Dyskusje ogólne
1 m
79
Z kobietą w górach.
Moja była.
Chciała jechać w góry, to pojechaliśmy. Foch, bo jest błoto. No padał deszcz, to jest błoto. Foch, bo trzeba iść pod górę. No kurwa, jesteśmy w górach, więc jak mamy iść? Potem foch, bo trzeba schodzić i nogi bolą. No kurwa, weszliśmy, to musimy zejść. W międzyczasie foch, bo idę za szybko. Zwolniłem, no to foch, bo ostentacyjnie idę wolniej, żeby jej pokazać, że ona idzie wolno. Choć nie było to wcale moją intencją. Chciałem tylko, by czuła się komfortowo i nie czuła się popędzana. Cokolwiek bym nie zrobił, to foch. Gdy wspomniałem, że przecież sama chciała jechać w góry, nastąpił foch armagedon. Po powrocie do domu - tydzień cichych dni.
Moja obecna.
Pojechaliśmy z góry, n-ty raz już, bo oboje to uwielbiamy. Tym razem nabawiła się kontuzji. Noga jej ujechała i coś strzeliło, a upadając rozwaliła kolano, aż krew poszła. Mówię, że wracamy. Ona mówi, że ni chuja i idziemy na szczyt. No to weszliśmy. Kuśtykała całą drogę i było widać, że ją boli. Mieliśmy robić kółko, ale na szczycie udało mi się ją przekonać, że w jej stanie lepiej jak wrócimy te 5 km tą samą drogą, niż zrobimy 15 dalej. Zgodziła się i wróciliśmy. Pojechaliśmy do mnie, założyłem jej okład na kostkę, oczyściłem i opatrzyłem ranę na kolanie, a potem uprawialiśmy seks. Z jej inicjatywy, bo ja myślałem, że w tym stanie nie będzie miała ochoty. Miała ochotę i to w chuj. Przerobiliśmy różne pozycje, była w pełni sprawna, a ujeżdżała mnie jak amazonka dzikiego konia. Po wszystkim zapytałem jak to możliwe, że przy takiej kontuzji robiła takie rzeczy. Ona na to, że wprowadziłem ją w taką ekstazę, że nawet nie czuła bólu.
Moja była jest p0lką.
Moja obecna jest Ukrainką.
Moja była.
Chciała jechać w góry, to pojechaliśmy. Foch, bo jest błoto. No padał deszcz, to jest błoto. Foch, bo trzeba iść pod górę. No kurwa, jesteśmy w górach, więc jak mamy iść? Potem foch, bo trzeba schodzić i nogi bolą. No kurwa, weszliśmy, to musimy zejść. W międzyczasie foch, bo idę za szybko. Zwolniłem, no to foch, bo ostentacyjnie idę wolniej, żeby jej pokazać, że ona idzie wolno. Choć nie było to wcale moją intencją. Chciałem tylko, by czuła się komfortowo i nie czuła się popędzana. Cokolwiek bym nie zrobił, to foch. Gdy wspomniałem, że przecież sama chciała jechać w góry, nastąpił foch armagedon. Po powrocie do domu - tydzień cichych dni.
Moja obecna.
Pojechaliśmy z góry, n-ty raz już, bo oboje to uwielbiamy. Tym razem nabawiła się kontuzji. Noga jej ujechała i coś strzeliło, a upadając rozwaliła kolano, aż krew poszła. Mówię, że wracamy. Ona mówi, że ni chuja i idziemy na szczyt. No to weszliśmy. Kuśtykała całą drogę i było widać, że ją boli. Mieliśmy robić kółko, ale na szczycie udało mi się ją przekonać, że w jej stanie lepiej jak wrócimy te 5 km tą samą drogą, niż zrobimy 15 dalej. Zgodziła się i wróciliśmy. Pojechaliśmy do mnie, założyłem jej okład na kostkę, oczyściłem i opatrzyłem ranę na kolanie, a potem uprawialiśmy seks. Z jej inicjatywy, bo ja myślałem, że w tym stanie nie będzie miała ochoty. Miała ochotę i to w chuj. Przerobiliśmy różne pozycje, była w pełni sprawna, a ujeżdżała mnie jak amazonka dzikiego konia. Po wszystkim zapytałem jak to możliwe, że przy takiej kontuzji robiła takie rzeczy. Ona na to, że wprowadziłem ją w taką ekstazę, że nawet nie czuła bólu.
Moja była jest p0lką.
Moja obecna jest Ukrainką.