Siema, dzidki!
Ciąg dalszy opowieści. Poprzednia część zakończyła się wjazdem do Uzbekistanu. Od tamtego momentu spędziłem dwie doby w Taszkencie, ale o mieście opowiem kiedyś osobno.
Wspomnę tylko, że jeszcze tego samego dnia odpaliłem Tindera. Aby sprawdzić czy będąc obcokrajowcem (z zamożniejszego kraju i w pewnym sensie egzotycznym) rzeczywiście będę miał łatwiej niż miałbym w Polsce. Trudno obiektywnie porównać, bo w Polsce nigdy z tej szatańskiej aplikacji nie korzystałem. Ale wątpię, abym nad Wisłą, ze swoim chłopskim ryjem, zakolami i nadmiarem kilogramów dostał cztery dopasowania w cztery godziny.
Ciąg dalszy opowieści. Poprzednia część zakończyła się wjazdem do Uzbekistanu. Od tamtego momentu spędziłem dwie doby w Taszkencie, ale o mieście opowiem kiedyś osobno.
Wspomnę tylko, że jeszcze tego samego dnia odpaliłem Tindera. Aby sprawdzić czy będąc obcokrajowcem (z zamożniejszego kraju i w pewnym sensie egzotycznym) rzeczywiście będę miał łatwiej niż miałbym w Polsce. Trudno obiektywnie porównać, bo w Polsce nigdy z tej szatańskiej aplikacji nie korzystałem. Ale wątpię, abym nad Wisłą, ze swoim chłopskim ryjem, zakolami i nadmiarem kilogramów dostał cztery dopasowania w cztery godziny.
Do tego tematu jeszcze kiedyś wrócę.
Wieczorem piątego dnia wyprawy udałem się dworzec i to dobry moment, aby opowiedzieć jak wyglądają wejścia do dworców w Kazachstanie i Uzbekistanie.
A z grubsza wyglądają tak, jak w Polsce wejścia do sądów. Jest bramka i skaner z taśmą. Ludzie przepuszczają przez skanery torby, plecaki, kurtki itp.
Wieczorem piątego dnia wyprawy udałem się dworzec i to dobry moment, aby opowiedzieć jak wyglądają wejścia do dworców w Kazachstanie i Uzbekistanie.
A z grubsza wyglądają tak, jak w Polsce wejścia do sądów. Jest bramka i skaner z taśmą. Ludzie przepuszczają przez skanery torby, plecaki, kurtki itp.
Po co to jest? To długa historia, opowiem osobno, w komentarzu.
Ktoś pytał o zdjęcia wnętrz wagonów. W odpowiedzi filmik poniżej. Można pominąć, chyba, że ktoś jest miłośnikiem kolei.
Ktoś pytał o zdjęcia wnętrz wagonów. W odpowiedzi filmik poniżej. Można pominąć, chyba, że ktoś jest miłośnikiem kolei.
W odróżnieniu od Kazachstanu, w uzbeckiej pierwszej klasie oba miejsca w przedziale są na dole i nie musisz się nigdzie wspinać. Albo, jak pisał ktoś pod poprzednią dzidą - ryzykować, że ktoś nad tobą się zleje i będzie na ciebie kapać.
Wybierałem się do słabo zaludnionej północy Uzbekistanu - Autonomicznej Republiki Karakałpacji. Podróż miała potrwać 17 godzin (1000 kilometrów). Miejscowi polecieliby z Taszkentu samolotem - szybciej i w podobnej cenie. Ale jadąc pociągiem oszczędzam na noclegu. Dodatkowo są lepsze widoki z okna i szansa pogadać z kimś tutejszym.
Kolega, na którego trafiłem okazał się pracownikiem działu windykacji któregoś z banków. Mówi, że co miesiąc wyjeżdża do jakiegoś oddziału na prowincji, aby "wesprzeć ich pracę". Cokolwiek miałoby to oznaczać. Jeśli ma blisko, jedzie pociągiem, jeśli gdzieś dalej, firma ogarnia mu samolot.
Wybierałem się do słabo zaludnionej północy Uzbekistanu - Autonomicznej Republiki Karakałpacji. Podróż miała potrwać 17 godzin (1000 kilometrów). Miejscowi polecieliby z Taszkentu samolotem - szybciej i w podobnej cenie. Ale jadąc pociągiem oszczędzam na noclegu. Dodatkowo są lepsze widoki z okna i szansa pogadać z kimś tutejszym.
Kolega, na którego trafiłem okazał się pracownikiem działu windykacji któregoś z banków. Mówi, że co miesiąc wyjeżdża do jakiegoś oddziału na prowincji, aby "wesprzeć ich pracę". Cokolwiek miałoby to oznaczać. Jeśli ma blisko, jedzie pociągiem, jeśli gdzieś dalej, firma ogarnia mu samolot.
Wysiadł w Dżyzak (przed Samarkandą). Z dziadkiem, który wsiadł na jego miejsce nie gadałem, bo była noc i wolałem spać. Wcześniejszej nocy spałem słabo, bo od 46-stopniowych upałów spaliła mi się skóra na karku i ramionach. Przez to jak się nie ułożyć, tak zawsze piekło. Rano ogarnąłem maść z apteki.
Powyżej widok rano z okien pociągu. Krajobraz to pustynia Kyzył-Kum. Nie wygląda jak Sahara, której zdjęcia na pewno widzieliście. Czasami rosną na niej jakieś krzaki.
Tutaj ciekawostka co do jej nazwy i innych nazw. Kyzył-Kum dosłownie znaczy "czerwony piach". Ale nie chodzi o kolor piachu czy kamieni. U narodów turkijskich kierunki geograficzne kojarzy się z kolorami. A nie z porami dnia, jak po polsku (południe, północ itd.).
Północ jest według nich czarna. Gdy Turcy nazwali Morze Czarne, to chodziło im o to, że z ich perspektywy jest na północy. A potem ktoś źle przetłumaczył i tak zostało.
Morze Śródziemne to po turecku Ak Deniz czyli dosłownie "Białe Morze". Bo dla nich zachód jest biały. W sumie, podoba mi się ten tok rozumowania. Zachód powinien być biały...
A południe jest według nich czerwone. I stąd Morze Czerwone.
Rano wysiadłem na dworcu w Nukus, mieście trochę mniejszym od Białegostoku. Tradycyjnie, pierwsza rzecz to sprawdzenie gdzie się można umyć. Na piętrze dworca znalazłem miejsce podpisane jako "pokój odpoczynku". W Kazachstanie nie spotkałem się z czymś takim.
Tutaj ciekawostka co do jej nazwy i innych nazw. Kyzył-Kum dosłownie znaczy "czerwony piach". Ale nie chodzi o kolor piachu czy kamieni. U narodów turkijskich kierunki geograficzne kojarzy się z kolorami. A nie z porami dnia, jak po polsku (południe, północ itd.).
Północ jest według nich czarna. Gdy Turcy nazwali Morze Czarne, to chodziło im o to, że z ich perspektywy jest na północy. A potem ktoś źle przetłumaczył i tak zostało.
Morze Śródziemne to po turecku Ak Deniz czyli dosłownie "Białe Morze". Bo dla nich zachód jest biały. W sumie, podoba mi się ten tok rozumowania. Zachód powinien być biały...
A południe jest według nich czerwone. I stąd Morze Czerwone.
Rano wysiadłem na dworcu w Nukus, mieście trochę mniejszym od Białegostoku. Tradycyjnie, pierwsza rzecz to sprawdzenie gdzie się można umyć. Na piętrze dworca znalazłem miejsce podpisane jako "pokój odpoczynku". W Kazachstanie nie spotkałem się z czymś takim.
Było otwarte. Żadnych napisów zabraniających wstępu albo informujących o opłatach. No to skorzystałem z prysznica i postarałem się, aby zostawić po sobie porządek.
Wcześniej zapytałem sprzątaczkę gdzie tu się można umyć i pewnie o to jej chodziło, gdy powiedziała, że na górze.
Samo miasto od razu wydało się zupełnie innym miejscem niż stolica. Jakby było wręcz w innym kraju i w pewnym sensie rzeczywiście było, bo Karakałpacja od czasów radzieckich ma autonomię.
Taksówkarzy pod dworcem było mało i nie zaczepiali podróżnych. Stali przy swoich Chevroletach i rozmawiali ze sobą. O ile w Taszkencie co druga kobieta na ulicy nosi chustę zasłaniającą włosy, o tyle w Nukus chustę nosiła może co dziesiąta, może co piętnasta.
Wcześniej zapytałem sprzątaczkę gdzie tu się można umyć i pewnie o to jej chodziło, gdy powiedziała, że na górze.
Samo miasto od razu wydało się zupełnie innym miejscem niż stolica. Jakby było wręcz w innym kraju i w pewnym sensie rzeczywiście było, bo Karakałpacja od czasów radzieckich ma autonomię.
Taksówkarzy pod dworcem było mało i nie zaczepiali podróżnych. Stali przy swoich Chevroletach i rozmawiali ze sobą. O ile w Taszkencie co druga kobieta na ulicy nosi chustę zasłaniającą włosy, o tyle w Nukus chustę nosiła może co dziesiąta, może co piętnasta.
(na zdjęciu Deawoo Tico, a obok chyba Chevrolet Cobalt)
Miałem mało czasu na zwiedzanie, bo kolejny pociąg o 15:00. W pierwszej kolejności chciałem zobaczyć rzekę Amu-darię, póki jeszcze istnieje. Tak, to ta rzeka, która wysycha, bo w czasach radzieckich zaczęto zabierać jej wodę. Zbudowano kanały, aby doprowadzać wodę na wpół pustynne tereny i umożliwić prowadzenie tam jakiegokolwiek rolnictwa.
Na wysokości Nukusu rzeka jest już okradziona ze sporej części wody, dodatkowo płynie przez suchy teren, gdzie żadna inna rzeka do niej nie wpada. A przy temperaturach rzędu 45 - 50 stopni (normalny lipiec), to co zostało, szybko wyparowuje.
Miałem mało czasu na zwiedzanie, bo kolejny pociąg o 15:00. W pierwszej kolejności chciałem zobaczyć rzekę Amu-darię, póki jeszcze istnieje. Tak, to ta rzeka, która wysycha, bo w czasach radzieckich zaczęto zabierać jej wodę. Zbudowano kanały, aby doprowadzać wodę na wpół pustynne tereny i umożliwić prowadzenie tam jakiegokolwiek rolnictwa.
Na wysokości Nukusu rzeka jest już okradziona ze sporej części wody, dodatkowo płynie przez suchy teren, gdzie żadna inna rzeka do niej nie wpada. A przy temperaturach rzędu 45 - 50 stopni (normalny lipiec), to co zostało, szybko wyparowuje.
Rzeka, która dawniej uchodziła do Jeziora Aralskiego, teraz dosięga go tylko wczesną wiosną. Gdy w górach topnieją śniegi, a na pustyni nie jest jeszcze na tyle gorąco, by woda parowała.
Z centrum miasta nad rzekę jest około 7 kilometrów. Przejazd taksówką w jedną stronę kosztował 26 000 somów, czyli trochę ponad 8 złotych. W porównaniu z Taszkentem, to na prawdę inny świat.
Po powrocie do centrum, wstąpiłem do muzeum poświęconego Berdachowi i innym poetom z Karakałpacji.
Z centrum miasta nad rzekę jest około 7 kilometrów. Przejazd taksówką w jedną stronę kosztował 26 000 somów, czyli trochę ponad 8 złotych. W porównaniu z Taszkentem, to na prawdę inny świat.
Po powrocie do centrum, wstąpiłem do muzeum poświęconego Berdachowi i innym poetom z Karakałpacji.
Rekonstrukcja namiotów, w jakich mieszkali Karakałpacy w XIX wieku, czyli w czasach Berdacha. O ile zrozumiałem, Berdach był dla nich Mickiewiczem i Słowackim w jednej osobie (żył w latach 1827 - 1900).
W uzbeckich muzeach zwykle można robić zdjęcia. Tylko kupując bilet trzeba o to zapytać, bo czasami za pozwolenie na fotografowanie trzeba zapłacić.
O 15:00 byłem już w pociągu do Buchary.
Dziękuję za doczytanie do końca. Jeśli macie jakieś pytania, to dawajcie. W komentarzu dam linki do poprzednich części i do serii o rozpadzie ZSRR.
Pozdrawiam i wypierdalam!
ObywatelPiwnicy
W uzbeckich muzeach zwykle można robić zdjęcia. Tylko kupując bilet trzeba o to zapytać, bo czasami za pozwolenie na fotografowanie trzeba zapłacić.
O 15:00 byłem już w pociągu do Buchary.
Dziękuję za doczytanie do końca. Jeśli macie jakieś pytania, to dawajcie. W komentarzu dam linki do poprzednich części i do serii o rozpadzie ZSRR.
Pozdrawiam i wypierdalam!
ObywatelPiwnicy