0
Trzeciego dnia Czikita wraca na rozstaj, gdzie wszystko jest już inne. Rzeka milczy, ale jej powierzchnia odbija ogień, który nie gaśnie. Drewno, które miało spłonąć, mówi szeptem liczb, a w popiele zostaje dwanaście desek — każda z końców zwęglona, każda z pamięcią o błędzie.
To opowieść o tym, jak świat przesunięty o włos potrafi odpowiedzieć zbyt dokładnie.
Czy Jesiotr‑Chan zrozumie, że opóźnienie też jest ruchem?
0.30161595344543