133
Seryjny Polska
Tadeusz Grzesik udowodnił całemu krajowi, że najlepszym kamuflażem dla seryjnego mordercy wcale nie jest elegancki garnitur z drogich kryminałów, ale para solidnych gumiaków i gigantyczna plantacja truskawek pod Kielcami. Przez kilkanaście lat ten niepozorny rolnik z Woli Jachowej z powodzeniem łączył zbieranie owoców z dowodzeniem najbardziej bezwzględnym gangiem egzekutorów w historii współczesnej Polski, wysyłając na tamten świat – według szacunków śledczych – około czterdziestu osób. Cała ta krwawa epopeja mogła się skończyć już na samym początku, czyli w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym pierwszym roku po potrójnym morderstwie w Cedzynie, gdyby polskie państwo nie postanowiło wdrożyć genialnego planu oszczędnościowego i nie pożałowało sześciu tysięcy złotych na badania DNA, które bezbłędnie wskazywały na Grzesika. Dzięki tej spektakularnej januszadzie budżetowej ze strony organów ścigania, popularny „Truskawka” dostał od losu darmowy bilet na kolejne piętnaście lat bezkarnego polowania na właścicieli kantorów. Grzesik i jego ekipa podchodzili do swojego krwawego rzemiosła z precyzją godną profesjonalnych meteorologów, ponieważ na akcje ruszali wyłącznie wtedy, gdy prognoza pogody zapowiadała totalne załamanie, ulewny deszcz lub gęstą mgłę, co skutecznie zmywało ślady i wprawiało w osłupienie psy tropiące. Podczas gdy milicja, a później policja, bezradnie rozkładały ręce i błądziły w ciemnościach, Grzesik spokojnie doglądał swoich upraw i dbał o wizerunek cichego, pracowitego gospodarza, u którego największym grzechem mogło być co najwyżej podbieranie kompostu sąsiadowi. Beztroski żywot wiejskiego bossa i jego pasmo sukcesów logistycznych dobiegły końca dopiero w dwa tysiące siódmym roku przez niesamowitą niedbałość, gdy po zuchwałym napadzie w Myślenicach jego ludzie zostawili na miejscu zbrodni jedną, jedyną łuskę z unikalnej broni, która w końcu doprowadziła antyterrorystów prosto na pole truskawkowe. Ostatecznie system sprawiedliwości dogonił Grzesika z tak wielkim impetem, że zaczął kolekcjonować wyroki dożywocia jak rzadkie pokemony, a on sam zamienił gumowce na więzienny drelich z gwarancją, że do końca swoich dni będzie oglądać więzienne mury.
Seryjny Polska
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
8
Seryyyyjny
Każdy z przesłuchiwanych przez FBI żołnierzy widział go inaczej. Na pewno wyróżniał go rozmiar ciała. Keyes mierzył według nich pomiędzy metr osiemdziesiąt osiem a metr dziewięćdziesiąt pięć. Jego sylwetka była jak wykuta ze skały - ponad sto kilo samych mięśni. Pamiętali, że miał duży, wręcz wielki nos. (...) Niektórzy z przepytywanych stwierdzali, że Keyes był tak nieskory do przemocy, iż często nawet nie oddawał, gdy dostał po pysku. Inni z kolei pamiętali, że złamał komuś nos i pewnego razu cisnął rurą od moździerza w telewizor. Jedni mówili, że odwiedzała go co najmniej jedna dziewczyna, drudzy - że nigdy żadnej nie widzieli. Zdaniem niektórych był niezdarny, inni zaś uważali go za wyjątkowo wysportowanego. Niektórzy zaklinali się że Keyesem nie kierowały absolutnie żadne uprzedzenia. Pozostali wspominali go jako napędzanego homofobią rasistę.
Fragment książki "Drapieżnik"
dziwne imię, garbaty nos ? Hmmmm 
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
13
 Głowa Diogo Alvesa zatopiona w formalinie. Mężczyzna żył w Lizbonie, gdzie rabował ludzi i zrzucał ich z wysokiego akweduktu. Działał  w nocy. Odwalił w ten sposób  kilkadziesiąt osób. Został  powieszony w 1841 roku.

Po wykonaniu wyroku jego głowę elegancko zakonserwowano. Ma już prawie 200 lat. Zbrodnie Alvesa interesowały szkołę medyczną tak bardzo, że planowano przeanalizować jego mózg pod kątem frenologii, która obecnie jest uważana za pseudonaukę. Nic z tego nie wyszło. [podpatrzone u "Kryminatorium"]

To eksponat w nienaruszonym stanie. Nie ma na nim żadnych śladów badań. Dziś z jego złowrogim spojrzeniem można się spotkać na Uniwersytecie w Lizbonie.

fot. Atlas Obscura
Rozchodzi to
Rozchodzi to
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
32
Takie moje rozkminy po miesiącach słuchania podcastów true crime.

Czy Amerykanie są pojebani? Czy mają w genach skłonność do przemocy? Czy może jest to kwestia kulturowa?

Jaki kraj miał najwięcej seryjnych morderców w historii? Jaki kraj ma najwięcej seryjnych morderców w przeliczeniu na mieszkańca? USA.

Przyczyną nie jest ani etniczność, ani powszechny dostęp do broni palnej. 

Większość seryjnych morderców to biali. Moim zdaniem dlatego, że aby zostać seryjnym to trzeba nie dać się złapać od razu po pierwszym, trzeba umieć się maskować, unikać świadków, zostawiać jak najmniej śladów, itd., a do tego potrzebna jest inteligencja. 

Dlaczego dostęp do broni też nie? Ponieważ sama broń nie zrobi z człowieka mordercy, a dodatkowo seryjni mordercy używają różnych narzędzi, a broń palna jest tylko jednym z nich.

Ostatnim seryjnym mordercą w Europie był Norbert Feher, zatrzymany w 2017 roku, odsiaduje dożywocie. Od tamego czasu nie działał ani nie działa obecnie w Europie żaden seryjny morderca. Tymczasem w USA, według FBI, w chwili obecnej może działać od 25 do 50 seryjnych morderców.

Skąd to się bierze i dlaczego akurat w USA? Chętnie poczytam wasze opinie.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.060328006744385