Ameryka ma swojego killdozera, a Europa mniej znanego, lecz podobnie kontrowersyjnego Alberta Drydena, o którym jednak niewiele się słyszy. Na trop wpadłem dzięki jednemu dzidkowi, który wspomniał o nim w komentarzach pod setnym już memem o killdozerze (słusznie wspominanym raz na jakiś czas).
Raz na jakiś czas warto też wspomnieć Alberta, który w akcie desperacji broniąc swojej ziemi i - zdaniem miejscowej rady nielegalnego - budynku.