12
W związku z zaskakująco pozytywnym odbiorem poprzedniej dzidy czuję się zobowiązany, żeby wrzucić coś jeszcze, a że jestem w robocie to jest idealny czas. 

Kolega @Jaromlw prosił wprawdzie o tutoriale jakieś, ale to bym musiał wyjść z piwnicy, nie ma lekko, pada deszcz i te sprawy. Ale czytaj bo ciekawe! 

No to tak, miałem pokazać śmierdziela, oto zatem on: 
Astrofotografia - jak to się w ogóle robi
OCZYWIŚCIE że w piwnicy. Tymczasowo do kalibracji powieszony na innym montażu. 
Co my tu mamy - Sky Watcher Esprit 120 ED, 120x840 co daje światłosiłę f/7 - bez szału, ale ostatnio zacząłem robić klatki po 10 minut i bardzo fajnie to działa. 
Kamera to ASI1600MM - czyli mono, do tego koło filtrowe z filtrami Astronomik 6nm, taka średnia półka. 

W tym projekcie zbieram 3 kanały: wodór, siarkę i tlen. Krótko mówiąc - robię czarno-białe zdjęcia wąskiego pasma światła emitowanego przez te pierwiastki. Klatki po 10 minut oznaczają, że pojedyncze zdjęcie zbiera światło przez (zgadliście) 10 minut. 

Kto robił zdjęcia w trybie nocnym wie, że poruszenie aparatu podczas ekspozycji powoduje że robi się sraczka - więc montaż na którym stoi teleskop musi przez 10 minut precyzyjnie popierdalać za obiektem który obrazujemy. 

Następnie te pojedyncze ujęcia są składane w jedno zdjęcie, nie wdawajmy się w szczegóły, przyjmijmy dla uproszczenia że magicznie są scalane i dostaję 3 foty. 

No i ktoś napisał, żebym wypierdalał z gównem z fotoszopa i wrzucił nieobrobione zdjęcie, proszę bardzo, oto trzy nieobrobione zdjęcia. 
Astrofotografia - jak to się w ogóle robi
I co, jesteś zadowolony z siebie? Fajnie się oglądało? Może chcesz high-res żeby lepiej pogapić się w ciemność? 

I serio, to są DOKŁADNIE TE zdjęcia, z których powstał finalny produkt, czyli to: 
Astrofotografia - jak to się w ogóle robi
To co tu się dzieje? Wspominałem już, że w kosmosie jest ciemno. Powiedzieć, że jest ciemno jak w dupie u murzyna to jak nic nie powiedzieć. 

Nawet 10 minut naświetlania nie pokazuje jasnego obrazu, prawdę mówiąc gówno pokazuje na pierwszy rzut oka. Co nie znaczy, że tam nic nie ma. Po prostu danych na temat światła jest tak mało, że jest ściśnięte i schowane w tym pliku. Z pomocą przychodzi rzut okiem na histogram, na czerwono zaznaczyłem gdzie chowają się nasze dane. 
Astrofotografia - jak to się w ogóle robi
Jedną z absolutnie podstawowych rzeczy, którą robi się w obróbce astrofotografii (i to KAŻDEJ - czy zrobimy zdjęcie aparatem, telefonem nawet, dedykowaną kamerą do astrofotografii, kartoflem) - to naciągnięcie tego histogramu, tak żeby wyciągnąć światło na pierwszy plan... no i zaczyna to wyglądać dużo lepiej: 
Astrofotografia - jak to się w ogóle robi
Krótka nauczka: nie proś o nieobrobiony plik bo gówno zobaczysz. 

No i wszystko pięknie, ale skąd się biorą kolory? Czy te kolory to prawdziwe kolory tego obiektu? 
Otóż: nie. Nie są prawdziwe, nie biorą się. Obrazek jest dosłownie "pokolorowany", a konkretnie - każda warstwa została przyporządkowana do innego koloru aby uzyskać wersję kolorową. 
Tak, oszukałem, ale tylko głupi by nie oszukał. 

I zanim każecie mi wypierdalać - wstrzymajcie się do końca.

Przypominam - w mojej poprzedniej dzidzie była też kolorowa wersja stworzona przez NASA. I ona również pochodzi z wersji czarno-białych. Astrofotografia to nie jest selfie z molo w Sopocie po wizycie w Grand Hotelu.

Ktoś w NASA zadał sobie pytanie: jak pokazać te zdjęcia ludziom tak, aby były wizualnie atrakcyjne? No i ktoś wymyślił paletę hubbla. Każdą z tych warstw alokuje się do innej barwy, w tej palecie to: Siarka -> czerwony, Wodór -> Zielony, Tlen -> Niebieski. 

Tutaj są naciągnięte zdjęcia mono. Po lewej siarka, po prawej wodór, na dole tlen. 
Astrofotografia - jak to się w ogóle robi
Jak widzicie wodoru jest najwięcej. I to tak wyraźnie więcej niż czegokolwiek innego. 

Wodór jest czerwony. Siarka tez jest czerwona (trochę ciemniejsza, ale wciąż czerwona). Tlen jest niebieski. Co otrzymamy gdybyśmy chcieli odwzorować te barwy? 

Tak się składa, że innym teleskopem robiłem to zdjęcie w kolorze (to był test, zdjęcie jest chujowe, ale kolorystycznie oddaje to co tam widać). 
Astrofotografia - jak to się w ogóle robi
No i co, nie ma takiego szału, prawda? Wodoru jest tak kurewsko dużo, że zdecydowana większość zdjęć astro wychodzi po prostu czerwona. 

Dlaczego więc mono i kolorowanie? Nie chodzi o same kolory, kolory dają tylko jakiś poziom atrakcyjności (jak makijaż - może być ok, może być chujowy, ale niczego nie zmienia kiedy laska jest pierdolnięta). 

Chodzi o to, że fotografując jeden kanał gdzie zbieramy bardzo wąską falę światła (6nm, bardzo mało, nawet mniej niż siusiak pyza)  i to pozwala bardzo fajnie dostrzec krawędzie struktur i ich kształty.

I o to właśnie chodzi - o kształty a nie kolory. Różne kolory pozwalają uwydatnić kształty, pokazać kosmiczne struktury w sposób czytelniejszy. 

No to teraz już wypierdalam. 
0.067951202392578