Wielu ludzi ma szczęście do takich spotkań, ja do tej grupy niestety nie należę.
Dzisiejszy dzień był jednym z wielu z tych ktore już spędziłem w terenie, zaś pierwszym w którym miałem zaszczyt podziwiać i fotografować to piękne, dostojne stworzenie. Choć zamysł sfotografowania go był zamierzony, samo spotkanie było raczej przypadkowe.
Podczas spaceru po leśnych ścieżkach, z daleka usłyszałem charakterystyczny ryk godowy samca jelenia. Zatrzymałem się, popatrzyłem w tamtą stronę, gdy nagle kątem oka zobaczyłem, że zza jednego z drzew, spogląda na mnie te świdrujące spojrzenie. Czas mi jakby spowolnił, serce biło jak oszalałe, powolnym ruchem podniosłem obiektyw, wycelowałem i zacząłem pstrykać. Dźwięk migawki szybko go spłoszył, więc w pełnym skupieniu trzymając aparat najstabilniej jak tylko potrafiłem, wodziłem obiektywem po trasie ucieczki która obrał sobie ten oto jegomość.
Gdy ostatecznie zniknął w odmętach lasu, z nadzieją w sercu spojrzałem tylko na zdjęcia które zrobiłem, wierzac, że chociaz jedno wyszło ostre -no i wyszły, nawet dwa.
Po tym doświadczeniu wiem jedno - Chce więcej!