego dnia, wieczoru i nocy ;).
Antytrnd
0.06810998916626