4
„Głos, który przemawiał przez ową dziewczynę, wypowiedział me imię. Nie pojmuję, z jakiej przyczyny, lecz czynił to z boleścią, jakby znał je dawniej. Było w nim coś z żalu, coś z niespełnionej obietnicy sprzed czasu, którego nie śmiem dziś pomnieć.”

- Fragment z rzekomego listu rabina Jozuego ben Dina, byłego kantonisty [1] i uczestnika wojny krymskiej, zapisanego w Wilnie, Roku Pańskiego 1894.
Dybuk (z hebr. dosłownie „przylgnięcie”) [2] to w żydowskich wierzeniach ludowych zły duch, który wnika w człowieka, opanowuje jego duszę, powoduje zaburzenia psychiczne, przemawia ustami swojej ofiary, lecz nie stapia się z nią całkowicie, zachowując własną tożsamość.
Podania o opętaniu przez złe duchy były powszechnie znane już w okresie Drugiej Świątyni. Często występują w literaturze talmudycznej i midraszowej, a także pojawiają się w Ewangeliach jako odbicie wierzeń z czasów narodzin chrześcijaństwa (por. Mt 8,28–32; 12,43–45). Z tego rodzaju relacji oraz z doktryny, która rozwinęła się w XIII wieku i mówiła o tymczasowym zamieszkaniu ducha w ciele człowieka (ibbur, dosłownie „ciąża”), a która w ludowej wyobraźni połączyła się z nauką o wędrówce dusz (gilgul) i z przekonaniem, że dusze niepogrzebanych zmarłych mogą przemieniać się w demony, wykształciło się wierzenie w dybuka.
Kompendium strachu: „Pozwól mi być blisko”: Dybuk, vol. 1
Choć sam termin „dybuk” pojawił się w literaturze żydowskiej dopiero w XVII wieku, relacje w języku hebrajskim i jidysz dotyczące wypędzania duchów znane są już od roku 1560. Dybuk był postrzegany jako dusza obciążona grzechami, która utraciła zdolność reinkarnacji. Będąc „nagą duszą”, poszukiwał schronienia w ciałach żywych. Według tradycji duch ten wnikał w ciało osoby, która popełniła ukryty grzech. Pisma niektórych kabalistów, zwłaszcza uczniów Icchaka Lurii, zawierają szczegółowe instrukcje dotyczące egzorcyzmów mających na celu wypędzenie dybuka.
Kompendium strachu: „Pozwól mi być blisko”: Dybuk, vol. 1
Uważano, że ba’al-szemowie [3] oraz inni cadycy posiadają zdolność wypędzania dybuka z opętanych, umożliwiając duchowi odejście albo poprzez naprawę (tikun), co otwierało drogę do kolejnej inkarnacji (gilgul), albo przez strącenie go do piekła. Egzorcyzmy dybuka odprawiano jeszcze na początku XX wieku. W 1903 roku w Bagdadzie wypędzano duchy fałszywego mesjasza Sabataja Cwi oraz jego proroka Natana z Gazy. Ostatni udokumentowany przypadek egzorcyzmu miał miejsce w Jerozolimie w 1904 roku.
Kompendium strachu: „Pozwól mi być blisko”: Dybuk, vol. 1
Przypisy:
[1] Kantoniści (ros. кантонисты) to chłopcy w wieku od 12 do 18 lat, którzy trafiali do szkół wojskowych (tzw. kantonów). Rozszerzenie obowiązek służby wojskowej na Żydów oznaczało, że wspólnoty (kahały) miały obowiązek dostarczać określoną liczbę chłopców do armii carskiej.
[2] Hebr. דִּיבּוּק, (dibbuk) oznacza dosłownie „przylgnięcie” lub „przyczepienie się”. Termin ten wywodzi się od czasownika דָּבַק (dāvaq), który w języku biblijnym odnosi się do aktu duchowego lub fizycznego przylgnięcia.
[3] Charyzmatyczni żydowscy mistycy i uzdrowiciele, działający głównie w Europie Wschodniej od XVII do XVII.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
5
Noc Kupały stanowiła centralny punkt letnich obchodów wśród Słowian. Pierwotnie święto to przypadało na rzeczywiste przesilenie letnie, noc z 20 na 21 czerwca. W przeciwieństwie do innych świąt słowiańskich, Noc Kupały nie miała charakteru stricte agrarnego. Na pierwszy plan wysuwał się kult ognia podobnie jak w tradycji grecko-rzymskiej, będącego symbolem miłości, życia rodzinnego i bezpieczeństwa.
W jednej z XVI-wiecznych relacji autorstwa Marcina z Urzędowa czytamy:

"W wigilię św. Jana niewiasty ognie paliły, śpiewały, diabłu cześć i modły czyniąc. Tego zwyczaju pogańskiego do tych czasów w Polszcze nie chcą opuszczać – ofiarowania z bylicy czyniąc, wieszają pod drzewach i opasując się nią, czynią sobótki, palą ognie, krzesząc je deskami, aby była oprawie świętość diabelska, śpiewając pieśni, tańcując.”
Noc, co śpiewem płonie: Noc Kupały, święto ognia i miłości dawnych Słowian
Trzeba jednak pamiętać, że zarówno w wymiarze symbolicznym, jak i praktycznym, święto to przypadało w czasie pełnego rozkwitu przyrody i najcieplejszego okresu w roku. Natura, pobudzona do życia, zaczynała rodzić nowe istnienia. Stąd też brały się oskarżenia o rzekomą lubieżność czy „diabelskie” praktyki.

Noc Kupały rozpoczynano od rozpalenia „świętego ognia” na leśnych polanach, nad rzekami lub jeziorami. Gdy ogień płonął mocno, gaszono go wodą, symbolizując oczyszczenie i zakończenie cyklu starego ognia, który przez cały rok palił się w domostwach i był już „skażony” przez codzienne życie. Następnie, za pomocą rytuału zwanego „deszczułkami”, rozniecano nowy, czysty ogień. Miał on moc oczyszczania ludzi i ich domów, a przede wszystkim był symbolem nowo odradzającej się miłości.
Noc, co śpiewem płonie: Noc Kupały, święto ognia i miłości dawnych Słowian
Przez całą noc młodzi mężczyźni skakali przez ogniska, a dziewczęta wrzucały do nich wiązki ziół i kwiatów, wierząc, że zapewnią sobie w ten sposób miłość i wierność ukochanych. Całonocne tańce i śpiewy, w atmosferze nasyconej zapachem kwiatów i symboliką miłości, sprzyjały budzeniu się namiętności. Znane były przypadki zawierania małżeństw podczas święta, niekiedy z elementami symbolicznego „porwania” dziewczyny, oczywiście po uprzednim porozumieniu młodych.

Mimo swobodnej atmosfery i oskarżeń miejscowych plebanów, święto nie miało charakteru powszechnej rozwiązłości seksualnej. Prawa naszych przodków surowo karały tego rodzaju zachowania. Można więc przyjąć, że obraz Nocy Kupały został zniekształcony przez chrześcijańskich kronikarzy, którzy przedstawiali ją w fałszywym świetle.
Noc, co śpiewem płonie: Noc Kupały, święto ognia i miłości dawnych Słowian
Niektóre starsze przekazy sugerują, że święto mogło mieć charakter pasterski i być związane z kultem boga bydła Welesa. Jeszcze w XIX wieku na Rusi znany był zwyczaj okadzania bydła święconym zielem, co może być echem tych dawnych praktyk.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0
Od V wieku chrześcijaństwo zaczęło rozprzestrzeniać się w całej Europie, a religie pogańskie zostały zepchnięte na margines. Wczesny Kościół utożsamiał magię z pogaństwem i demonami, jednak ludowa tradycja magiczna nie tylko przetrwała, lecz nawet rozkwitła w średniowiecznej Europie. Obejmowała różnorodne praktyki, często w skomplikowany sposób powiązane z chrześcijaństwem, i była uprawiana przez szerokie grono ludzi od lekarzy po duchownych. W przeciwieństwie do elitarnej magii badanej przez uczonych, ludowe praktyki magiczne były dostępne także dla zwykłych ludzi, którym oferowały pomoc w codziennych problemach, takich jak trudności w relacjach, choroby czy nieurodzaj.
1. Mowa posiada moc: o potędze słowa

W średniowieczu magiczne słowa, zaklęcia i inkantacje odgrywały ważną rolę, wzywano je zarówno w celu zapewnienia bezpiecznej podróży, jak i sprowadzenia choroby lub śmierci na konkretną osobę. Wierzono, że słowa mają większą moc, gdy są wypowiadane na głos, a nie zapisywane. Ludzie nosili amulety z wyrytymi magicznymi formułami, które pełniły przede wszystkim rolę przypomnienia o słowach mocy przeznaczonych do wypowiedzenia.

Zaklęcia często miały formę rymowanych wersów o regularnym metrum, co ułatwiało ich zapamiętywanie i recytację, czym przypominały wiersze. Wiele anglosaskich zaklęć zapisywano w księgach medycznych, ponieważ uważano je za skuteczną metodę leczenia rozmaitych dolegliwości. Stosowano je jednak także do ochrony przed kradzieżą, nieurodzajem czy nawet krwotokiem z nosa. Jednym z najsłynniejszych anglosaskich zaklęć było Wið færstice [1], używane do uśmierzania ostrego bólu. Słowa zaklęcia sugerują, że ból pochodzi od kobiecej włóczni lub niewidzialnych strzał elfów (tzw. elf-shot) [2].

[1] Przybliżona wymowa: ŁiTH faerstisze; ze staroangielskiego na współczesny angielski:
Wið – against (przeciw), Fær – sudden (nagły), Stice – pain (ból); pol.: Przeciw nagłemu bólowi.
[2] Np. w wersji współczesnej: „If it were shot by the elves or the gods…” (Jeśli zostało to wystrzelone przez elfy lub bogów…). Wyrażenie to odnosi się do przeszywającego, nagłego bólu, przypisywanego istotom nadprzyrodzonym.
Fotografia nr 1
Pierścień z Bramham Moor, odnaleziony w Yorkshire, datowany jest na IX wiek.Wyryte na nim runy do dziś pozostają nieodszyfrowane, jednak powszechnie uważa się, że miały one znaczenie magiczne.
Gdy słowo leczy, a duch strzeże: Tradycyjna magia ludowa w średniowiecznej Europie – tego nie uczą na lekcjach historii
2. Wierzenia zapisane w przedmiotach i znakach natury

W magii ludowej wierzono, że pozornie zwyczajne przedmioty takie jak kamienie, rośliny czy zwierzęta mogą posiadać niezwykłą moc. Tradycje uczonych i religijne, obecne na przykład w lapidariach [3] i bestiariuszach [4], przenikały również do kultury ustnej. Niektórym roślinom przypisywano naturalne właściwości magiczne. Wykorzystywano je do sporządzania mikstur i amuletów lub sądzono, że nabierają mocy, jeśli zostaną zebrane o określonej porze, przy wypowiadaniu specjalnych słów, albo umieszczone w odpowiednim miejscu. Przykładowo: bylica zebrana przed wschodem słońca i włożona do buta miała chronić przed zmęczeniem. Niektóre magiczne przedmioty były jeszcze bardziej osobliwe  np. bóle zębów leczono przez noszenie na szyi zęba pochodzącego z czaszki zmarłego. Z kolei pierścienie „nasycone mocą niebios” miały chronić właściciela przed demonami lub chorobami.
Fotografia nr 2
Wielu zwierzętom przypisywano magiczne właściwości. Jeleń, na przykład, często symbolizował szybkość, siłę oraz męskość i pojawiał się w zaklęciach o takim właśnie charakterze. W jednym z manuskryptów z XIV wieku zalecano wykorzystanie jąder jelenia jako środka pobudzającego (afrodyzjaku).
Gdy słowo leczy, a duch strzeże: Tradycyjna magia ludowa w średniowiecznej Europie – tego nie uczą na lekcjach historii
Z drugiej strony, aby poznać przyszłość, ludzie zwracali się do osób wyspecjalizowanych w sztuce wróżenia. Praktyka ta polegała na odczytywaniu znaków i wzorców występujących w przyrodzie na przykład poprzez augurię [5] lub kleromancję [6]. Prości ludzie korzystali z bardziej intuicyjnych metod, jak np. przewidywanie pogody na podstawie przysłów i ludowych mądrości, np.:
„Czerwone niebo o poranku – znak ostrzeżenia dla pasterza.”

[3] Księgi opisujące właściwości kamieni wykorzystywanych w magii i medycynie.
[4] Zbiory moralizujących opowieści o zwierzętach (niekoniecznie mitycznych).
[5] Wróżenie poprzez obserwację zachowania zwierząt lub lotu ptaków.
[6] Wróżenie przez rzucanie kamieni bądź kości.
Fotografia nr 3
Zamożni ludzie również korzystali z kamieni szlachetnych i talizmanów. Amulet ten łączył biblijne sceny i fragmenty mszy z elementami magicznymi, takimi jak słowo „Ananizapta”, które uważano za zaklęcie chroniące przed epilepsją. Wierzono również, że niebieski szafir ma właściwości lecznicze, pomagał łagodzić różne dolegliwości, w tym wrzody i bóle głowy.
Gdy słowo leczy, a duch strzeże: Tradycyjna magia ludowa w średniowiecznej Europie – tego nie uczą na lekcjach historii
3. Bonus: Magia i wierzenia z krain, gdzie żyją rusałki, wilkołaki i Baba Jaga

W świecie dawnych Słowian wiara w magię wywodziła się z pogaństwa i przetrwała aż do późnego średniowiecza. Wielu Słowian opierało się chrystianizacji aż do momentu, gdy została ona narzucona zarówno siłą, jak i z woli lokalnych władców. Znaczącą rolę odegrały też wyprawy wojenne prowadzone w XII wieku przeciwko ludom bałtyckim.

Słowianie czcili jednego najwyższego boga, ale wierzyli również w wielu pomniejszych bogów oraz duchy. Ich świat zamieszkiwały istoty magiczne związane z naturą: duchy wód (ukr. mavka, pol. rusałka), lasów (pol. leszy, ukr. lisovyk) oraz pól (ukr. polovyk). Szczególnym szacunkiem otaczano duchy domowe (pol. domownik, rus. domovyk) oraz duchy przodków, którym przypisywano zdolność przewidywania przyszłości i ochrony przed złem.
Czarownice, szamani i mądre kobiety odgrywali istotną rolę w słowiańskiej tradycji magicznej. Zajmowali się wróżbiarstwem, ochroną przed złymi duchami oraz zaklęciami leczniczymi. Kapłani i kapłanki nosili miano volkhvy, pochodzące od słowa volk (pol. wilk) oraz imienia jednego z rosyjskich bogów magii, muzyki i podwodnego świata.

W Rosji uważano, że volkhvy wywodzili się od czarowników zdolnych do przemiany w wilki lub niedźwiedzie. Na Bałkanach (szczególnie w Serbii, Macedonii i Bułgarii) wierzono natomiast, że niektóre czarownice pochodziły od smoków. Potomkowie volkhvy, nosiciele „czarodziejskiej krwi”, według legend mieli przetrwać do dziś, zwłaszcza na terenach współczesnej Ukrainy.

W mitologii słowiańskiej szczególne miejsce zajmuje postać Baby Jagi - dzikiej, budzącej grozę staruchy obdarzonej potężną magią. Bywała okrutna, ale potrafiła też okazać pomoc. W rosyjskich baśniach do dziś przedstawiana jest jako istota latająca w moździerzu*, dzierżąca tłuczek, mieszkająca w chacie stojącej na kurzych nogach a w niektórych wersjach sama Baba Jaga ma kurze nogi.

*chodzi o naczynie (foto nr 4)
Fotografia nr 4
Zamiast latać na miotle, Baba Jaga z rosyjskiego folkloru zasiada w moździerzu i używa tłuczka niczym wiosła w tym przypadku, by gonić dziewczynkę. Baba Jaga to postać niejednoznaczna, jednocześnie dobra wróżka i zła czarownica.
Gdy słowo leczy, a duch strzeże: Tradycyjna magia ludowa w średniowiecznej Europie – tego nie uczą na lekcjach historii
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.084786891937256