Wiedza
1 r
4
Czy wiesz, że cała masa kosmetyków pochodzi z izraela? Przeważnie są to kosmetyki trochę ekskluzywne. W cenie trochę wyższej niż zwykłe szampony / żele pod prysznic / odżywki do włosów, ale jeszcze w zasięgu portfela spragnionego luksusu mieszkańca kondominium rosyjsko-niemieckiego pod żydowsko-amerykańskim zarządem powierniczym.
Moroccanoil to jedna z najpopularniejszych marek tego rodzaju kosmetyków. Nazwa myli, bo ma mylić. Nie jest to jednostkowy przypadek odwołań do Maroka.
Ahava to kolejna marka izraelska. Tutaj pojawia się charakterystyczne dla tego typu marek odwołanie do Martwego Morza.
Widzisz ARGANICARE, widzisz charakterystyczne wzory w tle etykiety i myślisz sobie: piżmo, all inclusive, gęste arabskie włosy lśniące w promieniach zwrotnikowego słońca, na widok których oszalałaby każda p0lka. A to kurwa pejsy.
Nie podejrzewam przeciętnego dzidowca o mycie dupy, a tym bardziej używanie środków higieny osobistej, ale wasze lepsze połówki mogą coś takiego w kiblu trzymać.
Zasada jest taka, że wszystkie produkty odwołujące się do Dead Sea, do miejsc w rejonie bliskiego wschodu, zawierające olej jojoba powinny zapalić w głowie czerwoną lampkę.
Pozostałe, mniej znane marki to: Beaute Marrakech (a jakże), Christina, Hadat, Gigi.
Zasada jest taka, że wszystkie produkty odwołujące się do Dead Sea, do miejsc w rejonie bliskiego wschodu, zawierające olej jojoba powinny zapalić w głowie czerwoną lampkę.
Pozostałe, mniej znane marki to: Beaute Marrakech (a jakże), Christina, Hadat, Gigi.