Jest to niejako kontynuacja wcześniejszej wrzuty: https://jbzd.com.pl/obr/4606191/nauka-rysowania-czyli-nie-kazdy-powinien-rysowac, w której pierwszy raz w życiu zapełniłem cały zeszyt bohomazami.
Tak jak przewidywałem, potrzebowałem ponad miesiąca, żeby wrócić do tematu. Trochę poukładałem sobie wszystko w głowie i doszedłem do wniosku, że spróbuję wrzucać postępy trochę wcześniej, zamiast czekać, aż zapełnię cały szkicownik.
Może fala wyzwisk i zachęt, żebym przytulił toster w wannie, z waszej strony zmotywuje mnie do bardziej systematycznej pracy. Zobaczymy.
Tak jak przewidywałem, potrzebowałem ponad miesiąca, żeby wrócić do tematu. Trochę poukładałem sobie wszystko w głowie i doszedłem do wniosku, że spróbuję wrzucać postępy trochę wcześniej, zamiast czekać, aż zapełnię cały szkicownik.
Może fala wyzwisk i zachęt, żebym przytulił toster w wannie, z waszej strony zmotywuje mnie do bardziej systematycznej pracy. Zobaczymy.
Od razu zjebałem sprawę, bo zamiast w kupionym szkicowniku, zacząłem rysować w innym tworze, który się walał na półce w formacie A5 i to jeszcze z wyrywanymi kartkami. Po chwili kartka sama odpadła i zostałem z takim małym gównem. Do tego mały format spowodował, że wszystko rysowałem „miniaturowe”. Kolejnego dnia rysowałem już w zakupionym szkicowniku A4, zmuszając się, aby kształty były trochę większe i wymagały pracy ręką zamiast samym nadgarstkiem. Nadgarstek utrzymam w formie ćwiczeniami w łóżku przed spaniem.
Inna zamiana, jaka zaszła od ostatniego wpisu, to zmiana ołówka. Przeszkadzała mi trochę potrzeba ciągłego temperowania (lubię mieć w miarę ostrą końcówkę) i znalazłem jakiś walający się chyba jeszcze z czasów szkolnych „no name” ołówek automatyczny. Jedyne, co wiem, to to, że ma rozmiar 0,7 mm. Wydaje się, że grafit jest chyba miększy niż HB, ale chuja się znam.
Od dnia pierwszego, tj. 19 lutego 2026 roku, tak się prezentuje 26. i 27. dzień rysowania. W swoim optymizmie oceniam, że rysunki mogłyby być ocenione już nie jako dzieło dziecka z zespołem Downa, a jakiegoś przedszkolaka z średnim spektrum autyzmu.
Inna zamiana, jaka zaszła od ostatniego wpisu, to zmiana ołówka. Przeszkadzała mi trochę potrzeba ciągłego temperowania (lubię mieć w miarę ostrą końcówkę) i znalazłem jakiś walający się chyba jeszcze z czasów szkolnych „no name” ołówek automatyczny. Jedyne, co wiem, to to, że ma rozmiar 0,7 mm. Wydaje się, że grafit jest chyba miększy niż HB, ale chuja się znam.
Od dnia pierwszego, tj. 19 lutego 2026 roku, tak się prezentuje 26. i 27. dzień rysowania. W swoim optymizmie oceniam, że rysunki mogłyby być ocenione już nie jako dzieło dziecka z zespołem Downa, a jakiegoś przedszkolaka z średnim spektrum autyzmu.