Pełen zafascynowania wpakowałem się do tego salonu, żeby zobaczyć, na czym to wszystko polega.
Ceny też nie są jakoś specjalnie wygórowane — jak widać powyżej. W sumie powiedziałbym, że w Tokio ceny mieli takie same.
W takich salonach można spotkać każdy możliwy rodzaj człowieka: poczynając od licealistek, przechodząc przez salarymanów (oj, ci są pojebani, ale o tym przy okazji danych sytuacji), normalnych ludzi, czy pojebów, co stoją nad jedną maszyną i wyławiają wszystko, co w niej jest, co grę.
I tak, przechadzając się po piętrze, przyfilowałem typka, co w 12 chwytach wyciągnął 9 miśków — i to takich dość sporawych (jebaniutki).
Pełen zmotywowania stwierdziłem, że muszę spróbować, w szczególności po tym, jak wypatrzyłem figurkę z Hatsune Miku, która wzbudziła we mnie chęć posiadania jej.
I powiem Wam tak:
Oto historia jak stracić 2000 jenów
Ceny też nie są jakoś specjalnie wygórowane — jak widać powyżej. W sumie powiedziałbym, że w Tokio ceny mieli takie same.
W takich salonach można spotkać każdy możliwy rodzaj człowieka: poczynając od licealistek, przechodząc przez salarymanów (oj, ci są pojebani, ale o tym przy okazji danych sytuacji), normalnych ludzi, czy pojebów, co stoją nad jedną maszyną i wyławiają wszystko, co w niej jest, co grę.
I tak, przechadzając się po piętrze, przyfilowałem typka, co w 12 chwytach wyciągnął 9 miśków — i to takich dość sporawych (jebaniutki).
Pełen zmotywowania stwierdziłem, że muszę spróbować, w szczególności po tym, jak wypatrzyłem figurkę z Hatsune Miku, która wzbudziła we mnie chęć posiadania jej.
I powiem Wam tak:
Oto historia jak stracić 2000 jenów
Po ujrzeniu tego cacka stwierdziłem, że podejmę się zadania. Jakoś nigdy nie miałem okazji grać w tego typu gry u nas — powiedzmy sobie, że cena 5 PLN za grę zawsze mnie skutecznie odstraszała.
Przysiadłem do tego i zacząłem kombinować, jak to unieść, żeby spadło pomiędzy tymi beleczkami.
Przysiadłem do tego i zacząłem kombinować, jak to unieść, żeby spadło pomiędzy tymi beleczkami.
Po pierwszym uniesieniu załapałem mniej więcej, jak to złapać. No to lecimy: pierwsze, drugie, trzecie złapanie i myyyk!
Myślę sobie: kurdebele, ale sztos jestem, prawie w domu! :D
Ja już wtedy widziałem, jak z nią wychodzę i i i i... i co?
Ja już wtedy widziałem, jak z nią wychodzę i i i i... i co?
I wyszło jak zawsze — po przepaleniu 2000 jenów na grę dałem sobie spokój.
Te gry są straszne :<
Zmieszany, ale zadowolony, wyszedłem z budynku i kontynuowałem swoje tułanie się po mieście.
Te gry są straszne :<
Zmieszany, ale zadowolony, wyszedłem z budynku i kontynuowałem swoje tułanie się po mieście.
Przechadzając się uroczymi, wąskimi uliczkami, zacząłem zauważać coś, na co wcześniej nie zwracałem uwagi. Idąc ulicą, pojedyncze osoby na mój widok zaczęły przechodzić na drugą stronę drogi, mijały mnie i wracały z powrotem na swoją pierwotną trasę. Było to dziwne uczucie. To był też moment, kiedy uświadomiłem sobie: no tak, to ja tutaj jestem obcy — mają całkowite prawo do takiej reakcji.
To był też pierwszy raz, kiedy wpadłem na bardzo specyficzną sieciówkę sklepów, która trochę rozbiła mi głowę tym, co oferowała.
Hard-Off to sieć sklepów oferująca rzeczy używane w naprawdę przystępnych cenach. Każdy z tych sklepów jest podobny w ułożeniu, niektóre oferują trochę więcej, np. bazują swój asortyment na książkach, tj. Book-Off, albo na przedmiotach hobbistycznych (figurki, instrumenty muzyczne etc.) Hobby-Off.
Hard-Off to sieć sklepów oferująca rzeczy używane w naprawdę przystępnych cenach. Każdy z tych sklepów jest podobny w ułożeniu, niektóre oferują trochę więcej, np. bazują swój asortyment na książkach, tj. Book-Off, albo na przedmiotach hobbistycznych (figurki, instrumenty muzyczne etc.) Hobby-Off.
Trochę więcej napiszę o tym w rozdziałach z Tokio, jednak wracając — po wejściu zaświeciły się moje żydowskie pięciozłotówki w oczach, sklepy oferują używaną elektronikę w bajecznie śmiesznych cenach.
I idąc od tak można spotkać naprawdę białe kruki.
Dla małego wyjaśnienia:
Na czerwono oznaczone są przedmioty w pełni sprawne.
Na zielono — uszkodzone. Oczywiście, w opisach na metkach jest dokładnie opisane, w jaki sposób dany przedmiot jest uszkodzony.
Genialna sprawa — np. w tym PSX był padnięty dysk. Chciałem go zabrać ze sobą, ale heh... waga, nie tym razem.
Płyty z muzyką są tanie, średnio za płytę w stanie mint płaci się około 300–500 jenów (zebrałem tak całą dyskografię RHCP!!! xd, mogę teraz szpanować japońskimi wydaniami).
Na czerwono oznaczone są przedmioty w pełni sprawne.
Na zielono — uszkodzone. Oczywiście, w opisach na metkach jest dokładnie opisane, w jaki sposób dany przedmiot jest uszkodzony.
Genialna sprawa — np. w tym PSX był padnięty dysk. Chciałem go zabrać ze sobą, ale heh... waga, nie tym razem.
Płyty z muzyką są tanie, średnio za płytę w stanie mint płaci się około 300–500 jenów (zebrałem tak całą dyskografię RHCP!!! xd, mogę teraz szpanować japońskimi wydaniami).
Mając z tyłu głowy, że muszę w końcu zrobić pranie, bo ile można przewracać majty na drugą stronę, ruszyłem do hotelu, zapakowałem wszystko do plecaka i ruszyłem w drogę.
To był moment, w którym znowu doświadczyłem rasizmu ze strony tubylców. Czy jest to negatywne? Może — ja nie mam do nich o to żalu, jestem tam obcy. Jednakże jest to ciekawe — doświadczyć tego, o czym każdy tak u nas płacze na własnej skórze.
Po dojściu na przejście dla pieszych zauważyłem jedną śmieszną rzecz. Stojąc przy pasach, ludzie, którzy zaczęli dochodzić przede mną na miejsce, czekali dosłownie 5 metrów od przejścia, z dala ode mnie. Zapaliło się zielone światło i jak gdyby nigdy nic ruszyli na pasy.
To był moment, w którym znowu doświadczyłem rasizmu ze strony tubylców. Czy jest to negatywne? Może — ja nie mam do nich o to żalu, jestem tam obcy. Jednakże jest to ciekawe — doświadczyć tego, o czym każdy tak u nas płacze na własnej skórze.
Po dojściu na przejście dla pieszych zauważyłem jedną śmieszną rzecz. Stojąc przy pasach, ludzie, którzy zaczęli dochodzić przede mną na miejsce, czekali dosłownie 5 metrów od przejścia, z dala ode mnie. Zapaliło się zielone światło i jak gdyby nigdy nic ruszyli na pasy.
Mimo nocy, idąc słabo oświetlonymi, bocznymi uliczkami do wyspotkowanej pralni na monety (lokalnie nazywanej coin laundry), człowiek nie czuje tego dyskomfortu, jaki np. ma się, idąc nocą między blokami na osiedlu Centrum A na Nowej Hucie w Krakowie XD.
Po dotarciu na miejsce wpakowałem rzeczy do pralki i rozmieściłem się na krzesłach w poczekalni na najbliższą godzinę i trzydzieści minut — tyle zajęło pranie z suszeniem (i tak nie miałem gdzie łazić, bo było już po 23; już tłumaczę — Nagano pod względem społecznym umiera po 22, robi się na ulicy pustooo).
Ceny też nie są jakoś specjalnie wygórowane — za całość prania z suszeniem i detergent nie zapłaciłem więcej niż 800 jenów.
Te ich poczekalnie są mega dobrze wyposażone w gazety, mangi i książki, ja zabrałem się wtedy za czytanie novelki.
Po dotarciu na miejsce wpakowałem rzeczy do pralki i rozmieściłem się na krzesłach w poczekalni na najbliższą godzinę i trzydzieści minut — tyle zajęło pranie z suszeniem (i tak nie miałem gdzie łazić, bo było już po 23; już tłumaczę — Nagano pod względem społecznym umiera po 22, robi się na ulicy pustooo).
Ceny też nie są jakoś specjalnie wygórowane — za całość prania z suszeniem i detergent nie zapłaciłem więcej niż 800 jenów.
Te ich poczekalnie są mega dobrze wyposażone w gazety, mangi i książki, ja zabrałem się wtedy za czytanie novelki.
W pewnym momencie dołączył do mnie (chyba) młody Japończyk.
Jakoś to wtedy olałem, ale chłopak usiadł na drugiej ławce, jak najdalej się dało. Przez tę godzinę trzydzieści minut dołączyły do nas jeszcze trzy osoby. W pewnym momencie się skapnąłem, że wszyscy Japończycy siedzieli na jednej ławce, zdala ode mnie.
Heh, trochę mi się smutno zrobiło, ale cóż — życie xd.
Jakoś to wtedy olałem, ale chłopak usiadł na drugiej ławce, jak najdalej się dało. Przez tę godzinę trzydzieści minut dołączyły do nas jeszcze trzy osoby. W pewnym momencie się skapnąłem, że wszyscy Japończycy siedzieli na jednej ławce, zdala ode mnie.
Heh, trochę mi się smutno zrobiło, ale cóż — życie xd.
W drodze powrotnej przypomniałem sobie bardzo ważną rzecz, którą kiedyś zasłyszałem: „Że w Japonii po zgubieniu czegoś jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że się to odnajdzie, bo nikt tego nie zabierze.” — w sumie stwierdziłem, że i tak chcę jechać do miejsca, do którego, żeby dojechać, trzeba przez Hakubę przejechać, więc czemu nie — może uda się odzyskać obiektyw.
To jest Plan :D
W drodze powrotnej zahaczyłem jeszcze o konbini i kontynuowałem testowanie lokalnych lodów. Kurde, jakbym mógł wybrać jakąś pierdołowatą rzecz, którą chciałbym mieć w Polsce z Japonii, poza automatami, to są właśnie lody.
To jest Plan :D
W drodze powrotnej zahaczyłem jeszcze o konbini i kontynuowałem testowanie lokalnych lodów. Kurde, jakbym mógł wybrać jakąś pierdołowatą rzecz, którą chciałbym mieć w Polsce z Japonii, poza automatami, to są właśnie lody.
To jest pierwszy taki bardziej opisujący lokalne życie post oczami turysty, mam nadzieję, że spełniło to w pewnym stopniu oczekiwania o opisach takich prozaicznych rzeczy, jak to wygląda na miejscu. Będę chciał zacząć wplatać w tekst więcej takich smaczków.
Jeżeli coś zmaściłem — przepraszam, uczę się w sumie na bieżąco szyć tego typu teksty, mam nadzieję, że spełniają wasze oczekiwania. Ponadto, jak pisałem, coś ostatnie kilka dni mam taką siekę w pracy, że ciężko było złapać chwilę, by coś uszyć.
Przepraszam za jakość niektórych zdjęć. Część z nich jest zrobiona telefonem, a inna część aparatem, mam nadzieję, że nie są zbyt tragiczne.
Kłaniam się nisko!
Łooo znów potworka naszyłem XD
Jeżeli coś zmaściłem — przepraszam, uczę się w sumie na bieżąco szyć tego typu teksty, mam nadzieję, że spełniają wasze oczekiwania. Ponadto, jak pisałem, coś ostatnie kilka dni mam taką siekę w pracy, że ciężko było złapać chwilę, by coś uszyć.
Przepraszam za jakość niektórych zdjęć. Część z nich jest zrobiona telefonem, a inna część aparatem, mam nadzieję, że nie są zbyt tragiczne.
Kłaniam się nisko!
Łooo znów potworka naszyłem XD