W stodole Czikity woda zaczyna żyć własnym życiem — z basenu unosi się świetlista postać, a ryby krążą jak w rytuale. Każdy pomiar amoniaku przynosi inne wartości, jakby sama natura próbowała coś powiedzieć. Jesiotr‑Chan odkrywa, że filtr nie oczyści wszystkiego — niektóre rzeczy trzeba wypłukać z pamięci.