5
Cześć!

Witajcie w kolejnym odcinku o Stępicach. Tym razem udaliśmy się eksplorować korytarz, do którego pierwszy raz wszedł Paweł Sojka, aby zobaczyć na własne oczy czy jest możliwość dalszej kontynuacji. Głównie przerzuciliśmy kamienie, by sprawdzić czy pod ścianami są jakieś dalsze ciągi. Niestety na ten moment nic nie udało się zlokalizować. W związku z tym postanowiliśmy zakończyć prace w obiekcie oraz poczekać na zimę, aby sprawdzić wywiew ciepłego powietrza z jaskini świadczący o większej kontynuacji. Jeżeli takie zjawisko by nie występowało oznacza to, że nie ma szansy na dalszą eksplorację. 
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
5
Człowiek który paczy #1
No elo piwniczaki i piwniczanki. Jako że aktualnie spędzam czas w rodzinnych stronach zbierając fundusze na ostateczne wypierdolenie za gramanicę, mam sporo czasu na oglądanie filmów.  A że taki miły ze mnie gostek, to postanowiłem od czasu do czasu podzielić się wrażeniami na temat tego co akurat sobie zaserwowałem(mikro recenzja) + w miarę możliwości wyłuskać templatkę i zrobić chujowego mema. I tu pewnie myślicie sobie "zaraz, a na chuj nam to, jesteśmy dzidowcami i znamy się na filmach, co ty nam tu będziesz pierdolić". I pewnie macie rację, ale mimo wszystko będę te polecajki wrzucał, choćby dlatego że w dużej mierze skupiam się teraz na niezbyt znanych tytułach. Więc na pierwszy ogień leci "Jęk czarnego węża". Tytuł przypomina autotłumaczenie na stronach z pornosami i coś w tym jest, bo opowiada o uzależnionej od seksu małolacie. Nie będę spojlerował, plakat w zasadzie robi to wystarczająco skutecznie. No dobra, ale co my tu takiego mamy fajnego skoro się nim dzielę? Jest zajebista Christina Ricci przez dobre pół seansu paradująca w bieliźnie. Są też jej cycki, a chciałem je zobaczyć od czasu rodziny Adamsów. No pedo, bo byłem wtedy młodszy od niej. No i jest ON, Samuel L. "Madafaka" Jackson wydobywający z gitary takie dźwięki, że włos się jeży, gęba cieszy a gira tupie. Jakby tego było mało, to jeszcze śpiewa i to kurwa dobrze śpiewa. Jest też Justin Timberlake, gostek teoretycznie nijaki, ale lubię typa. Gdybym pił, to chętnie bym z nim zrobił flakon. Podsumowując: zajebista muza, skomplikowane problemy podane w przyswajalny sposób, cycki i wzruszonko. Zajebisty, 2/10, polecam. Do następnego.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.074225187301636