79
Polecam NFZ 

Od początku sierpnia miałem problemy z prawym uchem że mi zatykało, szumiało, piszczało i nie słyszałem wcale nic poniżej 300hz, czyli basy i męskie głosy brzmiały jak gówno, a do tego wysokie dźwięki jakby np. Losowa kobieta była na autotune. 

Kiedy się okazało że nie mam zapalenia ucha, dziury w błonie bębenkowej czy kilograma woskowiny w uchu, to zacząłem głębiej szperać i przeczytałem że prawdopodobnie mam nagły niedosłuch idiopatyczny czyli taki którego przyczyny nie jest się wstanie określić, a te objawy całkowicie pasowały do mnie. 

-brak bólu 
-brak gorączki 
-czysta błona bębenkowa
-uczucie zatkanego ucha
-szum uszny 
-zniekształcone dźwięki 

Pierwsze objawy były tragiczne bo z dupy nagle w jednym uchu o połowę ciszej wszystko, puste i ogółem niektóre dźwięki to jakby mi ktoś źródło dźwięku włożył do głowy. 

Ogółem w tym schorzeniu liczy się czas. Bo złote okno leczenia, to do 3 dni. U mnie natomiast sprawa była długo, bo ponad tydzień z tym uchem chodziłem do lekarzy i próbowałem leczyć nie to co trzeba. Ale u młodych osób bez zawrotów głowy, z lekkim ubytkiem i z szumami, Okienko jest do dwóch tygodni. A wizyta u laryngologa? Na za 3 tygodnie XD tak na NFZ bo biedny jestem... 

Chciałem dostać się na SOR laryngologii lecz mnie grzecznie odesłali z kwitkiem.

Więc stwierdziłem ze chuj, sam się będę leczył i ogarnąłem steryd (straszne gówno, nie polecam jak nie ma przypadku takiego jak mój), a ze to wysokie dawki to miałem cykora ze jak sie hormony mi zjebia to najwyżej będę na SOR, ale nie z uchem, a z rozjebanym kortyzolem. 

No ale po 5 dniach wysokich dawek, nic. Szum zaczął znikać, ale! Dzisiaj jestem na schodzeniu ze sterydu i oprócz tego że mnie lekko sponiewiera organizm po tym gównie, to zaczął mi wracać słuch! Jestem w chuj szczęśliwy ponieważ słuch, to dla mnie także jak wzrok. Muzyką się zajmuje także więc wiem co to kurwa częstotliwości, a każda najmniejsza zmiana wkurwia.

Poza tym ogarnęłam laryngologa, wręcz wyprosiłem szybszy termin i dostałem na wczoraj i zbył mnie. Audiogram super profesjonalny na NFZ, wykazał że mam słuch IDEALNY (No jak pierwszy próg tych dźwięków, to był taki że by, to zmarły usłyszał, to się nie dziwię że mi wyszło idealnie).

Poza tym na takie objawy jak diplacusis dysharmonica które książkowo sugerują uszkodzenie komórek słuchowych, to machnął ręką i powiedział że mam nic z tym nie robić, a sterydy przestać brać (Chciałem wyżebrać podanie sterydów do ucha środkowego aby zwiększyć skuteczność i przestać brać sterydy doustnie).

To chore że musiałem się leczyć sam i nikt się tym poważnie nie zainteresował, zważywszy na fakt że problem dotyczył jednego ze zmysłów i akurat bardzo istotnego dla mnie. 

Rodzinny odesłał do laryngologa, a laryngolog nawet się w objawy nie wsłuchał. 

Na SOR - wyjebka 

Byłem jeszcze w szpitalu z powodu choroby autoimmunologicznej, ale tam także nic nie zrobiono, a tylko gadanie że trzeba czekać do laryngologa. 

Odpowiednie posługiwanie się ChatGPT i co na ten temat mówi nomenklatura medyczna, ta polska jak i zagraniczna, to był klucz aby zrozumieć z czym mogę się mierzyć, a nie NFZ. 
Głuchota
Głuchota
0.063247919082642