45
Dzisiaj może inaczej.
Większość z was radziła i chucznie jak jeden mąż pisała, że po odstawieniu alkoholu życie nabiera nowych barw, życie wygląda lepiej na trzeźwo, że się bardziej chce.

Po przeszło miesiącu stwierdzam, że jest chujnia większa niż jak piłem. Sądziłem, że po odstawieniu będę wulkanem energii, że będę góry przenosił. Nic się nie zmieniło, jest tak jak było. Wracam z roboty i potrafie parę godzin spędzić na przewijaniu śmiesznych filmików na youtubie albo FB, raz na jakiś czas popełnię Mema, zwalę konia, pogram w gry online.
Mam ogromnego kaca moralnego i jestem strasznie zawiedziony bo moje życie miało się zmienić. Przejde chyba na kontrolowane picie. 
Abstynencja ssie albo ja coś źle robie. 
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
35
Czołem alkoholowa grupo wsparcia.

Zauważyłem, że okres zimowy jest dobry na rzucanie. Nie ma tych wszystkich grillów, imprez plenerowych, okazji do picia na świeżym powietrzu. 
Jest zima, jest zimno. Po pracy w lato, zimne piwko wlatywało jako nagroda za coś dobrze zrobionego, było łatwiej. Teraz jakoś tak ciężko znaleźć powód. Może jest spowodowane to tym, że nie robię nic poza pracą. Nie chodzę na siłownie, nie mam hobby, tylko siędze w domu przed kompem i oglądam śmieszne pieski i kocice, jakby to było lato to by mnie kusiło wyjść do żabki po jakiś 4-pak albo setkę a tak to zimno jest i dupy nie chce mi się ruszać.

Gorzej bo miałem dzisiaj imprezę rodzinną. W lokalu. Po rosole i dewolaju, wujek zaczął roznosić kieliszki, odmówiłem. Był trochę nie smak bo nigdy nie odmawiałem. Powiedziałem, że dzisiaj kieruje i może "następnym razem". Żeby nie było mi łatwo to dostałem super robotę. Miałem chodzić i polewać. Też tak robiłem. Zauważyłem jak to ludzie są męczący po alkoholu, żarty nie śmieszą jak zawsze ale wszystkim kuzynom, wujkom, cioteczkom polewałem z uśmiechem i przytakiwałem na wszystko co pierdolili. Trochę wkurwiali pytaniami typu "A gdzie ta twoja SYMPATYJA ?? " albo " A Marcinkowi się już trzecie dziecko urodziło a Ty kiedy ?? ", i ta presja na moich rodzicach i pytania w stylu "On chłopaków lubi czy co ?? Tyle fajnych dziewczyn wkoło ??". Myśleli że nie słyszę. 
Za to nie lubie siebie, że rodzice cierpią troche przezemnie, bo ta presja na wnuki trochę jest.

Będzie lepiej. 

Postanowiłem sobie że skoro nie bede pił to przynajmniej pojem sobie. I tak zrobiłem, jak nigdy spróbowałem wszystkiego co było podane na stole. Ciasta się objadłem do porzygu. Siedzę i zdycham z przejedzenia nie z przepicia. 
Czuję się super.
Nie muszę wlewać w siebie hektolitrów wody żeby wytrzeźwieć.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
96
Pytanko.

Jak sobie radzicie w weekendy z nie piciem. Byłem rano na fusze. Zarobiłem trochę. Poszedłem do sklepu nakupić mięsa mielonego i robię właśnie kotlety mielone. 
W Biedronce jest po 11 zł za kg jakby ktoś pytał.  Kupiłem więcej i zamroziłem.

W tygodniu po robocie to postanowiłem że będę spał. I tak było wracałem i od razu w kime żeby mnie kusiło ale to też źle bo spałem od 16 do 18-19 w później zasnąć ciężko o tej 22.
Co robicie w weekend żeby zająć czymś głowę.
Dodam że nie mam hobby żadnego. Wiem że to nie zdrowe ale lubię leżeć pod kocem i oglądać shorts na zamianę na FB i YouTube. 

PS. Posty w stylu idź na siłownię odpadają przez brak funduszy na takie drogie aktywności.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
335
Część I:
Jestem alkoholikiem.

Stało się Dzidki - przyszedł dzień, w którym pierwszy raz od bardzo, bardzo dawna nieznany nikomu z was, anonimowy członek tego zacnego grona staje niepewnym krokiem w prawdzie, bo kiedyś usłyszał sentencję, że “prawda nas wyzwoli” i położył w niej swoje ostatnie nadzieje, a prawda jest paskudna na ten moment, a raczej obnaża moje paskudztwo - jestem alkoholikiem.
I nie, że “chyba jestem”, albo “trochę”, albo “byłem blisko alkoholizmu”, ale jestem i najwyższa pora coś z tym zrobić.
Jestem nim i kropka.
A kiedy już stanąłem wprawdzie i spaliłem za sobą most do rzeczywistości, w której nigdy się nie potrafiłem do tego przyznać, stojąc w ciepłych promieniach prawdy, mogę zacząć coś zmieniać w swoim życiu. 
Dziś zadzwonię do AA w moim mieście. 
Dziś powiem mojej żonie. 
Dziś powiem moim znajomym, że jestem alkoholikiem i spalę wszystkie drogi powrotu do nałogu. 
Dziś przestanę się powoli zabijać.
Dziś zacznę walczyć o siebie.
Dziś zacznę żyć.
Dziś jest pierwszy dzień mojej trzeźwości.
Dziś jest pierwszy dzień reszty mojego życia.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.1030797958374