101
Siema Dzidki! Mam taką zagwozdkę, chodzi mi o kwestię życiowo-moralną tej sytuacji, a nie z perspektywy prawa, nie wiem jak to inaczej powiedzieć, ale myślę że państwo wiedzą o czym ja mówię. Mianowicie, nie wdając się w szczegóły:
Jest grupka przyjaciół i troje z nich (wszyscy pelnołetni) jedzie samochodem. Mają wypadek, przepisowa jazda, ale sąd uznał, że z winy kierowcy. Kierowca i pasażer z przodu mają pasy i nic im się nie stało, poza ogólnymi potłuczeniami, pasażer z tyłu nie zapiął pasów i w wyniku wypadku kończy na wózku.
Pytanie brzmi: Kto jest winien jego stanu?
Wypadek
0.066772937774658