13
Przypomniałem sobie historię z dzieciństwa w latach 2000. Kuzyni zaprosili mnie pod familok w pobliżu opuszczonego PGR-u. Zostaję zaciągnięty do starej kuźni, gdzie kolega tych kuzynów nakłania mnie, bym naprawił elektrycznego gokarta. Jednak coś poszło nie tak. Po paru minutach wparował wkurwiony, czerwony jak cegła wujek i napierdalał całe zgromadzenie kablem od prodiża niczym ZOMOwiec - w tym mnie. Okazało się, że siostra kuzyna zdradziła misterny plan, który miał na mnie zwalić winę za „zepsutego gokarta”, bo ojciec, jako jeden z niewielu we wsi, miałby dość kasy, żeby  nowego zafundować xD
Kabelek "sprawiedliwości" xD
0.25208806991577