8
Bioluminescencja w oceanie – Kiedy wodę spowija światło
Dzidki, jak już wiecie, ocean skrywa w sobie wiele tajemnic – nie tylko w postaci zaskakujących zwierząt, niezbadanych dźwięków, zatopionych wraków, nieprzemierzonych rowów oceanicznych, nieprzewidywalnych podwodnych wulkanów, niebezpiecznych wirów wodnych, ale również… zapierających dech w piersiach zjawisk. Tak samo jest właśnie z bioluminescencją, czyli zjawiskiem świecenia się wody lub żyjących w jej głębinach ryb, skorupiaków czy mięczaków oraz wiele innych stworzeń – nawet bakterii czy planktonu. W dodatku zjawisko bioluminescencji nocą lub w ciemnych głębinach oceanu jest bardziej zauważalna ze względu na kontrast. Warto tutaj podkreślić, że najwięcej gatunków, które biologicznie dostosowane są do emitowania światła znajduje się przede wszystkim w wodzie morskiej (w słodkiej nie występuje) – na lądzie zjawisko jest znacznie rzadziej spotykane (głównie u grzybów lub owadów), chociaż dobrym przykładem będzie tutaj świetlik amerykański z rodzaju Photinus, a nawet… opieńka miodowa, która po oderwaniu nocą z zbutwiałego pnia pozostawiając po sobie świecący ślad, którego promieniowanie może być tak silne, że jest w stanie spowodować zaczernienie kliszy fotograficznej.
Bioluminescencja w oceanie – Kiedy wodę spowija światło
Na czym polega bioluminescencja?

Bioluminescencja to nic innego jak zdolność do świecenia organizmów żywych, która powstaje z innych przyczyn, niż rozżarzenie tkanek (jest to jeden z rodzajów chemiluminescencji). U poszczególnych gatunków jest ono zróżnicowane, objawia się w inny sposób, różni barwą światła oraz funkcją, jaką pełni. Zjawisko promieniowania świetlnego z przyczyn biologicznych powstaje w wyniku enzymatycznej reakcji chemicznej polegającej na utlenianiu związku zwanego lucyferyną tlenem atmosferycznym w obecności enzymu zwanego lucyferazą. Lucyferyna i lucyferaza różnych gatunków mogą być zupełnie odmiennymi związkami wykazującymi podobne właściwości i działającymi w dosyć zbliżony sposób. Taka reakcja chemiczna dodatkowo wymaga udziału adenozynotrifosforanu (ATP), który jest podstawową cząsteczką przenoszącą energię oraz jonów magnezu. W wyniku utleniania otrzymuje się cząsteczkę w stanie wzbudzonym zwaną oksylucyferyna. Jej przejście do stanu podstawowego wywołuje emisją światła. Badanie fluoroforów (czyli cząsteczek chemicznych odpowiedzialnych za świecenie) jest wykorzystywane w biologii molekularnej i inżynierii genetycznej, podobnie jak pozostałe dane dotyczące zjawiska bioluminescencji. Zjawisko bioluminescencji odkryto w 1947 roku – Wflliasss D. McElroy będący asystentem profesora biologii Johna Hopkinsa wykazał, że ilość światła emitowanego podczas reakcji bioluminescencji jest wprost proporcjonalna do ilości ATP.

Warto wspomnieć, że bioluminescencja to nie to samo co fluorescencja czy też fosforescencja. Podczas fluorescencji energia pochodząca od zewnętrznego źródła światła zostaje zaabsorbowana i niemal natychmiast oddana w formie fotonów, zaś fosforescencja jest do niej podobna, ale z tą różnicą, że wzbudzona energia jest bardziej stabilna. W tym przypadku podczas usunięcia źródła światła fotony oddawane są dłużej. Z kolei w zachodzącym procesie chemiluminescencji produkcja światła następuje w wyniku wyzwolenia energii pochodzącej z reakcji chemicznej. Jej odmianą jest  bioluminescencja, która różni się jedynie tym, że zachodzi wewnątrz organizmów. Zjawisko bioluminescencji ewoluowało wielokrotnie u licznych odległych taksonomicznie gatunków morskich. Potwierdzeniem tej teorii są  odmienne i rozwinięte mechanizmy chemiczne.
Bioluminescencja w oceanie – Kiedy wodę spowija światło
Bioluminescencja w oceanie – Kiedy wodę spowija światło
Mleczne morze oraz morze gwiazd – Cudy przyrody

Bioluminescencja dotyczy nie tylko większych organizmów żywych, ale również takich, które zaobserwować można jedynie pod mikroskopem. Są dwa zjawiska przyrodnicze stanowiące przez wiele lat tajemnicę, którą wyjaśniono wraz z postępem technologicznym – są nimi zjawiska tak zwanego mlecznego morza oraz morza gwiazd. Pierwsze z nich zostało odkryte stosunkowo niedawno, gdyż dopiero przez załogę jachtu Ganesha, który w nocy z 2 na 3 sierpnia 2019 roku płynął wodami Oceanu Indyjskiego. W dzienniku pokładowym kapitan opisał ją jako błyszczącą, białą poświatę przypominającą mleczną mgłę, która spowiła morze – widok ten towarzyszył im przez całą noc znikając dopiero nad ranem. Kontrastowało to z niemalże czarnymi falami obijającymi się o dziób jachtu. Pasażerowie opisali to wrażenie jako „dryfowanie po śniegu”. Początkowo spowijająca mgła wydawała się być biała, jednak po przyjrzeniu się bliżej doszli do wniosku, że miała ona bardziej zielonkawe zabarwienie. Po powrocie z rejsu zgłoszono dane geograficzne i oceanolodzy z NOAA po dosyć krótkich badaniach doszli do wniosku, że iluzję tą powodują ogromne złoża bioluminescencyjnego planktonu. Jest to pierwszy zarejestrowany plankton posiadający aż tak duże właściwości bioluminescencyjne. Badania nad zjawiskiem nadal trwają.
Bioluminescencja w oceanie – Kiedy wodę spowija światło
Bioluminescencja w oceanie – Kiedy wodę spowija światło
Kolejnym zjawiskiem dotyczącym świecącej wody jest tak zwane morze gwiazd – można je spotkać jedynie na wyspie Vaadhoo na Malediwach (oraz w paru innych miejscach, jak u wybrzeży Walii, Morze Wadden w Holandii w gminie Terschelling i paru innych miejscach na Ziemi). Jest to zasługa fitoplanktonu osadzającego się na przybrzeżnych algach, co w nocy sprawia wrażenie rozgwieżdżonego nieba zamkniętego pod taflą wody. W przeciwieństwie do mlecznego morza, poświata emanuje niebieskie światło zamiast mleczno-zielonego, zaś świecący fitoplankton nie dryfuje blisko powierzchni morza, ale osadza się na wspomnianych algach, dzięki czemu świecenie jest znacznie bardziej skupione, wręcz punktowe – fitoplankton porusza się wraz z falami oraz uderzeniami tafli wody dając zachwycający efekt. Zjawisko te znane było mieszkańcom od dawna, jednak dopiero od 20 lat prowadzi się badania nad świecącym fitoplanktonem i jego właściwościami bioluminescencyjnymi.
Bioluminescencja w oceanie – Kiedy wodę spowija światło
Bioluminescencja w oceanie – Kiedy wodę spowija światło
Bioluminescencja ryb głębinowych

Należy podkreślić, że bioluminescencja jest głównym źródłem światła na dnie oceanów. Niektóre gatunki ryb posiadają wyspecjalizowane organy zwane narządami świetlnymi, w których znajdują się bakterie luminescencyjne żyjące z nimi w symbiozie. Takie zjawisko nie jest często spotykane w przyrodzie, chociaż odnotowano już około 1500 gatunków ryb (w tym głównie głębinowych) wykazujących właściwości bioluminescencyjne. Co ciekawe, po wylęgnięciu się nowej ryby z ikry, bakterie te przedostają się do jego organów świetlnych, dzięki czemu symbioza zostaje podtrzymana. Narządy świetlne są otoczone sieciami naczyń włosowatych, które zaopatrują bakterie w tlen oraz składniki odżywcze. Chociaż bakterie te emitują światło stałe, ryby mogą wstrzymać działanie organów świetlnych przy pomocy specjalnej, czarnej błony, która nasuwa się na świecący organ. Zaletą takiego światła jest nie tylko identyfikacja osobników swojego gatunku czy zwiększenie widoczności ryby w głębinach, ale również zwabianie mniejszych ofiar czy planktonu, który lgnie do świecącego narządu. Dodatkowo, u drapieżnych ryb głębinowych żyjących na głębokości od 500 m do 4000 m zazwyczaj narząd świetlny znajduje się na wydłużonym promieniu płetwy grzbietowej lub podświetla spód gałek ocznych. W przypadku wystającego fragmentu płetwy grzbietowej, ryby mają możliwość poruszania nim i przesuwania nad głowę lub do wnętrza otworu gębowego, co ułatwia im chwytanie mniejszych, ale szybszych od nich ofiar dając im tym samym przewagę i umożliwiając przetrwanie. Wykorzystują go jako wędkę do chwytania mniejszych od siebie ryb drapieżnych. U niektórych ryb bioluminescencja wykorzystywana jest również do zalotów pomiędzy osobnikami – takie ryby wykształciły zdolność świecenia więcej, niż jednym kolorem lub mają podświetlone poszczególne organy. Również u kalmarów bioluminescencja służy do polowania oraz zwiększenia zakresu widzenia w głębinach oceanu.
Bioluminescencja w oceanie – Kiedy wodę spowija światło
Bioluminescencja w oceanie – Kiedy wodę spowija światło
Bioluminescencja w oceanie – Kiedy wodę spowija światło
Bioluminescencja w oceanie – Kiedy wodę spowija światło
Bioluminescencja u krewetki Heterocarpus ensifer

Ciekawą taktykę stosują również krewetki Heterocarpus ensifer wydzielające bioluminescencyjny gaz zawierający świecące bakterie, dzięki któremu odwracają uwagę drapieżnika, który większą uwagę przykuwa do świecącego zjawiska dając tym samym krewetce możliwość ucieczki przed zagrożeniem.
Bioluminescencja w oceanie – Kiedy wodę spowija światło
Bioluminescencja w oceanie – Kiedy wodę spowija światło
Meduzy i bioluminescencyjne znakowanie terenu

Najczęściej spotykanymi gatunkami wykazującymi właściwości bioluminescencyjne są meduzy, których narządy, a niekiedy również parzydełka są podświetlone. Odkryte u świecących meduz białko GFP (z ang. Green Fluorescent Protein) jest wykorzystywane do znakowania innych naturalnie występujących białek, co ma na celu chociażby ich lokalizację w komórce. Pomaga to znaczyć przeszkody w ciemnych głębinach sprawiając, że meduza nie koliduje z nimi ponownie. GFP wykorzystuje się także w immunologii oraz embriologii - podmienienie fragmentu nici DNA na fragment kodujący GFP pozwala śledzić ekspresję zmodyfikowanych w ten sposób genów ułatwiając ich lokalizację.
Bioluminescencja w oceanie – Kiedy wodę spowija światło
Bioluminescencja w oceanie – Kiedy wodę spowija światło
Bioluminescencja w oceanie – Kiedy wodę spowija światło
Bioluminescencja w oceanie – Kiedy wodę spowija światło
Świecić mogą nawet niektóre rekiny

W dniu 3 marca 2021 roku dokonano zupełnie nowego odkrycia niedaleko wybrzeży Nowej Zelandii, jakim było zaobserwowanie po raz pierwszy bioluminescencji u rekinów gatunku Dalatias licha. Zjawisko te związane jest z głębokością, na jakiej żyją wynoszącą od 200 m do nawet 1000 m, gdzie nie dociera już światło słoneczne. Rekiny te są rzadko spotykane ze względu na duże głębokości występowania. Znajdująca się na spodniej części ich brzucha lucyferyna umiejscowiona w specjalnych organach zwanych fotoforami na skutek reakcji utleniania zaczyna świecić. Dalatias licha wykorzystuje bioluminescencyjną przestrzeń na brzuchu do poszukiwania ofiar i polowania, niczym reflektor. Zwabione do światła ryby od spodu nie są w stanie zidentyfikować rekina widząc jedynie jego oświetlony brzuch – po podpłynięciu do źródła światła stają się jego ofiarami. Co ciekawe, rekin ten wykształcił w sobie możliwość regulacji źródła światła, dzięki czemu może je wyłączać, aby lepiej zakamuflować się. Ponadto podświetlone gruczoły znajdujące się w brzuchu służą mu również do zwabiania partnerów jako zachęta do rozmnażania, gdzie im większa kontrola nad regulacją światła gruczołu, tym bardziej przyciągają zainteresowane partnerki sygnalizując, że są wprawnymi łowcami – to coś plus minus takiego, jak ktoś prezentowałby swoje umiejętności kontroli nad jakąś bronią (np. celność łuku czy finezja w posługiwaniu się mieczem). Dla rekinów tego gatunku jest to broń łowiecka, dlatego jest to sygnał dla partnerki, że ich potomstwo nie będzie przymierać głodem i również będzie mieć większe szanse na przetrwanie dzięki lepszym genom.
Bioluminescencja w oceanie – Kiedy wodę spowija światło
Dodatkowe źródła dla zainteresowanych:

1.https://biotechnologia.pl/biotechnologia/bioluminescencja,10425
2.https://www.naukowiec.org/wiedza/biologia/bioluminescencja_2795.html
3.http://laboratoria.net/pl/artykul/Bioluminescencja%20w%20metodach%20luminometrycznych;26235.html
4.https://www.tawernaskipperow.pl/czytelnia/ciekawostki/w-nowej-zelandii-odkryto-swiecace-rekiny/8260
5.https://tutee.ug.edu.pl/wp-content/uploads/2018/05/6.Czy-wiesz-%C5%BCe-w-morzu-%C5%9Bwieci_A.Gajo_-1.pdf
6.https://hydropolis.pl/bioluminescencja/
7.https://ecowater.pl/blog/bioluminescencja-dlaczego-niektore-stworzenia-swieca-pod-woda/
8.https://phmd.pl/api/files/view/258272.pdf
9.http://www.garfield.library.upenn.edu/essays/v5p731y1981-82.pdf
10.https://chili-mango.com/bioluminescencja-w-nikaragui/
11.https://weirdscience.eu/%C5%9Awiat%C5%82o%20w%20ciemno%C5%9Bci%20-%20bioluminescencja%20%C5%82ycznika%20ochrowego.html
12.https://www.ledvance.pl/profesjonalista/fascynacja-%C5%9Bwiat%C5%82em/bioluminescencja
13.https://www.twojapogoda.pl/wiadomosc/2022-04-10/w-nocy-pacyfik-zaswiecil-sie-na-niebiesko-skad-wziela-sie-zorza-polarna-w-oceanie/
14.https://www.bryk.pl/artykul/mleczne-morze-czym-jest-to-tajemnicze-zjawisko
15.https://www.national-geographic.pl/artykul/swietliste-zycie
16.https://www.nationalgeographic.com/science/article/the-many-origins-of-glowing-fish
17.https://www.upi.com/Science_News/2017/04/10/Most-deep-sea-animals-produce-their-own-light-research-shows/7501491851440/
18.https://whenonearth.net/know-sea-stars-vaadhoo-island-maldives/
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
10
Połykacze – Dwie różne ryby głębinowe o zaskakującej pojemności
Dzidki, jak wiadomo, nie zawsze tłumaczenia są trafne. Podobnie jest również przy tłumaczeniu nazw gatunków – i właśnie takim jest połykacz. W głębinach oceanów można spotkać aż dwa różne gatunki ryb o tej nazwie, przy czym dopiero niedawno jedną z nich doprecyzowano jako „czarny połykacz”, pomimo, że wywodzi się z zupełnie innej rodziny, niż „połykacz”. Pierwsza z nich to Chiasmodon Niger (po ang. „black swallower”), czyli właśnie „czarny połykacz”, zaś druga to Eurypharynx Pelecanoides (po ang. „gulper eel” bądź potocznie „pelican eel” – „węgorz pelikanowy”), czyli po polsku po prostu „połykacz”. Co te dwie ryby mają w ogóle ze sobą wspólnego? A to, że obie występują w głębinach oceanów, gdzie niemalże nie dociera światło i są w stanie wręcz połknąć ofiarę kilkukrotnie większą od siebie.
Połykacze – Dwie różne ryby głębinowe o zaskakującej pojemności
Połykacz - Eurypharynx Pelecanoides

Jest to jedna z ciekawszych ryb głębinowych charakteryzująca się przede wszystkim otworem gębowym, którego rozwarcie ma znacznie większą długość, niż jej podłużne ciało. To właśnie przez duży rozmiar jamy gębowej, dzięki której połyka w całości ofiary nawet 10-krotnie od siebie większe, ma szczególnie szeroką głowę, która jest większa, niż tułów. Swoje ofiary połyka podobnie, jak węże, po czym przez długi czas przetrzymuje je w jamie brzusznej, gdzie je trawi. Po zjedzeniu dużej ofiary nie pływa i nie poluje – czeka w ukryciu aż proces trawienny dobiegnie końca, gdyż zjadając ryby o wiele większych rozmiarów ma problem z pływaniem, przez co stanowi łatwy łup dla drapieżników. Należy do rzędu ryb głębinowych gardzielcokształtnych, które charakteryzuje nietypowa budowa i nawet kilkukrotnie większy otwór gębowy, jednak to właśnie Eurypharynx Pelecanoides posiada największe rozwarcie i największą długość w stosunku do proporcji reszty swojego ciała. Osobniki osiągają zazwyczaj długość ciała ok. 35 cm, zaś ich otwór gębowy jest w stanie pomieścić objętość wody wynoszącą aż 100cm³. Ich mózgoczaszka stanowi zaledwie 1/10 całej głowy. Posiada zakrzywione do środka zęby występujące w kilku szeregach, co uniemożliwia ofierze wydostanie się z otworu gębowego w trakcie jej połykania. Swoją potoczną nazwę „węgorz pelikanowy” zawdzięcza specyficznemu worowi podobnego do tych, które znajdują się u pelikanów i działa na tej samej zasadzie. Po połknięciu ofiary potrafi wyglądać jak pływający pod wodą balon na sznurku – ten widok potrafi być naprawdę zabawny. Jednak warto tutaj podkreślić, że nie jest ona węgorzem – angielska nazwa wzięła się prawdopodobnie z powodu jej wąskiego i długiego ciała.
Żywi się małymi rybami, skorupiakami, głowonogami i planktonem. Połykacze charakteryzuje dymorfizm płciowy, zaś ich larwy we wczesnym stadium są trochę transparentne, co umożliwia im pozostanie niewidocznymi dla potencjalnych drapieżników. Można ją spotkać we wszystkich oceanach na głębokości od 500 do 3000 m, jednak w ostatnich latach odnotowano osobniki żyjące na głębokości 7625 m. Niegdyś uznawano ją za okaz rzadki, podlegający ochronie, jednak wraz z rozwojem technologii i możliwości nurkowania na coraz większe głębokości odnotowano bardzo częste występowanie gatunku. Do tej pory przebadano już 760 okazów, jednak nie wykryto żadnego znaczenia gospodarczego – za to podczas badań nad  genomem mitochondrialnym odkryto, że sekwencja genów połykacza diametralnie różni się od wszystkich innych znanych kręgowców.
Połykacze – Dwie różne ryby głębinowe o zaskakującej pojemności
Gatunek po raz pierwszy został opisany przez francuskiego zoologa Léona Vaillanta. Okaz został złowiony podczas trzeciej wyprawy oceanograficznej statkiem Travailleur w 1882 roku. W następnym roku Theodore Gill i Ryder opisali pięć dalszych okazów odłowionych podczas ekspedycji statku Albatross, klasyfikując je jako nowy rodzaj i gatunek. Larwy gardzielcokształtnych jako pierwszy zidentyfikował Johan Hjort. Pierwszym badaczem, który obserwował te ryby w środowisku naturalnym, był William Beebe. Eurypharynx Pelecanoides jest często przywoływany jako przykład niezwykłych ewolucyjnych przystosowań.
Połykacze – Dwie różne ryby głębinowe o zaskakującej pojemności
Czarny połykacz - Chiasmodon Niger

Kolejna ciekawa ryba głębinowa należąca z kolei do rodziny Chiasmodontidae. Ten połykacz nie ma co prawda aż takiej rozwartości otworu gębowego, ale również połyka swoje ofiary w całości – nawet dwukrotnie większe od siebie (i posiadające nawet 10-krotnie większą masę od niej samej). Jednak należy tutaj zwrócić szczególną uwagę, ile takich większych od siebie ofiar jest w stanie pomieścić. Ma ona bowiem nie tyle długi, co niezwykle rozciągliwy żołądek. Połykając długie ryby, które są zawijane w miarę połykania potrafi wyglądać jak zwinięta Hubba-Bubba (które zaczyna zjadać od ogona, co ułatwia jej zwinięcie w żołądku), jednak może pomieścić również wiele więcej pomniejszych rybek, a wtedy jej żołądek rozrasta się wszerz. Podobnie, jak wspomniany wcześniej połykacz, po wypełnieniu żołądka ofiarami czeka w ukryciu, póki nie zostaną całkiem strawione, gdyż porusza się na tyle wolno, że może stanowić łatwą zdobycz dla o wiele większych drapieżników. Warto także zaznaczyć, że w przeciwieństwie do poprzednika, jest w stanie połykać w całości również ryby kostne (np. wężowe makrele – w 2007 roku znaleziono czarnego połykacza, który wewnątrz żołądka miał zwiniętego osobnika tego gatunku o długości aż 86 cm).
Połykacze – Dwie różne ryby głębinowe o zaskakującej pojemności
Czarne połykacze występują w wodach tropikalnych i subtropikalnych na głębokości 700-2745 m. Długość ciała dorosłych osobników mierzy 15-20 cm. Największy odkryty okaz osiągnął rekordową długość prawie 25 cm. Posiada tylko jeden rząd ostrych zębów. Górna szczęka jest połączona przegubowo z czaszką z przodu poprzez suspensorium, co pozwala szczękom opadać i obejmować przedmioty większe niż głowa przedstawicieli tego gatunku. Co ciekawe, czarne połykacze połykały niekiedy ryby tak duże, że nie mogły zostać strawione przed rozkładem, co powodowało uwolnienie gazów i uniesienie ryb do powierzchni oceanu, gdzie miały mniejsze szanse na przetrwanie.
Połykacze – Dwie różne ryby głębinowe o zaskakującej pojemności
Połykacze – Dwie różne ryby głębinowe o zaskakującej pojemności
Połykacze – Dwie różne ryby głębinowe o zaskakującej pojemności
Dodatkowa literatura dla zainteresowanych:

Eurypharynx Pelecanoides:

1.https://www.fishbase.se/summary/4526
2.https://www.techpedia.pl/index.php?str=tp&no=34224
3.https://przekroj.pl/nauka/monstra-z-morskiej-otchlani-przekroj
4.https://www.wiemy.to/video/polykacz-nakrecony-przez-ekipe-lodzi-podwodnej-nautilius-roznorodnosc-zycia-morskiego-jest-porazajaca-8119
5.https://joemonster.org/filmy/93352
6.https://www.iucnredlist.org/species/18227119/42691734
7.http://web.archive.org/web/20120706214854/http://www.iim.csic.es/pesquerias/Pesca/Biologia/The%20living%20marine%20Resources%20of%20the%20Western%20atlantic/y4161e11.pdf
8.https://sites.google.com/site/dziwnezwierzeta/polykacz

Chiasmodon Niger:

9.https://www.fishbase.de/summary/Chiasmodon-niger.html
10.https://rybyakwariowe.eu/pozeracz-czarny-ryba-z-zoladkiem-wiekszym-od-siebie/
11.https://hmn.wiki/pl/Black_swallower
12.https://joemonster.org/art/30240
13.https://explorer.natureserve.org/Taxon/ELEMENT_GLOBAL.2.931484/Chiasmodon_niger
14.https://www.nature.com/articles/026574d0
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
33
Niezidentyfikowany dźwięk Julia a wznowienie teorii ogromnych gatunków w oceanie
Dzidki, jeśli zainteresowały Was niezidentyfikowane, głośne dźwięki dobywające się z dna oceanu, jak Bloop czy Upsweep, być może zainteresuje Was również Julia – najmłodszy z odkrytych dźwięków, który też zarejestrowano kilkukrotnie. Został zarejestrowany przez NOAA (National Oceanic and Atmospheric Administration) dnia 1 marca 1999 roku, który trwał przez 2 minuty 43 sekundy (jedni twierdzili, że dźwięk trwał 15 sekund, inni słyszeli go jeszcze przez ponad 2 minuty, dlatego bardzo ciężko było ustalić jego rzeczywistą długość). Był na tyle głośny, że było go słychać przez cały zestaw równikowych hydrofonów Pacyfiku. Opisywany jest jako dźwięk „skomlący” czy „ujadający”. Co zatem odróżnia go od innych tego typu dźwięków? Otóż interesujące zdjęcia satelitarne wykonane przez NASA w miejscu występowania tego dźwięku.
Najmłodszy dźwięk z głębi oceanu i sonarowe rozpoznanie dna oceanu

W 1999 roku amerykańska instytucja rządowa NOAA zajmująca się prognozowaniem pogody, przewidywaniem klęsk żywiołowych, sztormów i wielu innych ekstremalnych zjawisk pogodowych zarejestrowała skomlący, głośny dźwięk, który nazwano „Julia”. Jest to ostatni z sześciu zarejestrowanych podwodnych dźwięków nieznanego pochodzenia. Niniejszej rejestracji dokonano przy pomocy zdemobilizowanego systemu wojskowego SOSUS (Sound Surveillance System), który jest specjalnym systemem obserwacji akustycznej - dokonuje jej przy pomocy sensorów pasywnych. Urządzenie to potrafi rejestrować dźwięki z wielkich przestrzeni oceanicznych. Początkowo wykorzystywany był do namierzania radzieckich okrętów podwodnych, jednak z czasem zmieniono je w narzędzie pomiarowe do badania dna oceanu wykorzystując zasięg sonarowy.

Również w późniejszych latach powtarzające się dźwięki „Julia” zostały zarejestrowane w ramach Projektu Monitoringu Akustycznego Programu VENTS (The Acoustic Monitoring Project of the VENTS Program), który zaczęto prowadzić od sierpnia 1991 roku przy użyciu sieci Systemu Kontroli Dźwiękowej Amerykańskiej Marynarki Wojennej oraz podwodnych hydroskopów. Warto podkreślić, że zasięg sonarowego rozpoznania oceanicznego obejmuje mniej niż 1% obszaru dna oceanów, zaś pełne pokrycie ich hydrofonami, do którego niestety jest jeszcze bardzo daleko, pozwoliłoby wyjaśnić liczne zagadki (nie tylko zaginione wraki czy samoloty, ale również niezidentyfikowane dźwięki, których źródło można byłoby wtedy znacznie łatwiej ustalić). Ponadto udałoby się w znacznie większym stopniu eksplorować dno oceaniczne, zgłębić życie wielu gatunków morskich czy zaobserwować inne zjawiska, jak erupcje podwodnych wulkanów czy tarcie płyt tektonicznych.
Niezidentyfikowany dźwięk Julia a wznowienie teorii ogromnych gatunków w oceanie
Powtarzające się rejestracje dźwięku Julia a teoria nowego gatunku

Począwszy od 1999 roku, wszystkie zarejestrowane do tej pory dźwięki „Julia” blisko miejsca jego występowania były wystarczająco głośne, aby mogły je odebrać dwie różne stacje, oddalone od siebie o kilka kilometrów. Oceanolodzy przypuszczali, że skomlące sygnały mogły pochodzić od jakiegoś gigantycznego morskiego stworzenia czającego się w głębi oceanu. Z początku badacze z NOAA wykluczyli źródło biologiczne zarejestrowanego dźwięku, zakładając, że nawet jeśli jakieś żywe stworzenie byłoby na tyle głośne, to sam skomlący dźwięk wydaje się zbyt jednorodny, aby mógł stanowić źródło komunikacji podwodnego zwierzęcia o dużych rozmiarach.
Niezidentyfikowany dźwięk Julia a wznowienie teorii ogromnych gatunków w oceanie
Co ciekawe, pomysł ten porzucono na lata obstając przy prawdopodobnej teorii ogromnego skupiska podwodnych wulkanów, jednak później powrócono do niego przez bardzo ciekawe zjawisko. Przy obserwacji miejsca wystąpienia dźwięku Julia ponownie zarejestrowano dźwięk w 2016 roku (trwający tym razem według jednych 15 sekund, zaś innych mniej, niż 2 minuty), zaś satelita należący do NASA uchwycił obraz ogromnego zacienionego miejsca w oceanie. Rozpoczęło to wznowienie spekulacji na temat oceanicznych gatunków o ogromnych rozmiarach, które mogą być znacznie większe, niż znany nam na razie płetwal błękitny – zwłaszcza, że w jednym miejscu pojawienia się zacienienia widziano fragment przypominający płetwę. Może to być albo nowy gatunek albo po prostu któryś już znany, jaki pojawił się w odpowiednim miejscu i czasie na zacienionym fragmencie. Warto wspomnieć, że w miejscu występowania dźwięku Julia zaobserwowano podobne zacienienie jeszcze w 2012 roku, ale nie towarzyszył mu charakterystyczny dźwięk. Dlatego dopiero wydarzenie z 2016 roku sprawiło, że zamontowano więcej hydrofonów do obserwacji tego miejsca. Gdyby istniało stworzenie będące w stanie wydawać tak głośne dźwięki, jak Julia, Bloop, Upsweep, Whistle, Train czy Slow Down, z całą pewnością byłoby znacznie większe od płetwala błękitnego.
Niezidentyfikowany dźwięk Julia a wznowienie teorii ogromnych gatunków w oceanie
Niezidentyfikowany dźwięk Julia a wznowienie teorii ogromnych gatunków w oceanie
Czy zawsze przyczyną głośnych dźwięków są odłamki góry lodowej?

Początkowo również dźwiękowi Julia, podobnie jak innym niezidentyfikowanym głośnym dźwiękom z głębin przypisywano, że jej źródłem są ogromne odłamki lodowców wpadające do wody… jednak fale nie pokrywały się prawie wcale, dlatego z czasem wycofano się z tej teorii. Początkowo NOAA twierdziła, że źródłem dźwięku była najprawdopodobniej duża góra lodowa, która osiadła na mieliźnie u wybrzeży Antarktydy. Był wystarczająco głośny, aby można go było usłyszeć w całym autonomicznym zestawie hydrofonów równikowego Oceanu Spokojnego. Ostatni z niezidentyfikowanych dźwięków Julia trwał około 15 sekund (inni twierdzili, że słyszeli go przez jeszcze ponad 2 minuty). Ze względu na niepewność co do kąta nadejścia sygnału, punkt początkowy może znajdować się między Cieśniną Bransfielda a Przylądkiem Adare.
Julia a duże skupisko podwodnych wulkanów

W miejsce teorii o dźwięku spadających do oceanu dużych kawałków gór lodowych postawiono inną, bardziej prawdopodobną. A mianowicie, że źródłem głośnego, podwodnego dźwięku mógł być przebieg  procesu wulkanicznego. Snuto przypuszczenia, że mógł być to efekt powoli wydobywającej się lawy, która generowałaby podobne do wrzątku skwierczenie nieustannie napotykając na zwały słonej wody. Oczywiście wszystko na znacznie większą skalę. W celu weryfikacji przypuszczeń, badacze zastosowali zaawansowaną metodę triangulacji poszukując źródła wydobywającego się dźwięku przy użyciu aż ośmiu hydrofonów SOSUS, czyli amerykańskiego systemu obserwacji akustycznej przestrzeni oceanicznych przy pomocy sensorów pasywnych. Wszystkie zarejestrowane przez hydrofony dźwięki wskazały aktywny sejsmicznie punkt na południowym Pacyfiku, mniej więcej w połowie drogi między Nową Zelandią a Chile (zweryfikowano, że łańcuch podwodnych gór znajdujący się we wskazanym przez nich regionie występowania dźwięku, okazał się w rzeczywistości gigantycznym skupiskiem wulkanów), jednak ich częstotliwość nie pokrywała się z Julią, dlatego też pozostało to dalej w sferze teorii, a dźwięk pozostał wciąż niezidentyfikowany aż do czasu, kiedy postawiona teza nie będzie potwierdzona przy pomocy bardziej zaawansowanej aparatury.
Niezidentyfikowany dźwięk Julia a wznowienie teorii ogromnych gatunków w oceanie
Niezidentyfikowany dźwięk Julia a wznowienie teorii ogromnych gatunków w oceanie
Dodatkowe źródła dla zainteresowanych zagadnieniem:

1.https://www.pmel.noaa.gov/acoustics/sounds/julia.html
2.https://www.pmel.noaa.gov/news-story/just-how-loud-it-out-there
3.https://www.mentalfloss.com/article/62731/9-strange-sounds-no-one-can-explain
4.https://otakukart.com/340329/the-unfamiliar-sound-julia-everything-we-know/
5.https://coil.com/p/WannaWanga/Unexplained-Sounds/W53AOz4IF
6.https://www.thecryptocrew.com/2014/05/iceberg-or-monster.html
7.https://scienews.com/pl/d-wi-k-i-akustyka/12194-jakie-s-mistyczne-d-wi-ki-pod-wod-w-oceanie-i-sk-d-one-si-bior.html
8.https://mlodytechnik.pl/technika/28989-czarne-dziury-oceanu
9.https://mlodytechnik.pl/technika/30104-tajemnicze-dzwieki-z-glebin
10.https://www.wikiwand.com/en/List_of_unexplained_sounds
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
12
Krewetka Alpheidae – Podwodny snajper strzelający fireballami
Dzidki, jak zapewne wiecie, w środowisku naturalnym ten, który nie ma sposobu na przetrwanie – ginie. Zwłaszcza w Australii, gdzie można napotkać naprawdę wiele niebezpiecznych gatunków. I to właśnie nieopodal tego kraju w oceanie żyje niepozorny skorupiak. Krewetki z rodziny Alpheidae żyjące nieopodal Wielkiej Rafy Koralowej (na ich mniejsze populacje można natknąć się w okolicach Japonii, Polinezji, Indonezji i Filipin) to prawdziwi snajperzy wystrzeliwujący najszybsze pociski w głębinach oceanu. Mimo swoich teoretycznie niegroźnych 5 cm długości ciała są niezwykle niebezpieczne – na tyle, że nawet 5-krotnie od nich większe ryby giną natychmiastowo. A to wszystko bez walki w zwarciu z przeciwnikiem. Krewetki te wystrzeliwują zadziwiające pociski na dosyć duże odległości. Są one na tyle silne, że mogą nawet rozbić szkło – mimo swoich niewielkich rozmiarów.
Najszybsza i najgłośniejsza broń dystansowa w oceanie

Alpheidae jest jednym z dotychczas znanych 9 gatunków tzw. krewetek pistoletowych (ang. pistol shrimps), które wyposażone są w specjalny szczypiec działający na podobnej zasadzie, jak pistolet – jednak to właśnie ona posiada najgłośniejszy, najgorętszy i najszybciej wypuszczany pocisk w całym oceanie. Krewetki Alpheidae unoszą górny szczypiec, żeby wytworzyć bąbel ciśnienia i podczas jego szybkiego opuszczania w stronę przeciwnika zmierza z niesamowicie dużą prędkością (wynoszącą aż 97 km/h) fala dźwięku sięgająca aż 218 decybeli na 1 μPa (Mikropascal) – to znacznie głośniej, niż podczas koncertu czy lotu samolotem, zwłaszcza jak na bąbelek tak niedużych rozmiarów. Prędkość i siła fali dźwiękowej jest tak duża, że niekiedy potrafi nawet rozbić szkło. Nawet kilkukrotnie większe ryby zabija od razu, z kolei wyposażone w pancerz skorupiaki potrafi sparaliżować na dłuższą chwilę (wygrywają starcia nawet z wiele od nich większymi krewetkami modliszkowymi, które znane są ze swych niezwykle szybko wyprowadzanych ciosów, jakby boksowały, które zabijają przeciwników nawet wtedy, kiedy w niego nie trafią).
2 w 1 – Pistolet i fireball

To nie koniec niespodzianek – wypuszczone pęcherzyki ciśnienia podczas pęknięcia wyzwalają ogromną temperaturę wynoszącą aż 5000 K (4700°C), gdzie dla porównania na powierzchni słońca temperatura wynosi w przybliżeniu 5772 K (5500°C). Światło produkowane przez taki „fireball” jest mniej intensywne, niż podczas typowej sonoluminescencji (inaczej zjawiska kawitacji akustycznej polegającej na emisji krótkich impulsów świetlnych, które powstają w chwili zapadania się pod wpływem ciśnienia akustycznego bąbelków gazu zawieszonych w cieczy). To właśnie dlatego wystrzelone przez Alpheidae pociski nie są widoczne gołym okiem. Warto również zaznaczyć, że sonoluminescencja jest póki co mało zbadanym zjawiskiem, które po raz pierwszy odkryto przypadkiem w 1934 roku podczas wywoływania zdjęć z klisz negatywowych.
Krewetka Alpheidae – Podwodny snajper strzelający fireballami
Jak krewetka pistoletowa wystrzeliwuje swój pocisk?

W zależności od gatunku, krewetki pistoletowe posiadają jeden bądź dwa szczypce przystosowane do wystrzeliwania pocisków. Jedna część szczypiec zwana proupsem pozostaje w bezruchu i jest wyposażona w otwór, w którym gnieździ się pocisk, zaś druga zwana dactylem wprawiona w ruch (wyposażona w specjalną wypustkę pasującą do otworu w pierwszej części szczypiec) podczas opuszczania. Wykorzystywane są również konkretne mięśnie w taki sposób, aby woda dostała się do otworu, a kiedy daktyl uderza z dużą siłą w proups, wydobywa się z niego pocisk w postaci bąbelka, który wystrzelony z dużą siłą w przeciwnika po zderzeniu pęka uwalniając bardzo wysoką temperaturę. Samemu wystrzeleniu towarzyszy bardzo głośny dźwięk 218 dB/1 μPa (zdolny ogłuszyć większą ofiarę podczas pękania, co daje krewetce szansę na ucieczkę od wroga), zaś ich prędkość aż 97 km/h i nie jest możliwe zaobserwowanie ich gołym okiem – wymaga odtworzenia w slow-motion, zaś do badań nad ich pociskami naukowcy wykorzystują kamery ultra HD wykonującą 40 tysięcy FPS, żeby zaobserwować dokładnie proces wypuszczania pocisku, dzięki któremu odkryto również, że proups i dactyl nie zaciskają się do końca w momencie wypuszczenia bąbelka.
Krewetka Alpheidae – Podwodny snajper strzelający fireballami
Krewetka Alpheidae – Podwodny snajper strzelający fireballami
Krewetka Alpheidae – Podwodny snajper strzelający fireballami
Zmiana broni? Żaden problem – tylko ją zregeneruję

Co ciekawe, kiedy krewetki tracą swoje szczypce służące do strzelania pociskami (na przykład podczas walki z drapieżnikiem), te regenerują się i odrastają. Jedyne, co musi wtedy zrobić Alpheidae, to poczekać w ukryciu, aż jej broń całkowicie się zregeneruje. Wykorzystują one pociski nie tylko do samoobrony czy polowania, ale również… komunikacji. Kiedy mają sprawny szczypiec w dosyć krótkim czasie potrafią wypuścić serię pocisków niczym z karabinu maszynowego.
Alpheidae jako przeszkoda dla sonarów

Warto wspomnieć, że ich pękające pociski mają na tyle głośny dźwięk, że wystarczy wypuszczenie ich przez zaledwie kilku osobników, żeby zostały zarejestrowane przez sonary radiowe, a nawet mogą powodować ich zakłócenia. To właśnie między innymi przez incydent z tymi krewetkami podczas II Wojny Światowej zostały zakłócone japońskie sonary radiowe do tego stopnia, że alianckie statki i łodzie podwodne mogły przedostać się na terytorium Japonii niewykryte. Ponadto zakłócały wielokrotnie sonary U.S. Navy. Również w przeciągu ostatnich lat większa grupa tych krewetek wystrzeliwała pociski, które przerwały operację militarną podwodnego drona w Cieśninie Singapurskiej.
Krewetka Alpheidae – Podwodny snajper strzelający fireballami
Dodatkowe źródła dla zainteresowanych:

1.https://pl.frwiki.wiki/wiki/Alpheidae
2.https://www.weirdiocity.com/2020/08/pistol-shrimp-shoot-bubbles-as-hot-as.html
3.https://animals.howstuffworks.com/marine-life/pistol-shrimp.htm
4.https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0960982217315269
5.https://oceanhero.today/marine-life/animals/pistol-shrimp
6.https://uniba.sk/detail-aktuality/back_to_page/aktuality-1/article/an-international-team-of-scientists-has-found-fossil-evidence-for-the-evolution-of-the-snapping-claw/
7.https://www.nagro.com.ng/2022/08/the-amazing-power-and-facts-of-pistol-shrimp-alpheidae-all-you-need-to-know.html
8.http://barclay2014.blog.anat.org.au/tag/pistol-shrimp/
9.https://www.scuba.com/blog/explore-the-blue/pump-volume-pistol-shrimp/
10.http://palminco.pl/dezintegracja-ultradzwiekowa/
11.http://laborant.pl/index.php/ultradzwieki-w-laboratorium
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
20
Turritopsis nutricula – Nieśmiertelna meduza
Dzidki, czy wiecie, że w świecie zwierząt jest jedyne zwierzę, które osiągnęło nieśmiertelność biologiczną? Mowa oczywiście o Turritopsis nutricula zwanej hydromeduzą. Pomimo tego, że zostały one odkryte już w 1857 roku, dopiero około 100 lat później po raz pierwszy zaobserwowano, jak jeden z osobników odradza się niczym feniks z popiołów. A to wszystko doprowadziło do rozpoczęcia badań nad tym gatunkiem, który prowadzi aż kilka centrów badawczych na świecie.

Przypadek kluczem do odkrycia tajemnicy wiecznego życia

Zdawać by się mogło, że hydromeduzy nie różnią się niczym nadzwyczajnym od swoich krewniaków, tymczasem w latach 90. XX wieku włoski zoolog Fernando Boero z Uniwersytetu Salento dokonał interesującego odkrycia zupełnie przez przypadek. Swoje badania rozpoczął obserwując wspomniany gatunek przez wiele lat w akwarium, ale nie zaobserwowawszy niczego nadzwyczajnego wyjechał na parę lat. Kiedy powrócił, okazało się, że cała woda z akwarium wyparowała. Znalazł szczątki meduzy w zaschniętym błocie i postanowił zbadać je pod mikroskopem. Wyobraźcie sobie, jakie było jego zaskoczenie, kiedy okazało się, że badane przez niego osobniki wcale nie umarły, a… powróciły do stanu larwalnego. Po kolejnych latach badań okazało się, że mogą one po obumarciu powracać do stanu larwalnego (bez rozmnażania się), następnie rosnąć i osiągać dojrzałość, po czym znowu wracają do takiego stanu… i mogą tak robić nieprzerwanie.
Turritopsis nutricula – Nieśmiertelna meduza
Wodny feniks… chociaż nie wstaje z popiołów

W późniejszych latach okazało się, że zachowują taki sam zestaw kodu genetycznego, jednak potrafią osiągnąć jedynie nieśmiertelność biologiczną. Nie potrafią odradzać się po spaleniu czy zjedzeniu przez inne zwierzę, ale okazało się, że są one dosyć odporne na pozbawienie dostępu do wody czy nawet pokrojenie. Ustalono już, że jej cykl odradzania się jest możliwy dzięki zachodzącemu w ich organizmie procesowi trans dyferencjacji, który obserwowany jest w formie częściowej u innych zwierząt – jaszczurek, którym na powrót odrastają ogony, salamandry, którym odrastają kończyny czy też stułbie, które potrafią odtworzyć utracone części ciała. Z początku sądzono, że meduza Turritopsis nutricula wcale się nie odradza, ale rozmnaża przez pączkowanie, jednak dalsze badania wykazały, że to nie rozmnażanie, lecz podleganie samoregeneracji. Meduzy te potrafią odtworzyć nie tylko utracone komórki jeszcze za życia, ale również… całe organy – i to bez przeistaczania się w postać larwalną. Kiedy większość ich ciała zostaje wyniszczona (brakiem dostępu do wody czy poćwiartowaniem) odradza się jako nowy osobnik. Gdyby rozmnażała się przez pączkowanie, wytwarzałaby kilka osobników. Jednak niezależnie od ilości części, na jaki została podzielona odradza się jedynie jeden osobnik z całego ciała – w dodatku o identycznym kodzie genetycznym, zaś po osiągnięciu dojrzałości płciowej wygląda dokładnie tak, jak wyglądała przed uszkodzeniem ciała. Warto tutaj zaznaczyć, że oprócz hydromeduzy, żadne inne zwierzę nie potrafi odtworzyć całego ciała. Jak na razie to jedyny znany gatunek o takich zdolnościach regeneracyjnych.
Turritopsis nutricula – Nieśmiertelna meduza
Turritopsis nutricula – Nieśmiertelna meduza
Turritopsis nutricula byłaby prawdziwą zmorą ZUS-u

Co ciekawe, ponieważ żadna z badanych meduz, które mają możliwość dalszego odradzania się nie przestała tego robić, na razie niemożliwym stało się określenie, jak długo mogą żyć ani ile lat mogą mieć najstarsze znalezione osobniki tego gatunku. Ze względu na przechodzenie przez nie nieustannie resetu życiowego niezależnie od liczby uszkodzeń ich ciał, nie przestały się regenerować. Udowodniono, że osobnik może dokonać regeneracji całego ciała nawet z bardzo małego wycinka. Mało tego – nawet po latach hibernacji w wysuszonym środowisku może wrócić do życia i odradzać się ciągle na nowo. To wszystko spowodowało, że rozpoczęto badania nad lekiem na raka z wykorzystaniem hydromeduzy w nadziei, że dzięki temu będzie możliwe zregenerowanie chorych komórek (samą meduzę poddawano też różnym zakażeniom i po obumarciu zaczynała odradzać się na nowo – z postaci larwalnej).
Źródła dla zainteresowanych większym zgłębieniem tematu:

1.https://www.biodiversitylibrary.org/item/17911#page/3/mode/1up
2.http://www.insomnia.pl/Turritopsis_nutricula__nie%C5%9Bmiertelna_meduza-t615206.html
3.https://akwarium.info.pl/ciekawostki/meduze-maja-sposob-na-niesmiertelnosc
4.https://www.tawernaskipperow.pl/czytelnia/ciekawostki/niesmiertelna-meduza/6533
5.https://geekweek.interia.pl/przyroda/news-oto-turritopsis-nutricula-jedyna-niesmiertelna-istota-na-nas,nId,5544421
6.https://www.marinespecies.org/aphia.php?p=taxdetails&id=117440
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
8
Szkaradnica – Jadowity brzydal, którego ciężko zauważyć
Szkaradnica to ryba z rodziny skorpenowatych, którą często zalicza się również do rodziny szkaradnicowatych. Występuje w Oceanie Indyjskim i Oceanie Spokojnym i Morzu Czerwonym (to właśnie tutaj jest najczęściej spotykana przez nurków oraz turystów) na głębokości do 30 m. Jest to drapieżna ryba, której masywne ciało o długości wahającej się u dorosłych osobników od 30 do 40 cm długości jest uzbrojone w kolce jadowe wydzielające truciznę śmiertelną dla człowieka. Waży nawet około 2,5 kg. Większość szkaradnic ma kolor brązowy lub szary, co znacząco ułatwia im wtopienie się w otoczenie raf – niekiedy można znaleźć również osobniki o ubarwieniu czerwonym lub ciemno-pomarańczowym. Najczęściej ukrywa się wśród skał i raf koralowych osadzając się na dnie i zakopując w mule.
Szkaradnica – Jadowity brzydal, którego ciężko zauważyć
Spotyka się ją głównie w pobliżu raf koralowych, gdzie upodabnia się do podłoża, na którym poluje. Metoda ta nazywa się mimetyzmem. To cierpliwy łowca, który potrafi bardzo długo w jednym miejscu czekać na swoją ofiarę i nie wykonuje zbyt wielu ruchów podczas polowania – pozwala to szkaradnicy nie tylko na zaczajenie się na ofiarę i zaatakowanie jej, kiedy ta przepływa blisko, ale też zapobiega utracie dużej ilości energii, dzięki której ta może przeżyć do czasu złapania kolejnej zdobyczy. Kiedy nieświadoma niczego ryba lub skorupiak zmierza w jej stronę, szkaradnica łapie je w swoje zęby (ma aż 4 pary szczęk uzbrojonych w małe, ostre zęby) i gwałtownym ruchem wciąga do paszczy. Ponieważ jej szczęki nie mają dużej siły ścisku, duża ilość dodatkowych szczęk znajdujących się wewnątrz gardła szkaradnicy utrudniają ofierze ucieczkę zatrzymując ją wewnątrz. Wypukłe, wysoko osadzone oczy umożliwiają jej dokładne obserwowanie otoczenia bez konieczności poruszania się, co zapobiega zdradzeniu jej pozycji.
Szkaradnica – Jadowity brzydal, którego ciężko zauważyć
Upodabnianie się do podłoża pomaga jej uchronić się przed atakiem drapieżników – nie tylko skutecznie się kamufluje pokrywając się mułem, ale też jej zdolność do długiego pozostawania w bezruchu powoduje, że części rafy koralowej zaczynają się na niej osadzać, a glony obrastać, dzięki czemu pozostaje niemalże niewidoczna na pierwszy rzut oka (to właśnie ze względu na tą cechę w języku angielskim nazywana jest „stonefish”, czyli kamienna ryba, podczas gdy w polskim jej nazwa odnosi się do jej nieurodziwej aparycji). Jej masywne ciało i duża siła umożliwiają jej poruszanie się mimo dużego obciążenia wynikającego z jej specyficznego kamuflażu. Kolejnym sposobem obrony przed drapieżnikiem są ich kolce połączone z gruczołami jadowymi - wystarczy niewielki nacisk, aby większa dawka śmiertelnego dla wielu stworzeń jadu uwolniła się z jej kolców. Trucizna znajduje się aż w 13 kolcach umiejscowionych na jej specyficznej płetwie grzbietowej.
Szkaradnica – Jadowity brzydal, którego ciężko zauważyć
Uważa się ją za jedną z najbardziej jadowitych ryb na świecie… co podobnie, jak w przypadku ryby fugu nie przeszkadza Japończykom przyrządzać ją w swojej kuchni i spożywać jako atrakcyjne ryzyko. Jeśli jej gruczoły nie zostały dokładnie usunięte, konsumującemu grozi śmierć przepełniona cierpieniem. Znajdują się one głęboko pod płetwą grzbietową, jednak nawet niewielki nacisk może spowodować uwolnienie się jadu, którego niewielkie ilości mogą przedostać się do mięsa ryby powodując zgon osoby spożywającej. Warto tutaj jednak zaznaczyć, że śmiertelne może się okazać jedynie sashimi lub sushi ze szkaradnicy, gdyż po obróbce termicznej jad przestaje być trujący. Co ciekawe, mięso tej ryby jest niemalże przezroczyste w swojej surowej postaci, dlatego najchętniej jest właśnie jedzone pod postacią sashimi, które układa się na finezyjne sposoby. Populacja tego gatunku jest bardzo duża, dlatego bywa nawet trzymana w akwariach jako atrakcja.
Szkaradnica – Jadowity brzydal, którego ciężko zauważyć
Szkaradnica – Jadowity brzydal, którego ciężko zauważyć
Dodatkowe materiały dla zainteresowanych:

1. https://myanimals.com/pl/zwierzeta/dzikie-zwierzeta-zwierzeta/szkaradnica-prawie-niewidoczny-mieszkaniec-rafy/
2.https://www.tawernaskipperow.pl/czytelnia/ciekawostki/najbardziej-jadowite-zwierze-swiata/6488
3. https://www.ekologia.pl/wiedza/zwierzeta/szkaradnica
4. https://www.nurkomania.pl/ryby_szkaradnica.htm
5. https://akwarium.gdynia.pl/szkaradnica/
6. https://www.youtube.com/watch?v=FIuHOwzBKIY
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
18
Przydacznie – Największe małże świata i ich gigantyczne perły
Dzidki, czy znacie przydacznie? To największe istniejące małże klasyfikowane do rzędu Veneroida, zaś ich najpopularniejszą rodziną są Tridacnidae. Najczęściej spotykanym rodzajem jest Tridacna (stąd polska nazwa „przydacznia”). Największym przedstawicielem jest przydacznia olbrzymia. Zazwyczaj osiągają aż do 1,5 metra długości, zaś ich waga nawet do 320 kg. Są największą rodziną małży jadalnych i perłotwórczych. Występują zazwyczaj w płytkich wodach raf koralowych znajdujących się w tropikalnej strefie Oceanu Indyjskiego, Pacyfiku oraz Morza Czerwonego, gdzie razem z koralowcami stanowią najbardziej charakterystyczną faunę występujących tam raf koralowych.
Przydacznie – Największe małże świata i ich gigantyczne perły
Na podstawie zapisu kopalnego szacuje się, że po raz pierwszy pojawiły się w drugiej połowie eocenu, zaś w okresie pliocenu (ok. 5,33 do 2,58 mln lat temu) występowały już wszystkie znane obecnie gatunki. Oznacza to, że od około 5 mln lat nie ulegały już ewolucji i przetrwały do dzisiaj w znanej nam obecnie formie. Ze względu na ten fakt, przydacznie tuż obok łodzików (potomkowie amonitów) uznawane są za żywe skamieliny, gdyż zgodnie z szacunkami na podstawie wykopalisk archeologicznych nie zmieniły one swojej budowy ani rozmiarów przez miliony lat.
Przydacznie – Największe małże świata i ich gigantyczne perły
Przydacznie – Największe małże świata i ich gigantyczne perły
Promieniste i grube żebra przydaczni pokrywające ich skorupę, nadają krawędziom falisty zarys, zaś same krawędzie zachodzą na siebie w taki sposób, że powstaje zygzakowata szczelina, przez którą wydobywa się barwny, silnie rozrośnięty płaszcz małży. Górna część płaszcza posiada tysiące fotoreceptorów, dzięki którym jego intensywnie ubarwiona powierzchnia wystawiona jest na działanie promieni słonecznych. Dlatego też małże te można znaleźć w płytkich wodach oceanu, gdzie dociera dostatecznie duża ilość światła. Warto wspomnieć, że ze względu na swoją budowę – w szczególności rozmiar i zygzakowaty kształt krawędzi muszli – jest częstym motywem wszelkiego rodzaju filmów animowanych czy kreskówek. Chociaż przeważają w animacjach, w których akcja rozgrywa się w morzu lub oceanie (np. Mała Syrenka, Gdzie jest Nemo, Sponge Bob), to epizodycznie pojawiają się również w innych produkcjach (np. Popeye, The Simpsons, Woody Woodpecker, Różowa Pantera, Pokemony).
Przydacznie – Największe małże świata i ich gigantyczne perły
Przydacznie są jadalne, dlatego wykorzystuje się je niekiedy w celach konsumpcyjnych, jednak z rzadka ze względu na ich duży rozmiar i trudności w oddzielaniu mięsa od muszli. Dlatego jeśli wykorzystywane są w restauracjach czy osteriach, są to zazwyczaj mniejsze osobniki. Ich muszle wykorzystuje się z kolei w celach zdobniczych lub jako element dekoracyjny w akwarystyce. Ze względu na swój rozmiar, są stałą atrakcją podczas nurkowania w rejonach swojego występowania – estetycznie prezentuje się na zdjęciach, dlatego można ją znaleźć w wielu albumach z podwodną fotografią. Niekiedy można je spotkać także w większych oceanariach, gdyż nie zagrażają rybom – żywią się jedynie planktonem, chociaż w przekazach ustnych niektórych kultur miały również zjadać ryby, a nawet zagrażać ludziom (spowodowane było to znaczącym rozmiarem przydaczni). Mieszkańcy wysp Pacyfiku wyławiali przydacznie w celach wykonywania z ich muszli przedmiotów użytkowych – jako zbiorniki na deszczówkę, jako wanienek do kąpania dzieci czy do wykonania umywalek.
Przydacznie – Największe małże świata i ich gigantyczne perły
Przydacznie – Największe małże świata i ich gigantyczne perły
Przydacznie – Największe małże świata i ich gigantyczne perły
Przydacznie są również małżami perłotwórczymi. Wytwarzają największych rozmiarów perły, jednak nie mają one dużej wartości handlowej. Wpadające przez dosyć rozwartą szczelinę przydaczni ziarna piasku pokrywane są masą perłową w celu… załagodzenia bólu wynikającego z przedostawania się ostrych ziaren piasku i innych drobin, które ocierają się o delikatną powierzchnię płaszcza powodując ból. Ze względu na duże rozwarcie krawędzi muszli przydaczni, poza samym piaskiem przedostają się także inne zanieczyszczenia, co powoduje obniżenie wartości perły. Ze względu na długość życia przydaczni, która wynosi około 150 lat, tworzone perły wraz z rosnącym powoli osobnikiem mogą osiągnąć zadziwiające rozmiary i masę. W 2016 roku znaleziono największy okaz perły przydaczni olbrzymiej. Została wyłowiona przez filipińskiego rybaka, który początkowo traktował ją jako talizman i przez wiele lat trzymał pod łóżkiem nie mówiąc o tym nikomu. Dopiero po 10 latach, kiedy jego dom spłonął, postanowił wydobyć perłę i udać się do pobliskiego urzędu miasta w celu wyceny i sprzedaży okazu. Perła jest imponujących rozmiarów, gdyż jej długość wynosi 61 cm, szerokość 30 cm, zaś masa wynosi 34 kg. Jej wartość oszacowano na 100 mln dolarów amerykańskich. Została wpisana do Księgi Rekordów Guinnessa. Można ją znaleźć na ekspozycji w Urzędzie Miasta Puerto Princessa.
Przydacznie – Największe małże świata i ich gigantyczne perły
Przydacznie – Największe małże świata i ich gigantyczne perły
Zbyt duże zainteresowanie wykorzystaniem przydaczni w celach komercyjnych spowodowało załamanie ich populacji w niektórych rejonach oraz przyczyniło się do niszczenia raf koralowych, których element często stanowią. Z tego powodu wszystkie istniejące gatunki przydaczni objęto konwencją CITES (ang. Convention on International Trade in Endangered Species of Wild Fauna and Flora), czyli konwencją o międzynarodowym handlu dzikimi zwierzętami i roślinami gatunków zagrożonych wyginięciem, która ogranicza nie tylko handel samymi zwierzętami, ale również wytworzonymi przez nie produktami (w tym przypadku perły, muszle i wyroby z nich wykonane).
Przydacznie – Największe małże świata i ich gigantyczne perły
Przydacznie – Największe małże świata i ich gigantyczne perły
Dodatkowe źródła dla zainteresowanych:

1. https://gemlord.pl/pl/blog/perly-przydaczni
2. http://dzialprzyrody.blogspot.com/2015/03/przydacznie-tridacnidae_11.html
3. https://naukawpolsce.pl/aktualnosci/news%2C402248%2Cmuszle-pelne-swiatla.html
4. https://www.ekologia.pl/wiedza/zwierzeta/przydacznia-niebieska
5. https://www.ekologia.pl/wiedza/zwierzeta/przydacznia-olbrzymia
6. https://www.national-geographic.pl/galeria/to-smierc-dla-raf-koralowych-kto-kradnie-malze/rafy-w-morzu-poludniowochinskim-3
7. https://www.nationalgeographic.com/animals/invertebrates/facts/giant-clam
8. https://oceana.org/marine-life/giant-clam/
9. https://journals.plos.org/plosone/article?id=10.1371/journal.pone.0080858
10. https://www.fishlore.com/profile-tridacna-maxima-clam.htm
11. https://animaldiversity.org/accounts/Tridacna_gigas/
12. https://cites.org/sites/default/files/eng/com/ac/22/E22-10-2-A8e.pdf
13. https://granica.gov.pl/j/index.php/24-glowna/506-cites
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.09041690826416