23
Dyskusja o tym czy zdejmowanie klauzuli z tych dokumentów w gorączce kampanii jest zasadne zostawmy na odrębny wątek ale czego opinia publiczna może się dowiedzieć z tych trzech akapitów. A teraz będzie zaskakująco. Otóż - niczego nowego, paradoksalnie.
O tyle o ile, rozmowy o obronności Polski zwłaszcza te jawne przez lata toczyły się w odniesieniu do geografii i uwarunkowań politycznych. A niestety ale najfajniej się bronić mając dogodna rubież obrony - czy to naturalną (łatwiej) czy tez sztuczna (trudniej).
Sztuczna bowiem to na przykład mur- co działało gdy chodziło o ograniczenie swobody ataku plemion koczowniczych ale mamy XXI wiek i można nad murem choćby przelecieć. Oczywiście role współczesnych fortyfikacji mogą pełnić choćby systemy obrony przeciwlotniczej (vide: Polska OPL czasu zimnej wojny) ale tez trzeba je rozmieść sensownie. Sensownie oznacza : dając nam dobre warunki ich użycia i chroniąc je przed oddziaływaniem przeciwnika
Stad tez warto zwrócić uwagę że rozmieszczenie sił obrońcy na granicy bronionego obszaru brzmi na pierwszy rzut oka racjonalnie. Ale niestety jest to opcja okupiona wieloma wadami. Po pierwsze, powraca problem wcześniejszy - czyli dogodnej rubieży obrony. Po drugie obrońca jest wówczas w niekorzystnym położeniu. To atakujący wybiera miejsce lub miejsca ataku - może wiec na wybranych kierunkach skoncentrować swoje wysiłki a siły obrońców musza być rozproszone oraz …posiadać silne odwody. Alternatywą jest sprawić aby ten pierwszy cios jaki wyprowadzi atakujący…poszedł w próżnię. Utworzyć pas przesłaniania - a wiec strefę gdzie obrona nie ma sił głównych, ale gdzie prowadzi rozpoznanie, gdzie teren jest przygotowany inżynieryjnie by spowalniać działania przeciwnika gdzie przeciwnika można nękać działaniami wydzielonych sił. To wlasnie w pasie przesłaniania przeciwnik rozwija swoje początkowe natarcie.
Możemy dowiedzieć się na jakich kierunkach i jakimi siłami atakuje.
O tyle o ile, rozmowy o obronności Polski zwłaszcza te jawne przez lata toczyły się w odniesieniu do geografii i uwarunkowań politycznych. A niestety ale najfajniej się bronić mając dogodna rubież obrony - czy to naturalną (łatwiej) czy tez sztuczna (trudniej).
Sztuczna bowiem to na przykład mur- co działało gdy chodziło o ograniczenie swobody ataku plemion koczowniczych ale mamy XXI wiek i można nad murem choćby przelecieć. Oczywiście role współczesnych fortyfikacji mogą pełnić choćby systemy obrony przeciwlotniczej (vide: Polska OPL czasu zimnej wojny) ale tez trzeba je rozmieść sensownie. Sensownie oznacza : dając nam dobre warunki ich użycia i chroniąc je przed oddziaływaniem przeciwnika
Stad tez warto zwrócić uwagę że rozmieszczenie sił obrońcy na granicy bronionego obszaru brzmi na pierwszy rzut oka racjonalnie. Ale niestety jest to opcja okupiona wieloma wadami. Po pierwsze, powraca problem wcześniejszy - czyli dogodnej rubieży obrony. Po drugie obrońca jest wówczas w niekorzystnym położeniu. To atakujący wybiera miejsce lub miejsca ataku - może wiec na wybranych kierunkach skoncentrować swoje wysiłki a siły obrońców musza być rozproszone oraz …posiadać silne odwody. Alternatywą jest sprawić aby ten pierwszy cios jaki wyprowadzi atakujący…poszedł w próżnię. Utworzyć pas przesłaniania - a wiec strefę gdzie obrona nie ma sił głównych, ale gdzie prowadzi rozpoznanie, gdzie teren jest przygotowany inżynieryjnie by spowalniać działania przeciwnika gdzie przeciwnika można nękać działaniami wydzielonych sił. To wlasnie w pasie przesłaniania przeciwnik rozwija swoje początkowe natarcie.
Możemy dowiedzieć się na jakich kierunkach i jakimi siłami atakuje.
Nasze główne siły są w naszej głębi operacyjnej co czyni je bardziej odpornymi na rozpoznanie i ataki np lotnicze czy rakietowe przeciwnika.
A wiec: my o nim wiemy coraz więcej on o nas mało. Mało tego. Nacierające siły -
Zwłaszcza związki taktyczne pancerne i zmechanizowane nie mogą nacierać ciagle. Zużywają choćby paliwo.
I ideałem jest jeśli stworzymy sytuacje w której te siły, z malejącymi zasobami, nękane atakami - np lotnictwa podczas natarcia dotychczasowego natarcia, można zaatakować gdy są słabsze niż były. Na przykład gdy zbliżają się do naszej właściwej linii obrony i wówczas to my wyprowadzamy kontratak. Najlepiej na skrzydło lub skrzydła przeciwnika i to on musi nagle przejść dk obrony w niekorzystnej dla siebie sytuacji. Brzmi znajomo? Tak wyglądał kontratak w 1920 roku…
I dzisiejsze rewelacje potwierdzają to co między wierszami widać było w kalenicy źródłach choćby osób z prasy specjalistycznej - pierwszą duża rubieżą obrony jest Wisła, gór na wschodzie Polski nie mamy, rzeki zas są węższe i płytsze. Co mamy?
A wiec: my o nim wiemy coraz więcej on o nas mało. Mało tego. Nacierające siły -
Zwłaszcza związki taktyczne pancerne i zmechanizowane nie mogą nacierać ciagle. Zużywają choćby paliwo.
I ideałem jest jeśli stworzymy sytuacje w której te siły, z malejącymi zasobami, nękane atakami - np lotnictwa podczas natarcia dotychczasowego natarcia, można zaatakować gdy są słabsze niż były. Na przykład gdy zbliżają się do naszej właściwej linii obrony i wówczas to my wyprowadzamy kontratak. Najlepiej na skrzydło lub skrzydła przeciwnika i to on musi nagle przejść dk obrony w niekorzystnej dla siebie sytuacji. Brzmi znajomo? Tak wyglądał kontratak w 1920 roku…
I dzisiejsze rewelacje potwierdzają to co między wierszami widać było w kalenicy źródłach choćby osób z prasy specjalistycznej - pierwszą duża rubieżą obrony jest Wisła, gór na wschodzie Polski nie mamy, rzeki zas są węższe i płytsze. Co mamy?
Mamy kompleksy leśne, mamy obszary bagienne, mamy jeziora - mamy wiec pewne obszary które mogą kanalizować ruch, utrudniać go, gdzie na przykład ataki lotnicze, zasadzki mogą przeciwnikowi utrudnić prowadzenie natarcia jednak nie stanowią dogodnej linii obrony w skali operacyjnej - tylko taktycznej. Trudno jest inaczej prowadzić obronę - z geografia nie wygramy.
Oczywiście oznacza to ogromny ciężar decyzji gdy chodzi o sferę społeczną - bo owszem, to oznacza ryzyko ze cześć naszego terytorium znajdzie się pod przejściowa okupacją. W tym momencie naturalnym uzupełnieniem takiej koncepcji obrony jest ewakuacja przed wojną kogo tylko się da i przygotowanie struktur do prowadzenia walki poprzez działania nieregularne. Nie jest to jednak „oddanie” tych ziem przeciwnikowi - to za duże określenie. Czy da się obronę prowadzić inaczej?
Oczywiście oznacza to ogromny ciężar decyzji gdy chodzi o sferę społeczną - bo owszem, to oznacza ryzyko ze cześć naszego terytorium znajdzie się pod przejściowa okupacją. W tym momencie naturalnym uzupełnieniem takiej koncepcji obrony jest ewakuacja przed wojną kogo tylko się da i przygotowanie struktur do prowadzenia walki poprzez działania nieregularne. Nie jest to jednak „oddanie” tych ziem przeciwnikowi - to za duże określenie. Czy da się obronę prowadzić inaczej?
Teoretycznie - da się. Wystarczy tylko przenieść pas przesłaniania w głąb terytorium przeciwnika, tam rozbijać jego siły i je osłabiać. Problemy są dwa. Po pierwsze trzeba mieć do tego środki a po drugie …idealnie jest gdy to my uderzamy pierwsi. Jak Han Solo.
Tylko ze mamy tu ten sam problem co z ta sceną. Jak pamiętacie, Lucas w ramach ocieplania wizerunku później ja zmieniał, żeby wyglądało ze Han strzelał w samoobronie a nie jako pierwszy. Tylko ze gdy przeskoczymy z filmu do realnej polityki to mamy problem. Bo agresorem jest ten kto strzeli pierwszy - zgodnie z rezolucją zgromadzenia ogólnego ONZ 3314. A jeśli chcemy liczyć na pomoc NATO to znów : art 5 mówi o tym ze to nastąpi gdy na nas ktoś zbrojnie napadnie.
Wyprowadzenie ataku jako pierwsi : było by dla nas politycznym samobójstwem. Niestety. I to trzeba mieć na uwadze. Oczywiście można próbować skuteczniejszej obrony wschodniej Polski, w tym obszarów przygranicznych. Można i należy wzmacniać choćby komponenty ochrony granicy zwłaszcza gdy mowa o działaniach poniżej progu wojny, hybrydowych ale w razie konwencjonalnej wojny z powodu najważniejszego czyli geografii może się okazać ze nie da się bronić całego terytorium i zapobiec czasowemu zajęciu niektórych jego części.
I znowu: obrona na dogodnej rubieży - wymuszająca godzenie się z ewentualnością takie przejściowej okupacji jest decyzja trudna i oczywiście nasuwają się pytania czy w razie wojny jakies polskie miasto nie podzieli losu Buczy?
Ale jeśli bronimy się w głębi, to mamy szanse prowadzenia skuteczniejszej obrony w skali operacyjnej i strategicznej i odbicia terenów które przeciwnikowi udałoby się zająć. Ponownie: można te narażone tereny przygotować do obrony mozna dokonać ewakuacji znacznej części ludności cywilnej: oczywiście mając plan: kogo czym i dokąd, można przygotować się do prowadzenia działań nieregularnych na takich obszarach aby zwiększać straty przeciwnika - nie oznacza to oddania tych ziem bez walk.
Tylko ze mamy tu ten sam problem co z ta sceną. Jak pamiętacie, Lucas w ramach ocieplania wizerunku później ja zmieniał, żeby wyglądało ze Han strzelał w samoobronie a nie jako pierwszy. Tylko ze gdy przeskoczymy z filmu do realnej polityki to mamy problem. Bo agresorem jest ten kto strzeli pierwszy - zgodnie z rezolucją zgromadzenia ogólnego ONZ 3314. A jeśli chcemy liczyć na pomoc NATO to znów : art 5 mówi o tym ze to nastąpi gdy na nas ktoś zbrojnie napadnie.
Wyprowadzenie ataku jako pierwsi : było by dla nas politycznym samobójstwem. Niestety. I to trzeba mieć na uwadze. Oczywiście można próbować skuteczniejszej obrony wschodniej Polski, w tym obszarów przygranicznych. Można i należy wzmacniać choćby komponenty ochrony granicy zwłaszcza gdy mowa o działaniach poniżej progu wojny, hybrydowych ale w razie konwencjonalnej wojny z powodu najważniejszego czyli geografii może się okazać ze nie da się bronić całego terytorium i zapobiec czasowemu zajęciu niektórych jego części.
I znowu: obrona na dogodnej rubieży - wymuszająca godzenie się z ewentualnością takie przejściowej okupacji jest decyzja trudna i oczywiście nasuwają się pytania czy w razie wojny jakies polskie miasto nie podzieli losu Buczy?
Ale jeśli bronimy się w głębi, to mamy szanse prowadzenia skuteczniejszej obrony w skali operacyjnej i strategicznej i odbicia terenów które przeciwnikowi udałoby się zająć. Ponownie: można te narażone tereny przygotować do obrony mozna dokonać ewakuacji znacznej części ludności cywilnej: oczywiście mając plan: kogo czym i dokąd, można przygotować się do prowadzenia działań nieregularnych na takich obszarach aby zwiększać straty przeciwnika - nie oznacza to oddania tych ziem bez walk.
W tym momencie na przykład duże zakupy systemów artylerii rakietowej, dronów, śmigłowców bojowych w tym kontekście należy oceniać pozytywnie - im więcej ruskich kolumn pancernych znajdzie się pod ostrzałem z Homara po amerykańsku czy koreańsku tym lepiej.
I im bardziej będziemy mogli udaremnić plany rosyjskie i sprawić ze w razie ewentualnej wojny oni nie osiągną swoich celów - tym lepiej - rozwój zdolności do rażenia jest zawsze pozytywny ale realizacja zapowiedzi obrony całego terytorium jest niezwykle trudna - znów wracamy tu do geografii jak również do innych uwarunkowań. Stad tez tak ważne w naszej sytuacji: musimy przede wszystkim dazyc do odstraszania przeciwnika - poprzez posiadanie szeregu zdolności, tak aby nie odważył się rozpocząć wojny a zwłaszcza agresji lądowej.
@MPiekarski24
I im bardziej będziemy mogli udaremnić plany rosyjskie i sprawić ze w razie ewentualnej wojny oni nie osiągną swoich celów - tym lepiej - rozwój zdolności do rażenia jest zawsze pozytywny ale realizacja zapowiedzi obrony całego terytorium jest niezwykle trudna - znów wracamy tu do geografii jak również do innych uwarunkowań. Stad tez tak ważne w naszej sytuacji: musimy przede wszystkim dazyc do odstraszania przeciwnika - poprzez posiadanie szeregu zdolności, tak aby nie odważył się rozpocząć wojny a zwłaszcza agresji lądowej.
@MPiekarski24