Jak mógłby wyglądać Sejm po wyborach w 2027 roku?
Według sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski z 2 listopada 2026 r. KO uzyskuje 27,2%, PiS 18,2%, Konfederacja 13,3%, a Konfederacja Korony Polskiej 11,6%. Lewica ma 7,1%, a Ruch Mateusza Morawieckiego (R+) 5,2%.
Przy takim rozkładzie poparcia i przekroczeniu progu przez wszystkie sześć wymienionych komitetów orientacyjny podział mandatów metodą d’Hondta wyglądałby następująco:
KO – 152 mandaty
PiS – 101 mandatów
Konfederacja – 74 mandaty
Konfederacja Korony Polskiej – 65 mandatów
Lewica – 39 mandatów
R+ – 29 mandatów
Najważniejszy wniosek? PiS, Konfederacja i ugrupowanie Grzegorza Brauna mogłyby uzyskać łącznie około 240 mandatów, a więc większość w Sejmie wynoszącą 231 posłów. Nie oznacza to oczywiście, że taka koalicja rzeczywiście powstanie – różnice programowe i personalne mogą być poważną przeszkodą. Matematycznie taki wariant jest jednak możliwy.
Ciekawym wątkiem jest również Mateusz Morawiecki. Braun wielokrotnie ostro krytykował polityków odpowiedzialnych za politykę pandemiczną, a Morawiecki jest z tym okresem mocno kojarzony. Można więc przypuszczać, że dla lidera KKP warunkiem ewentualnego porozumienia mogłoby być odsunięcie Morawieckiego od udziału we wspólnym rządzie. Paradoksalnie wyłączenie go z koalicji mogłoby ułatwić porozumienie między PiS, Konfederacją i KKP.
Warto zwrócić uwagę również na PSL, które w tym badaniu ma zaledwie 2,9%, oraz Polskę 2050 z wynikiem 0%. Razem osiąga 3,8%, czyli również pozostaje poniżej progu wyborczego.
Moja dodatkowa prognoza: jeżeli kolejne sondaże będą równie niekorzystne dla PSL, nie wykluczam rozpadu tego środowiska. Część polityków mogłaby przejść do PiS, pojedyncze osoby być może do Konfederacji, natomiast większość – moim zdaniem – szukałaby miejsca w KO. Mogłoby to przypominać przechodzenie polityków i działaczy z rozpadającej się Polski 2050 do innych ugrupowań, przede wszystkim do obozu Koalicji Obywatelskiej.
Jeżeli do tych wyborów wgl dojdzie kurwa jego tuska mać.
Według sondażu United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski z 2 listopada 2026 r. KO uzyskuje 27,2%, PiS 18,2%, Konfederacja 13,3%, a Konfederacja Korony Polskiej 11,6%. Lewica ma 7,1%, a Ruch Mateusza Morawieckiego (R+) 5,2%.
Przy takim rozkładzie poparcia i przekroczeniu progu przez wszystkie sześć wymienionych komitetów orientacyjny podział mandatów metodą d’Hondta wyglądałby następująco:
KO – 152 mandaty
PiS – 101 mandatów
Konfederacja – 74 mandaty
Konfederacja Korony Polskiej – 65 mandatów
Lewica – 39 mandatów
R+ – 29 mandatów
Najważniejszy wniosek? PiS, Konfederacja i ugrupowanie Grzegorza Brauna mogłyby uzyskać łącznie około 240 mandatów, a więc większość w Sejmie wynoszącą 231 posłów. Nie oznacza to oczywiście, że taka koalicja rzeczywiście powstanie – różnice programowe i personalne mogą być poważną przeszkodą. Matematycznie taki wariant jest jednak możliwy.
Ciekawym wątkiem jest również Mateusz Morawiecki. Braun wielokrotnie ostro krytykował polityków odpowiedzialnych za politykę pandemiczną, a Morawiecki jest z tym okresem mocno kojarzony. Można więc przypuszczać, że dla lidera KKP warunkiem ewentualnego porozumienia mogłoby być odsunięcie Morawieckiego od udziału we wspólnym rządzie. Paradoksalnie wyłączenie go z koalicji mogłoby ułatwić porozumienie między PiS, Konfederacją i KKP.
Warto zwrócić uwagę również na PSL, które w tym badaniu ma zaledwie 2,9%, oraz Polskę 2050 z wynikiem 0%. Razem osiąga 3,8%, czyli również pozostaje poniżej progu wyborczego.
Moja dodatkowa prognoza: jeżeli kolejne sondaże będą równie niekorzystne dla PSL, nie wykluczam rozpadu tego środowiska. Część polityków mogłaby przejść do PiS, pojedyncze osoby być może do Konfederacji, natomiast większość – moim zdaniem – szukałaby miejsca w KO. Mogłoby to przypominać przechodzenie polityków i działaczy z rozpadającej się Polski 2050 do innych ugrupowań, przede wszystkim do obozu Koalicji Obywatelskiej.
Jeżeli do tych wyborów wgl dojdzie kurwa jego tuska mać.