391
No dobra dzidki, część druga.
Dla tych, którzy pamiętają poprzednią dzidę:
nie zbankrutowałem.
Jeszcze xD
Warsztat faktycznie otworzyłem.
Dla tych, którzy pamiętają poprzednią dzidę:
nie zbankrutowałem.
Jeszcze xD
Warsztat faktycznie otworzyłem.
I powiem wam, że człowiek całe życie myśli, że prowadzenie warsztatu polega głównie na naprawianiu samochodów.
Otóż kurwa nie.
Naprawianie samochodów to jest ta przyjemna część.
Reszta to: kasa fiskalna, konto firmowe, terminal, urząd skarbowy, faktury, program warsztatowy, magazyn, PLU, dostawcy, telefony, reklamy, szyldy, banery, wizytówki, naklejki, formularze itd.
i zastanawianie się po raz pięćdziesiąty, dlaczego urząd chce ode mnie informacji, której sam nie rozumiem.
W pewnym momencie bardziej czułem się księgowym z kluczem 13 niż mechanikiem.
Próbowałem nawet założyć konto firmowe przez internet.
Oczywiście się nie udało.
Bank stwierdził, że jednak mam przyjechać osobiście.
Czyli klasycznie:
„wszystko załatwisz online”
chyba że faktycznie chcesz coś załatwić xD
Ale jakoś przez to przebrnąłem.
Hala też zaczęła wyglądać jak warsztat, a nie miejsce po byłych lokatorach, w którym zaraz znajdzie się beczkę z wapnem i trzy dowody osobiste.
Nawet zapach ukraińca udało sie wyplenić chociaż kosztowało mnie to 3 butle kreta i nową deskę sedesową
Otóż kurwa nie.
Naprawianie samochodów to jest ta przyjemna część.
Reszta to: kasa fiskalna, konto firmowe, terminal, urząd skarbowy, faktury, program warsztatowy, magazyn, PLU, dostawcy, telefony, reklamy, szyldy, banery, wizytówki, naklejki, formularze itd.
i zastanawianie się po raz pięćdziesiąty, dlaczego urząd chce ode mnie informacji, której sam nie rozumiem.
W pewnym momencie bardziej czułem się księgowym z kluczem 13 niż mechanikiem.
Próbowałem nawet założyć konto firmowe przez internet.
Oczywiście się nie udało.
Bank stwierdził, że jednak mam przyjechać osobiście.
Czyli klasycznie:
„wszystko załatwisz online”
chyba że faktycznie chcesz coś załatwić xD
Ale jakoś przez to przebrnąłem.
Hala też zaczęła wyglądać jak warsztat, a nie miejsce po byłych lokatorach, w którym zaraz znajdzie się beczkę z wapnem i trzy dowody osobiste.
Nawet zapach ukraińca udało sie wyplenić chociaż kosztowało mnie to 3 butle kreta i nową deskę sedesową
Fotele ze starego Chryslera, które pokazywałem ostatnio, dalej żyją.
I co najlepsze — faktycznie stoją w poczekalni.
Cały komplet kosztował mnie około 300 zł za profile i flaszkę dla kolegi za rzeczone fotele.
Patrząc po cenach gotowych mebli, jest to prawdopodobnie jedna z lepszych inwestycji tej działalności.
Partnerka dalej dzielnie uczestniczy w tym całym cyrku.
Niby jest fryzjerką.
Aktualnie jest fryzjerką, dekoratorką wnętrz, doradcą marketingowym i osobą, która czasami musi mnie przekonywać, że kupowanie kolejnego narzędzia za kilka tysięcy złotych może jednak chwilę poczekać.
Biuro i poczekalnię pod względem organizacji przestrzeni praktycznie ogarnęła ona.
Ja mam tendencję do tego, że patrzę na pomieszczenie i myślę:
„tu zmieści się jeszcze szafka z narzędziami”.
Ona patrzy i mówi:
„nie, tu ma być kurwa normalnie”.
I chyba dobrze, że ktoś tego pilnuje.
I co najlepsze — faktycznie stoją w poczekalni.
Cały komplet kosztował mnie około 300 zł za profile i flaszkę dla kolegi za rzeczone fotele.
Patrząc po cenach gotowych mebli, jest to prawdopodobnie jedna z lepszych inwestycji tej działalności.
Partnerka dalej dzielnie uczestniczy w tym całym cyrku.
Niby jest fryzjerką.
Aktualnie jest fryzjerką, dekoratorką wnętrz, doradcą marketingowym i osobą, która czasami musi mnie przekonywać, że kupowanie kolejnego narzędzia za kilka tysięcy złotych może jednak chwilę poczekać.
Biuro i poczekalnię pod względem organizacji przestrzeni praktycznie ogarnęła ona.
Ja mam tendencję do tego, że patrzę na pomieszczenie i myślę:
„tu zmieści się jeszcze szafka z narzędziami”.
Ona patrzy i mówi:
„nie, tu ma być kurwa normalnie”.
I chyba dobrze, że ktoś tego pilnuje.
1 października w końcu otworzyłem.
I wtedy wydarzyła się rzecz, której chyba bałem się najbardziej. Musiałem wyjść z mojej piwnicy (dosłownie) i spotkać się z potencjalnym klientem.
Przyjechali ludzie.
Serio.
Bo możecie sobie zrobić najładniejszy warsztat świata, kupić maszyny, narzędzia, zrobić stronę, reklamę, baner wielkości bloku mieszkalnego i dalej z tyłu głowy siedzi:
„a co jak nikt kurwa nie przyjedzie?”
Pierwsze telefony były więc trochę dziwne.
Telefon dzwoni.
Ktoś chce się umówić.
A ja przez sekundę mam takie:
„o kurwa, działa” xD
I bardzo szybko skończyło się romantyczne „prowadzę własny biznes”, a zaczęło normalne: „coś stuka” „coś ściąga” „nie odpala” „kontrolka się świeci” „poprzedni mechanik wymienił pół samochodu”
Czyli w sumie wróciłem do tego, co znam.
Tylko teraz jak coś spierdolę, to nie mogę już powiedzieć:
„proszę iść do kierownika”.
Bo kierownikiem też jestem ja xD
I wtedy wydarzyła się rzecz, której chyba bałem się najbardziej. Musiałem wyjść z mojej piwnicy (dosłownie) i spotkać się z potencjalnym klientem.
Przyjechali ludzie.
Serio.
Bo możecie sobie zrobić najładniejszy warsztat świata, kupić maszyny, narzędzia, zrobić stronę, reklamę, baner wielkości bloku mieszkalnego i dalej z tyłu głowy siedzi:
„a co jak nikt kurwa nie przyjedzie?”
Pierwsze telefony były więc trochę dziwne.
Telefon dzwoni.
Ktoś chce się umówić.
A ja przez sekundę mam takie:
„o kurwa, działa” xD
I bardzo szybko skończyło się romantyczne „prowadzę własny biznes”, a zaczęło normalne: „coś stuka” „coś ściąga” „nie odpala” „kontrolka się świeci” „poprzedni mechanik wymienił pół samochodu”
Czyli w sumie wróciłem do tego, co znam.
Tylko teraz jak coś spierdolę, to nie mogę już powiedzieć:
„proszę iść do kierownika”.
Bo kierownikiem też jestem ja xD
"Trafił" mi się już między innymi Citroen, który po nocnym postoju odpalał jakby właśnie stracił wolę życia.
I oczywiście usterka z gatunku najlepszych.
Żeby sprawdzić, czy dana rzecz coś zmieniła, trzeba było zostawić auto na minimum kilkanaście godzin.
Czyli:
- robisz test,
- czekasz do jutra,
- odpalasz,
- nadal źle,
- robisz następny test,
- znowu czekasz do jutra.
Idealna robota dla człowieka, który lubi szybkie efekty xD
Po drodze znalazłem kilka rzeczy, które spokojnie mogły powodować problem.
I tutaj właśnie wróciło to, o czym pisałem ostatnio.
Najłatwiej byłoby powiedzieć:
„pompa”.
Wymienić.
Skasować.
Jak nie pomoże - wymieniać dalej.
Tylko że ja przez lata robiłem właśnie te wszystkie pojebane przypadki, więc trochę szkoda byłoby teraz zacząć naprawiać samochody metodą rosyjskiej ruletki z katalogiem części.
Czasami to jest największy problem własnego warsztatu - Sam sobie ustawiłem poprzeczkę.
Jak pracowałem dla kogoś i robiłem trudne tematy, mogłem narzekać, że znowu dali mi jakieś gówno.
Teraz jak przyjeżdża gówno to sam sobie je przyjąłem xD
I oczywiście usterka z gatunku najlepszych.
Żeby sprawdzić, czy dana rzecz coś zmieniła, trzeba było zostawić auto na minimum kilkanaście godzin.
Czyli:
- robisz test,
- czekasz do jutra,
- odpalasz,
- nadal źle,
- robisz następny test,
- znowu czekasz do jutra.
Idealna robota dla człowieka, który lubi szybkie efekty xD
Po drodze znalazłem kilka rzeczy, które spokojnie mogły powodować problem.
I tutaj właśnie wróciło to, o czym pisałem ostatnio.
Najłatwiej byłoby powiedzieć:
„pompa”.
Wymienić.
Skasować.
Jak nie pomoże - wymieniać dalej.
Tylko że ja przez lata robiłem właśnie te wszystkie pojebane przypadki, więc trochę szkoda byłoby teraz zacząć naprawiać samochody metodą rosyjskiej ruletki z katalogiem części.
Czasami to jest największy problem własnego warsztatu - Sam sobie ustawiłem poprzeczkę.
Jak pracowałem dla kogoś i robiłem trudne tematy, mogłem narzekać, że znowu dali mi jakieś gówno.
Teraz jak przyjeżdża gówno to sam sobie je przyjąłem xD
Maszyny do opon też stoją, narzędzia ze starej stodoły przyjechały do nowego domu, a kolekcja rzeczy, które „koniecznie muszę kupić”, rośnie szybciej niż obrót firmy.
Czyli wszystko zgodnie z planem XD
Czyli wszystko zgodnie z planem XD
Najdziwniejsze jest chyba to, że ta hala naprawdę zaczyna być moja.
Nie w sensie własności, bo spokojnie, dalej co miesiąc ktoś bardzo skutecznie przypomina mi o czynszu xD
Ale jeszcze niedawno stałem tam i widziałem pusty budynek.
Teraz rano otwieram bramę, zapalam światła, robię kawę i zaczynają przyjeżdżać samochody.
I czasami mam takie:
„ja naprawdę to zrobiłem”.
A pięć minut później:
„kurwa, ZUS”.
I człowiek wraca na ziemię.
Także aktualny bilans:
– etatu dalej nie mam
– PPK dalej nie mam
– oszczędności też już specjalnie nie mam
– warsztat mam
– klientów jakichś mam
– telefony czasem dzwonią
- czasem ktoś zjedzie ze stacji kontroli
– fotele z Chryslera się nie rozpadły
– jeszcze nie zbankrutowałem
– nadal jestem zesrany
Czyli chyba idzie nieźle.
Będę wam dalej czasem wrzucał, co się tutaj odpierdala, bo materiału zaczyna być więcej niż się spodziewałem.
Szczególnie że już widzę, że klienci potrafią przywieźć rzeczy, których nawet moja wyobraźnia nie przewidziała.
A historia samej hali nadal czeka.
Bo tam naprawdę jest co opowiadać.
Nie w sensie własności, bo spokojnie, dalej co miesiąc ktoś bardzo skutecznie przypomina mi o czynszu xD
Ale jeszcze niedawno stałem tam i widziałem pusty budynek.
Teraz rano otwieram bramę, zapalam światła, robię kawę i zaczynają przyjeżdżać samochody.
I czasami mam takie:
„ja naprawdę to zrobiłem”.
A pięć minut później:
„kurwa, ZUS”.
I człowiek wraca na ziemię.
Także aktualny bilans:
– etatu dalej nie mam
– PPK dalej nie mam
– oszczędności też już specjalnie nie mam
– warsztat mam
– klientów jakichś mam
– telefony czasem dzwonią
- czasem ktoś zjedzie ze stacji kontroli
– fotele z Chryslera się nie rozpadły
– jeszcze nie zbankrutowałem
– nadal jestem zesrany
Czyli chyba idzie nieźle.
Będę wam dalej czasem wrzucał, co się tutaj odpierdala, bo materiału zaczyna być więcej niż się spodziewałem.
Szczególnie że już widzę, że klienci potrafią przywieźć rzeczy, których nawet moja wyobraźnia nie przewidziała.
A historia samej hali nadal czeka.
Bo tam naprawdę jest co opowiadać.
Na razie dalej obowiązuje jedna zasada:
To musi żreć.
I póki co…
żre.
To musi żreć.
I póki co…
żre.
Tak wiem.
Już wypierdalam.