49
Zabijamy świnkę na obiad i ślimaka w ogrodzie – dlaczego aborcja jest zła? I w ogóle dlaczemu zabicie człowieka jest złe? Skorośmy takie samie zwierzęta jak małpy tylko łyse i tylko nieco bardziej inteligentne to skoro na safari można zabić szympansa to czemu nie człowieka? Ateista już tutaj się wywala o arbitralizm człowieka i jego subiektywizm – wierzący coś tam sepleni o Bogu i uczynieniu człowieka na Jego obraz. Czemu sepleni? Bo za każdym razem kiedy podaje argumenty za wyjątkowością człowieka jako stworzenia to tylko daje amunicję pro-aborcjonistom. Czemu?

Człowiek jest inteligentny – no zwierzęta też i często niemal na równi z człowiekiem. Człowiek ma zdolność rozumowania – no kruk też. Człowiek ma samoświadomość – słonie czy świnie też. Ma język – orki gadają między sobą będąc piekielne inteligentne. Wolna wola – małpy. Świadomość moralna i empatia – nawet szczury ją mają. 

Za każdym razem kiedy ktoś doszukuje się wartości człowieka w jego cechach jako anty-aborcjonista daje argumenty stronie przeciwnej – bo nie dość że wiele ludzkich cech znajdujemy w zwierzętach to na dodatek te cechy o jakich mowa w poszczególnych ludziach są na różnym poziomie. Czy ktoś głupi jest mniej ludzki od geniusza? Jest mniej obrazem Boga? No nie. Więc kryterium inteligencji itp. jako cechy nie może być miarką człowieczeństwa czy wartości – zwłaszcza że zarodek w łonie nie mający jeszcze mózgu tym bardziej ich nie ma.

To może wartość człowiekowi nadaje nieśmiertelna dusza?
"Bo jednakowy jest los synów ludzkich i los zwierząt. Jak umiera ten, tak umiera i tamto. Wszyscy mają jednakowe tchnienie, a nie ma człowiek przewagi nad zwierzęciem, gdyż wszystko jest marnością. Wszystko to idzie do jednego miejsca; wszystko jest z prochu i wszystko w proch się obraca. A któż wie, że duch[ruach] synów ludzkich idzie w górę, a duch[ruach] zwierzęcia zstępuje do ziemi?" Kaznodzieji (Koh) 3:19-21 UBG

Ruach – hebrajskie słowo oznaczające „duch, wiatr, oddech”. Jak widzimy ruach ma i człowiek i zwierzę. Może jest jakieś inne słowo na dusze w ST? Jest: nephesh – i też tyczy zarówno człowieka jak i zwierząt:
"Bóg powiedział też: Niech ziemia wyda istoty żywe[istoty z duszą - nephesh chayyach] według swego rodzaju: bydło, zwierzęta pełzające i zwierzęta ziemi według swego rodzaju. I tak się stało." Rodzaju 1:24 UBG

Trochę dupa zbita w temacie że wyjątkowość człowieka bo dusza, duch - ale nadal uważamy że zabicie człowieka jest złe i że ma znaczenie że człowiek został uczyniony na obraz Boga dlatego zabicie go jest złe i winno być karane karą ostateczną:
"Kto przeleje krew człowieka, przez człowieka będzie przelana jego krew, bo na obraz Boga człowiek został stworzony." Księga Rodzaju 9, 6 UBG
Więc o co chodzi z tym że człowiek jest tym obrazem Boga skoro nie chodzi o cechy czy nawet jego duchowość? W końcu powodem KS jest zniszczenie obrazu Boga a nie zabicie czegoś inteligentnego czy empatycznego… Tak? Przyjrzymy się jeszcze raz fragmentowi mówiącemu o tym „obrazie Boga w człowieku”:
"Potem Bóg powiedział: Uczyńmy człowieka na nasz obraz według naszego podobieństwa; niech panuje nad rybami morskimi i ptactwem niebieskim, nad bydłem i całą ziemią oraz nad wszelkimi zwierzętami pełzającymi, które pełzają po ziemi. Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boga go stworzył; stworzył ich mężczyzną i kobietą." Rodzaju 1:26-27 UBG

„Na nasz obraz” – trochę ciężko to zinterpretować o ile się nie dowiemy że słowo bəṣalmēnû składa się z słów: bə, ṣalem i ēnû. Salem to obraz, wiadomix. Enu zaimek oznaczający „nasz” – natomiast bə oznacza „W, na, według” – lub… role. I nie chodzi mi o taką w polu ale jako coś lub ktoś, w czyś lub jako ktoś:
"Oto wytapiałem cię, ale nie jak srebro[jako srebro - ḆƏ •ḵā•sep̄]; wybrałem cię w piecu utrapienia." Izajasza 48:10 UBG
Bogu nie chodzi tu o to że ktoś jest dostawnie wytapiany W/NA srebrze, tak? Tak samo mamy w polskim - przykładowo kiedy mówię że pracuje W farmacji to nie znaczy że pracuje wewnątrz czegoś konkretnego ale jako ktoś. Kiedy mówię że jesten NA służbie nie znaczy że jestem dosłownie na czymś ale że jestem w robocie jako policjant itd. Dodajmy do tego jeszcze dwie rzeczy – kontekst samego wersetu: „niech panuje nad rybami morskimi i ptactwem niebieskim, nad bydłem” oraz fakt że w tamtej kulturze władca kiedy podbijał daną ziemie tworzył posągi nazywane właśnie ṣelem jako symbol swojej zwierzchności nad danym terytorium.
Czyli co? Bóg zakazuje czynienia swoich posągów(drodzy katolicy) ale mówi że to człowiek jest jego obrazem(posągiem) – identycznie jak mówi w NT że:
"Bóg, który stworzył świat i wszystko na nim, ten, który jest Panem nieba i ziemi, nie mieszka w świątyniach zbudowanych ręką. Ani nie jest czczony rękoma ludzkimi tak, jakby czegoś potrzebował, ponieważ sam daje wszystkim życie i oddech, i wszystko." Dzieje Apostolskie 17:24-25 UBG
Notabene miły fragment dla katolików… Ale „kontynuując dalej” gdzie Bóg mieszka? W Jakiej świątyni?
"Czyż nie wiecie, że wasze ciało jest świątynią Ducha Świętego, który jest w was, a którego macie od Boga, i nie należycie do samych siebie? Drogo bowiem zostaliście kupieni. Wysławiajcie więc Boga w waszym ciele i w waszym duchu, które należą do Boga." 1 Koryntian 6:19-20 UBG
Albo dosadniej:
"Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży w was mieszka?" I Koryntian 3:16 UBG

Człowiek(wierzący) jest świątynią nie ręka człowieka ale Boga uczynioną – tak samo jak jest jego obrazem nie uczynionym z kamienia czy drewna ale z ciała. Ruchomym, żywym i prawdziwym – z autorytetem do władania nad ziemią w ramach władzy samego Boga – jako jego symbol(obraz Boga dla reszty stworzenia) i przedłużenie.

Co więc nadaje wartość człowiekowi? Ja zapytam co nadaje wartość złotu – ludzie za nie potrafią zabić. Nie zabija się za szyszki ale za złoto – a jak by się tak zastanowić to we wszechświecie jest niemal nieskończenie wiele więcej złota niż szyszek które rosną jedynie na naszej planecie. Co więc sprawia że złoto jest drogie a szyszka nie? Tylko i wyłącznie człowiek – to człowiek arbitralnie nadał wartość złotu a nie szyszkom, cynie czy kamieniom. Zbyt abstrakcyjne? Jakieś trzy tysiące lat temu w Mezoameryce indiańce za walutę stosowali ziarna kakaowca mając dostęp do złota i stosując je jedynie dekoracyjnie i religijnie.

Tak jak ze złotem tak jest i z człowiekiem – jego wartość nie wynika z jego cech jak to wcześniej opisałem; wynika tylko i wyłącznie z tego że wyższy byt uważa coś – w tym przypadku człowieka – za coś cennego. I dlatego nie mają znaczenia cechy tego czegoś – jego poziom rozwoju, poziom inteligencji, rasa itd. człowiek niezależnie od swojego stanu i cech ma nadaną wartość jako reprezentant samego Boga z Jego własnego nadania - a nie ze wgledu na jego cechy rzekomo odrużniająceg go od zwiererzęcia.

Wrzutka zrobiona dla świadomości tych co choć czasem walczą po stronie pro-live dla ułatwienia - mam nadzieje - im zadania.
0.061079978942871