22
Chciałbym przybliżyć Wam postać Garou z One Punch Mana – serii o łysym, niepopularnym, a niezwyciężonym bohaterze Saitamie. W pewnym momencie historii staje się drugim protagonistą. Ciekawostka: autor początkowo planował, że to właśnie Garou będzie głównym bohaterem, jednak ostatecznie zmienił swoją koncepcję.
Inne spojrzenie
Garou pojawia się nagle w historii i na początku zdaje się być antagonistą. W świecie, gdzie bohaterowie na co dzień ratują ludzi przed potworami, a kraj staje w obliczu kryzysu związanego z coraz silniejszymi i lepiej zorganizowanymi potworami, pojawia się tak zwany Łowca Bohaterów, który sam siebie nazywa Ludzkim Potworem. Spuszcza on wpierdziel znanym już postaciom, które miały być niezwykle potężne. Tłucze wszystkich bohaterów niemiłosiernie, jednak nigdy ich nie zabija. W związku z tym agencje bohaterów wystawiają za nim list gończy: żywy albo martwy. Pomimo tego wciąż nie zabija nikogo, a wręcz przeciwnie – kiedy komuś zagrażają potwory, rusza na pomoc, nawet jeśli zmusza go to do współpracy z bohaterami. Więc pytanie: jakie są jego motywacje?
Inne spojrzenie
Był gnębiony za dzieciaka za swój sposób myślenia i odstępstwo od normy. W pewnym momencie widzimy scenę z dzieciństwa Garou. Dzieciaki rozmawiają o ostatnim odcinku jakiejś kreskówki o bohaterach, każdy z nich wychwala swojego ulubionego bohatera, Garou jednak wbrew wszystkim bronił potwora, z którym walczyli bohaterowie.

„Potwory również mają pragnienia i również ciężko pracują, dlaczego zawsze muszą przegrywać?"

Zauważa, że potwór z kreskówki chciał bronić tylko swojego domu (morza) przed zanieczyszczeniem powodowanym przez ludzi (w OPM wiele potworów wiąże się z niszczycielską działalnością ludzi), a grupa potężnych bohaterów teamuje się i spuszcza mu wpierdol. Gdzie tu heroizm, sprawiedliwość? Jakby nie patrzeć, nasze filmy o superbohaterach też są dość wypaczone. Weźmy np. ostatnie dwie części Avengersów z Thanosem. Po wstępie Thanos nigdy nie walczy 1vs1, zawsze walczy z przytłaczającą liczbą bohaterów. Ktoś powie „no okej, ale Thanos i tak ich rozpierdala, bo jest tak potężny i ma jeszcze kamienie". No tak, ale walczy przeciwko czarodziejowi z kamieniem, Iron-Manowi z technologią wyprzedzającą obcych, Spider-Manowi i innym, a potem jeszcze wygrywa z Wandą, która jest jebanym taranem na wszystkich. Jakby nie patrzeć, to jego walka zdaje się być bardziej heroiczna niż tych bohaterów. Zwłaszcza gdy widzimy go po pstryknięciu, próbującego żyć spokojnie, a wtedy wbija mu na chatę banda patusów. Widać to też w filmie Liga Sprawiedliwości, gdzie główny zły, Steppenwolf (ten akurat jest typowym złolem bez głębi), walczy z całą Ligą i wygrywa, ale potem wraca Superman i zaczyna się wręcz nękanie złego przez bandę bohaterów, przypominające sceny z podstawówki. Aż przypomina się, jak dobra III Rzesza walczyła z całym światem...
Inne spojrzenie
Więc mamy obraz gościa nękanego w dzieciństwie za swój sposób myślenia, który dostrzega korupcję w społeczeństwie bohaterów – bohaterów, którzy niekoniecznie chcą czynić dobro, a jedynie dbają o swój ranking i pieniądze (co też niekoniecznie tyczy się wszystkich bohaterów, o czym sam Garou się później przekonuje). A potwory? Potwory zawsze są na przegranej pozycji, zawsze opluwane, nikt nie interesuje się, czy mają słuszny powód do swojej walki. Dlatego Garou chce się stać Ludzkim Potworem – by wymierzyć sprawiedliwość tym, których ona nie sięga. Garou jednak nie jest obiektywny – robi to, w co wierzy, że jest słuszne, ale instynktownie zawsze staje po stronie ludzi, co czyni go może nawet większym bohaterem od tych zawodowych. Nie szuka on poklasku, jedynie robi to, w co wierzy.
0.051215171813965