12
„Bestia sroga, nieznana w naszych stronach, pojawia się nagle… Wszędzie, gdzie się zjawi, zostawia krwawe ślady swojej okrutności”

- Mandament biskupa Mende, 31 XII 1764 (La Bête du Gévaudan, źródła z epoki).
La Bête du Gévaudan [1] to zjawisko z pogranicza historii, legend i żywej pamięci. Między 1764 a 1767 rokiem odległa, górzysta kraina Margeride (dzisiejsza Lozère i część Haute-Loire) żyła w strachu przed tajemniczym napastnikiem (lub napastnikami), który miał na sumieniu dziesiątki, a według wielu relacji około setki ofiar. Wieść o bête féroce [2] szybko wyszła poza lokalne kroniki i kazalnice. Stała się jedną z pierwszych międzynarodowych sensacji prasowych epoki. Opisy i karykaturalne ryciny ukazywały się od Paryża po Niemcy. Bestię rysowano raz jak przerośniętego wilka, raz jak hybrydę o długim ogonie i skoczności jak u kangura.
Kompendium strachu: „Kiedy kraj nawiedzi duch i mrok”, Bestia z Gévaudan, vol. 19
W przekazach ustnych z Gévaudan [3] do dziś powracają sceny zasadzki na ścieżce, modlitwy odmawiane w trwodze, opowieści o ocalałych dzieciach, o ubraniach znalezionych w krzakach. Pielgrzymki błagalne, procesje i publiczne obietnice pokuty splatały się z praktyką dnia codziennego. Kobiety nosiły noże przy pasie, mężczyźni tworzyli warty. Właśnie te ludowe opowieści nadały sprawie ton grozy i cudu. To z nich wyrosła słynna legenda, że Jean Chastel, wiejski myśliwy, miał zastrzelić Bestię kulą odlaną ze srebra. Historycy widzą tu przede wszystkim późniejszą romantyzację, sam motyw srebrnej kuli wszedł zaś na stałe do europejskiego imaginarium wilkołaczych polowań.
Kompendium strachu: „Kiedy kraj nawiedzi duch i mrok”, Bestia z Gévaudan, vol. 19
Warstwa twardych faktów miesza się z mitami. W 1765 r. królewski porte-arquebusier [4] François Antoine (często nazywany też de Beauterne [5]) zabił ogromnego wilka w Chazes i ogłosił sprawę zakończoną, co na krótko uspokoiło sytuację. Jednak ataki wróciły, aż w czerwcu 1767 r. Jean Chastel z La Besseyre-Saint-Mary ustrzelił w Sogne d’Auvers drugie zwierzę, po czym seria zabójstw ustała. Wokół tych dwóch „zwycięskich strzałów” narosła gęsta sieć sprzecznych relacji. Jedni mówili o wilkach niezwykłych rozmiarów, inni o mieszańcu wilka z psem, o hienach z menażerii, a nawet o człowieku prowadzącym tresowane zwierzę. To, co o Bestii wiemy z epoki, pochodzi z meldunków władz świeckich i kościelnych, z prasy oraz zebranych po latach świadectw. Monumentalnym zbiorem jest klasyczna praca proboszcza Pierre’a Pourchera: Histoire de la Bête du Gévaudan, véritable fléau de Dieu (1889). Oparta na dokumentach i przekazach lokalnych, a zarazem utrwalająca wiele legend w kanonicznej formie. W XX i XXI w. temat wraca w badaniach historyków i etnografów (np. Jean-Marc Moriceau), którzy na nowo porządkują dane o wilczych atakach i osadzają Gévaudan w szerszej historii konfliktu człowieka z drapieżnikiem bez rozstrzygania wszystkich zagadek.
Kompendium strachu: „Kiedy kraj nawiedzi duch i mrok”, Bestia z Gévaudan, vol. 19
Równolegle żyje „długa pamięć” regionu: gawędy o śladach większych niż dłoń dorosłego mężczyzny, o smole przy sierści, o zapachu, który „wiał od zwierza jak od garbarni”, o dzieciach ocalonych przez pastuchów i świętych patronów. Właśnie ta pamięć sprawiła, że Bestia stała się figurą wielu lęków naraz. Przed dziczą gór i lasów, przed bezsilnością władz na rubieżach Królestwa, przed nowoczesnością. Wreszcie przed samym opowiadaniem, które potrafi powiększyć cień do rozmiarów potwora. Nieprzypadkowo to wydarzenie z czasów Oświecenia przerodziło się z biegiem dekad w nowożytny mit. Od gazet i rycin, przez XIX-wieczne kompilacje, po współczesne książki, filmy i reportaże, w których Bestia bywa wilkiem, hieną, spiskiem lub przestrogą, że nie wszystko da się „zamknąć w raporcie”.
Kompendium strachu: „Kiedy kraj nawiedzi duch i mrok”, Bestia z Gévaudan, vol. 19
[1] „Bestia z Gévaudan”, fonetycznie po polsku czytamy: la BET dy żewodĄ/żewodã.
[2] Sroga/okrutna bestia, dzikie zwierzę, fonetycznie po polsku czytamy: bet feROS.
[3] Historyczna kraina we Francji, onetycznie po polsku czytamy: żewodĄ/żewodã.
[4] Dosł. nosiciel/strażnik arkebuza (króla), tytuł dworski królewskiego rusznikarza/strzelca-myśliwego, fonetycznie po polsku czytamy: port arkebuzJE (dy RŁA).
[5] Pzydomek/toponimiczny dodatek do nazwiska, fonetycznie po polsku czytamy: dy bo-TERN.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
6
„Nazajutrz ludzie obeszli wszystkie domy i zamknęli okna od zachodu. Wspólnota podzieliła się ostatnim tłuszczem, żeby nikt nie jadł w ukryciu. Kiedy zima wreszcie puściła, w lesie znaleziono żebra łosia i coś jeszcze, czego lepiej nie nazywać. W chacie zawsze ktoś pilnował ognia, a najstarszy z rodu powtarzał dzieciom: Głód jest potworem. Nie karm go imieniem.”

- epigraf inspirowany wierzeniami rdzennych ludów Ameryki Północnej
Wendigo to złośliwy, nadnaturalny byt łączony z zimą, głodem, kanibalizmem i nieugaszoną chciwością. W przekazach indiańskich plemion Ojibwe, Cree, Naskapi i Innu występuje jako duch, który opętuje ludzi i popycha do łamania tabu (zabójstwo, ludożerstwo). Bywa też opisywany jako olbrzym, paradoksalnie wychudzony, a „rosnący” po każdym zjedzonym człowieku, nigdy nienasycony. Te cechy spajają liczne warianty regionalne i stanowią moralne ostrzeżenie na czas zimy i niedostatku.
Kompendium strachu: „Nie karm go imieniem”, Wendigo, vol. 16
Charakterystycznymi cechami obecności potwora są smród zgnilizny, nagłe nienaturalne zimno, lód na ustach, czy też ślady, które powiększają się z każdym krokiem. Występuje również motyw prośby o „oddanie imienia” (tabu imienia) i izolowanie ofiary od krewnych. W opowieściach pojawiają się też znaki ostrzegawcze: zachodnie okno (strona, skąd nadchodzą duchy), zwracanie jedzenia, które nie ma jasnego pochodzenia, oraz popiół jako granica chroniąca dom. Współczesne określenie Wendigo pochodzi z kilku języków algonkiańskich (m.in. wiindigoo w Ojibwe, wīhtikōw w Cree). W literaturze anglojęzycznej spopularyzował je tytuł noweli Algernona Blackwooda w The Wendigo (1910), co później silnie wpłynęło na horrorowe wyobrażenia tej postaci poza rdzennym kontekstem.
Kompendium strachu: „Nie karm go imieniem”, Wendigo, vol. 16
Wendigo w legendach Indian stał się przestrogą, przed głodem, ale i przed nieludzką żądzą (pożerania, gromadzenia, grabieży). Ojibwejski badacz Basil Johnston (Anishinaabe) pisał o Wendigo zarówno jako o istocie tradycyjnej, jak i metaforze nowoczesnej chciwości niszczącej ziemię. W XX w. część antropologów opisywała tzw. windigo psychosis, rzekomy „zespół kulturowy” niepohamowanej żądzy kanibalizmu. Ujęcie to bywa jednak krytykowane jako uproszczenie, wynik selektywnego doboru źródeł i niezrozumienia kontekstu wierzeń. Dobrym wprowadzeniem jest lektura klasycznego tekstu Mortona Teichera (1960) oraz późniejszych polemik i rewizji (np. prace Roberta Brightmana). W literaturze i kulturze obraz Wendigo poza światem rdzennych ludów często odbiega od źródeł (rogate szkielety itd.). Warto odnotować nowelę Blackwooda (1910) oraz wiersz Louise Erdrich „Windigo” (1984) są to teksty wpływowe, choć literackie. Współczesne materiały edukacyjne przypominają, że rdzenny sens opowieści dotyczy ładu moralnego społeczności.
Kompendium strachu: „Nie karm go imieniem”, Wendigo, vol. 16
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
3
„Nie rodzą się z matek ni ojców, lecz z ciemności, która zalega między grobami. Ich język to sapanie głodu, ich modlitwą mlaskanie nad kośćmi trupa.”

- rzekomy fragment z apokryficznego rękopisu, autorstwa nieznanego mnicha, De Putredine et Tenebris, koniec XIII wieku.
Ghoul to demoniczna istota wywodząca się z folkloru arabskiego i bliskowschodniego, która z czasem przeniknęła do zachodniej demonologii i popkultury jako potwór cmentarny, padlinożerca i pożeracz ludzkiego mięsa. W kulturach islamu uznawany był za jedną z form dżinna, złowrogiego ducha zamieszkującego pustkowia, ruiny, groby i odludne tereny, często działającego wbrew boskiemu porządkowi.
Kompendium strachu: „Oddech cuchnący śmiercią”: Ghoul, vol. 5
Nazwa ghūl pochodzi z języka arabskiego (arab. غول, ġūl) i oznacza niszczyciela lub pochłaniającego. Rdzeń ġ-w-l może odnosić się także do pojęć takich jak oszustwo, iluzja czy zwodzenie. Co dobrze odzwierciedla charakter ghula jako istoty podstępnej, łowcę i drapieżnika. Pierwsze opisy ghuli pojawiają się w klasycznej literaturze arabskiej, między innymi w zbiorze Tysiąc i jedna noc, gdzie przedstawiane są jako zmiennokształtne stwory, często przybierające postać pięknych kobiet, by zwabić samotnych podróżnych i pożreć ich w odosobnieniu.
Kompendium strachu: „Oddech cuchnący śmiercią”: Ghoul, vol. 5
W tradycyjnym folklorze ghul żywi się zwłokami, szczególnie świeżo pochowanymi ciałami, lecz potrafi też atakować żywych ludzi, zwłaszcza dzieci i wędrowców. Opisywany jest jako istota zniekształcona, z bladą, rozkładającą się skórą, długimi zębami i oczami pełnymi głodu. W niektórych kulturach bywa utożsamiany z nekrofagiem lub wampirem, a w wersjach współczesnych z zombie. Wspólnym mianownikiem jest wieczny głód i nieczystość jego egzystencji.
Ghoul jest symbolem lęku przed śmiercią, utratą ludzkiej tożsamości i zbezczeszczeniem ciała po śmierci. Przedstawia granicę między życiem a śmiercią jako coś płynnego, mrocznego i pełnego zagrożeń. Może być też alegorią szaleństwa, głodu i samotności, czynników, które z człowieka czynią bestię.
Kompendium strachu: „Oddech cuchnący śmiercią”: Ghoul, vol. 5
Przykłady przedstawienia ghuli (lub postaci nimi inspirowanych) we współczesnej popkulturze:

H.P. Lovecraft, Pickman’s Model, 1927.
Neil Gaiman, The Graveyard Book, 2008.
The Ghoul , reż. T. Hayes Hunter, 1933.
Ghoul, paradokument, reż. Petr Jákl, 2015.
Fallout, seria gier wideo, Interplay / Bethesda, od 1997.
The Witcher 3: Dziki Gon, CD Projekt RED, 2015.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
4
„Jedna ona jest, czysta jest,
z przenoszonego płodu,
z woli demonów powstała,
jest zła, latorośl boga, dziecko boga Anum.”

- Staroasyryjskie zaklęcie przeciw Lamasztu, Babilońskie zaklęcia magiczne, wybór, przekład z akadyskiego, komentarz Krystyna Łyczkowska.
Lamasztu to demonica wywodząca się z mitologii mezopotamskiej, obecna w wierzeniach starożytnych Sumerów, Akadyjczyków, Babilończyków i Asyryjczyków. W tekstach akadyjskich jej imię zapisywano jako dLa-maš-tu [1], natomiast w źródłach sumeryjskich znana była jako Dimme. Uchodziła za córkę boga Anu, najwyższego w panteonie, co wyróżniało ją na tle innych demonów. Była bytem boskiego pochodzenia, ale całkowicie wyjętym spod porządku boskiego prawa. Lamasztu nie służyła żadnemu bóstwu, działała na własną rękę, co czyniło ją szczególnie niebezpieczną i nieprzewidywalną.
Kompendium strachu: „Z łona jej nie wyszło życie, lecz śmierć i rozpacz”: Lamasztu, vol. 3
Wierzono, że Lamasztu przynosiła śmierć niemowlętom, powodowała poronienia, bezpłodność i liczne choroby kobiet ciężarnych. Jej działania były ukierunkowane głównie na matki i dzieci. Według mitów porywała niemowlęta od matek w trakcie karmienia, zsyłała na nie gorączkę i dręczyła koszmarami. Uważano, że zatruwała wodę i mleko, a jej obecność przynosiła wycieńczenie i duchową ciemność. W ikonografii przedstawiano ją jako potworną hybrydę z głową lwa, zębami osła, nagim ciałem kobiety, szponiastymi dłońmi ptaka drapieżnego i wężami trzymanymi w rękach. Często ukazywana była stojąca na lwach lub świniach, zwierzętach nieczystych lub dzikich, symbolizujących jej niezależność od boskiego ładu.
Kompendium strachu: „Z łona jej nie wyszło życie, lecz śmierć i rozpacz”: Lamasztu, vol. 3
W obawie przed Lamasztu mieszkańcy Mezopotamii stosowali szereg rytuałów ochronnych. Najczęściej wzywano do pomocy innego demona, Pazuzu, który mimo własnej grozy był uważany za jedyną istotę zdolną powstrzymać Lamasztu. Amulety z jego wizerunkiem noszono na szyi, zawieszano przy łóżkach kobiet w ciąży i dzieci, a także rytualnie zakopywano w domostwach. Praktykowano również egzorcyzmy, w czasie których wypowiadano formuły ochronne zapisane na glinianych tabliczkach. Często towarzyszyły im ofiary z pożywienia i rytualne zaklęcia.
Kompendium strachu: „Z łona jej nie wyszło życie, lecz śmierć i rozpacz”: Lamasztu, vol. 3
Lamasztu jako figura demonologiczna była jedną z najstarszych znanych personifikacji zła osobowego, działającego nie w imieniu bogów, lecz z własnej woli. Jej postać przetrwała w tradycji ludów Bliskiego Wschodu przez tysiąclecia i wywarła wpływ na późniejsze wyobrażenia demonów żeńskich [2], zwłaszcza tych związanych z porodem, macierzyństwem i śmiercią dzieci.
[1] W sumeryjskim i akadyjskim piśmie klinowym imię Lamasztu zapisywano jako: 𒀭𒈲. Znak 𒀭 to determinatyw – niewymawiany fonetycznie element pisma oznaczający istotę boską (transkrybowany jako d). Znak 𒈲 może stanowić zapis fonetyczny sylab la-maš-tu lub być złożeniem znaków sylabicznych o takim brzmieniu.
[2] Przykłady przedstawienia Lamasztu (lub postaci nią inspirowanych) we współczesnej popkulturze:
Egzorcysta: Początek (2004), reż. Renny Harlin
Zbaw nas ode Złego (2014), reż. Scott Derrickson
Hellboy - seria komiksów autorstwa Mike’a Mignoli
Assassin’s Creed: Origins - dodatek Curse of the Pharaohs (2017)

Również postać Pazuzu, przykładowo w:
Futurama (serial animowany) min. w epizodzie pt. Teenage Mutant Leela's Hurdles, autor: Matt Groening
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.084786176681519