2
„Między współczuciem a winą biegnie wąska ścieżka. Folklor nadaje jej imię, którego boi się wypowiedzieć na głos.”

- epigraf inspirowany wystawą w Museo Etnografico Galluras w Luras
Accabadora (wym. ak-ka-ba-DO-ra) należy do najbardziej mrocznych figur sardyńskiego folkloru. W opowieściach ludowych jest to kobieta wzywana wtedy, gdy agonia trwa zbyt długo. Rodzina zaczyna postrzegać śmierć nie jako wydarzenie tragiczne, lecz jako „niedokończony etap”. Mówi się o niej półgłosem, jako o kimś jednocześnie potrzebnym i wyklętym. Jej rola polegała na „domknięciu” procesu umierania. Ten motyw lokuje Accabadorę na granicy miłosierdzia, przemocy i społecznej konieczności. W opisach regionalnych i muzealnych spotyka się wyjaśnienie, że nazwa wiąże się z hiszpańskim acabar (pol. skończyć). Dobrze pasuje to do funkcji przypisywanej tej postaci jako tej, która kończy cierpienie. Jest to istotne także pod względem historycznym. Sardynia przez długi czas pozostawała w kręgu wpływów hiszpańskich, a język w folklorze często zachowuje ślady dawnych epok.
Kompendium strachu: „Ta, która kończy”, Accabadora, vol. 52
Z przekazów ustnych możemy dowiedzieć się, że Accabadora nigdy nie przechodzi przez frontowe drzwi domostwa. Przychodzi wieczorem lub nocą, ubrana na czarno, w ciszy. Zanim ma dojść do decydującego działania, według opowieści „przywracała porządek” w pokoju śmierci. Uspokajała domowników, ograniczała liczbę świadków, czasem usuwała przedmioty, które symbolicznie mogły podtrzymywać konającego przy życiu. W momencie kulminacyjnym pojawia się rekwizyt o dużej sile symbolicznej. Jest to drewniany młotek, tak charakterystyczny, że stał się elementem muzealnych narracji. Narzędzie to, zwane macabre hammer, jest obiektem łączonym z Accabadorą i jej rolą „położenia kresu” agonii.
Kompendium strachu: „Ta, która kończy”, Accabadora, vol. 52
Accabadora pozostaje na styku folkloru i realnej praktyki oraz powraca w niemal każdym opracowaniu dotyczącym śmierci na wyspie. Część autorów interpretuje ten motyw jako dawną formę eutanazji sprzed ery medycyny. Tłumacząc go biedą, ograniczonym dostępem do opieki oraz logiką przetrwania w wiejskich wspólnotach. Inni podkreślają, że materiał źródłowy jest szczególnie trudny. To temat wstydliwy, rzadko obecny w dokumentach, częściej żyjący w półcieniach pamięci i w ustnych relacjach. Spór ten widać także w popularnonaukowych tekstach historycznych, które zaznaczają, że nie wszyscy badacze uznają Accabadorę za postać jedynie zrodzoną z folkloru.
Kompendium strachu: „Ta, która kończy”, Accabadora, vol. 52
Accabadora uzyskała również drugie, literackie oblicze. Powieść Micheli Murgii Accabadora osadza tę postać w realiach sardyńskiej wsi XX wieku i czyni z niej nie tylko narzędzie grozy, ale i moralny węzeł. W jednej osobie spotykają się opiekunka i „ta, która pomaga odejść”. W tym sensie literatura nie udowadnia istnienia accabadory. Jednak pokazuje, dlaczego ten motyw działa do dziś. Zmusza do myślenia o śmierci nie tylko jako o biologicznym finale, ale też jako o wydarzeniu społecznym, obyczajowym i etycznie niejednoznacznym.
Kompendium strachu: „Ta, która kończy”, Accabadora, vol. 52
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
2
„W wierzeniach ludowych aż roi się od istot morskich, czyli odpowiednio morskich mężczyzn i morskich kobiet. Pierwotnie są to postacie demoniczne, o charakterze trolli i czarownic.”

- Finn Stefánsson w Symbolleksikon (Den Store Danske).
Havfolk, czyli lud morski, w duńskim folklorze jest całym światem zamieszkałym pod powierzchnią wody. To kategoria znana z przekazów ludowych i literatury, obejmująca zarówno havfrue, morską kobietę o rybim ogonie, jak i havmand, morskiego mężczyznę. W opowieściach morze nie jest pustą przestrzenią, lecz miejscem, w którym żyją różne istoty i gdzie obowiązują inne reguły. U Andersena pada nawet proste zdanie, że „tam na dole mieszkają ludzie morza”, jakby to była informacja z przewodnika, a nie z baśni.
Kompendium strachu: „Lud spod fal Bałtyku”, Havfolk, vol. 51
Havfrue w tradycji duńskiej ma piękno, które nie obiecuje bezpieczeństwa. Jest związana z tym, co w morzu nieprzewidywalne. W szerszym skandynawskim kręgu wierzeń syrena bywa znakiem niebezpiecznej pogody, nagłej zmiany wiatru i śmierci, która przychodzi po cichu, kiedy woda wygląda spokojnie. Jej obecność działa jak ostrzeżenie i pokusa jednocześnie, bo człowiek patrzy na powierzchnię i widzi coś znajomego, a nie rozumie, że morze w tej chwili „ma własny głos”.
Kompendium strachu: „Lud spod fal Bałtyku”, Havfolk, vol. 51
Havmand z kolei jest w tradycji bardziej konkretny i chłodny. W przekazach, które notują duńskie opracowania folklorystyczne, znany jest od co najmniej XVI wiek. Często pojawia się w schemacie, który brzmi jak umowa z żywiołem. Jeśli rybak go schwyta, powinien dać mu to, o co poprosi, a motywem powracającym w relacjach jest pończocha. W zamian havmand potrafi ostrzec przed nadchodzącym sztormem. To nie jest romantyczna historia, tylko opowieść o targowaniu się z morzem, gdzie nagroda jest prosta i brutalna, bo chodzi o przeżycie i powrót do domu.
Kompendium strachu: „Lud spod fal Bałtyku”, Havfolk, vol. 51
Najbardziej znanym echem havfolk jest ballada o Agnete i havmandzie, obecna w duńskim obiegu pieśni. W wielu wariantach havmand wynurza się z fali i wzywa Agnete pod wodę. To wejście w inny świat nie przypomina ataku, tylko zaproszenie, które działa jak zaklęcie. Agnete schodzi do głębin i żyje tam jak żona, czasem jako matka dzieci havmanda, aż przychodzi moment, gdy słyszy dzwony kościelne. Ten dźwięk jest jak szarpnięcie za linę, która łączy ją z powierzchnią. Wtedy chce wrócić i już nie schodzi ponownie, a havmand zostaje w dole z dziećmi i z czymś, co przypomina rozpacz, ale nie da się jej nazwać w ludzkich kategoriach. Ta historia jest straszna, bo nie opiera się na krwi. Opiera się na rozdzieleniu, na pęknięciu życia na dwa porządki, które nie dają się pogodzić.
Kompendium strachu: „Lud spod fal Bałtyku”, Havfolk, vol. 51
W niektórych ludowych opowieściach havfolk działa jak sąsiedzi z innego wymiaru. Potrafią przyjść do ludzi mieszkających przy brzegu, zwłaszcza zimą, i wtedy gospodarstwo jest wystawione na próbę. Dobra gościnność może być nagrodzona, a odmowa lub upokorzenie mają wracać w formie zemsty. Czasem ta zemsta jest opowiadana w języku krajobrazu. Z morza może zostać wysłany ogromny „morski byk”, a potem przychodzi wiatr i piach, który niszczy pola i zasypuje domy, jakby sama ziemia chciała udowodnić, że nie wolno drwić z tego, co żyje w wodzie.
Kompendium strachu: „Lud spod fal Bałtyku”, Havfolk, vol. 51
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
5
„Innan jag föll omkull och förlorade medvetandet hörde jag bara hur någon smal, lång kille skrek. Dorotko, snälla, nej!!!”*

- relacja znajomego Szweda spod Helsingborga z wycieczki do lasu.

*tłumaczenie tekstu na końcu
Gloson to jedna z najdziwniejszych i najbardziej brutalnych istot skandynawskiego folkloru. W szwedzkich opowieściach jest widmem świni, albo raczej ogromnej lochy, która pojawia się głównie w południowej Szwecji. Gloson pilnuje granic między światem ludzi a światem zmarłych, strzeże cmentarzy i kościołów, a przy okazji potrafi dosłownie rozciąć człowieka na pół.
Kompendium strachu: „Szwedzka bestia”, Gloson, vol. 49
Klasyczny opis mówi o ogromnej świni lub dziku o białej albo szarej skórze, z płonącymi, czerwonymi oczami i grzbiecie w kształcie piły. Zamiast gładkiej szczeciny ma ostre jak brzytwy kolce. W wielu relacjach biega po cmentarzach i kurhanach, trąc o nagrobki kłami i kolcami. W nowszych ujęciach bywa przedstawiana jako potworna locha wielkości byka, czasem w otoczeniu kilku upiornych prosiąt
Kompendium strachu: „Szwedzka bestia”, Gloson, vol. 49
Najbardziej znany motyw to atak Gloson na tak zwanego „wędrowca roku”, czyli osobę odbywającą rytuał årsgång. Był to niebezpieczny ludowy sposób wróżenia z przyszłości. Taki wędrowiec w noc Nowego Roku albo Bożego Narodzenia wychodził sam, o północy, często na głodno i w milczeniu, obchodził kościół w określony sposób i liczył, że zobaczy znaki nadchodzącego roku. Właśnie wtedy na jego drodze pojawiała się Gloson. Pędziła z ogromną prędkością, celując dokładnie między jego nogi. Jeśli trafiła, kolczasty grzbiet rozcinał człowieka od krocza aż po brzuch. Stąd tytuł artykułu badacza Tommy’ego Kuuseli o „szwedzkiej świni widmie, która przetnie cię na pół”.
Kompendium strachu: „Szwedzka bestia”, Gloson, vol. 49
Nie zawsze kończyło się to natychmiastową śmiercią. W części opowieści Gloson porywa ofiarę, wyrzuca w górę i bierze na swój grzbiet. Pędzi wtedy przez lasy i pola tak długo, że człowiek traci zmysły, a czasem umiera z wyczerpania. Inne relacje mówią, że wystarczy lekki dotyk jej boku albo otrącenie sukni, aby po kilku dniach ciężko zachorować. W dawnych zapiskach pojawia się też wariant, gdzie Gloson przyjmuje postać istoty o ludzkim ciele i świńskiej głowie z długimi kłami. 
Folklor nie zostawia ludzi całkiem bez szans. W zapisach z XIX wieku pojawiają się rozmaite sposoby obrony. Można skrzyżować nogi, co ma przypominać znak krzyża, rzucić w Gloson specjalnie przygotowane orzechy, zarzucić na nią sieć rybacką albo użyć żelaza, ognia lub magii, jeśli ktoś zna się na czarach. Niektórzy informatorzy podkreślali, że jedyną szansą jest zachować zimną krew, nie uciekać i paść na ziemię tak, aby locha nie mogła przelecieć dokładnie między nogami.
Kompendium strachu: „Szwedzka bestia”, Gloson, vol. 49
W szwedzkich archiwach folklorystycznych odnotowano wiele nazw tej istoty. Występuje jako Gloson, Glosoen, Gluffsoen, Glopsuggan czy Luffesoen. Etymologię najczęściej wyprowadza się od czasownika att glo, czyli gapić się, świecić oczami oraz sugga, locha. Razem dawałoby to mniej więcej świecącą się lochę, co dobrze pasuje do wizji białego, upiornego wieprza z żarzącymi się ślepiami
Współcześnie Gloson żyje już nie tylko w starych zapiskach. Pojawia się w nowoczesnych ilustracjach skandynawskich artystów, w blogach o folklorze i w grach inspirowanych nordyckimi wierzeniami. Rysownicy chętnie pokazują ją jako wielką białą świnię z czerwonymi oczami, stojącą na cmentarzu pod księżycem.
Kompendium strachu: „Szwedzka bestia”, Gloson, vol. 49
Tłumaczenie: „Zanim upadłam i straciłam przytomność, usłyszałam tylko krzyk jakiegoś szczupłego, wysokiego faceta:. Dorotko, proszę, nie!!!”
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
4
„Na brzegu jeziora stoi szara kobieta w zieleni. Jeśli podasz jej rękę z pychą, pociągnie cię w głąb, gdzie nie ma już powrotu.”

- na podstawie J. G. Campbella, Superstitions of the Highlands and Islands of Scotland.
Glaistig to jedno z bardziej tajemniczych stworzeń szkockiego folkloru. Pojawia się jako duch, wróżka i zarazem coś pośredniego między człowiekiem a istotą z innego świata. Raz jest opiekuńczą panią domu albo stad, innym razem zabójczym duchem wody. Jej imię wywodzi się od gaelickiego „glas”, które znaczy szary, blado zielony. Klasyczne opisy z XIX wieku mówią o „cienkiej szarej kobiecie” o bardzo długich, jasnych włosach sięgających pięt. Ubrana jest w zieloną suknię, kolor typowy dla istot z ludu wróżek, stąd przydomek „Zielona Glaistig”, po gaelicie „a Ghlaistig uaine".
Kompendium strachu: „Zielona dama Szkocji”, Glaistig, vol. 48
Jednocześnie Glaistig bywa hybrydą. W wielu przekazach ma górę ciała kobiety, a nogi kozy lub jelenia, ukryte pod długą zieloną suknią. Czasem przybiera postać samej kozy albo zwierzęcia przypominającego kozę czy sarnę. W nowszych opracowaniach podkreśla się, że jest zmiennokształtna i należy do szerokiej rodziny wodnych duchów fuath. Jako fuath jest duchem wody, groźnym i morderczym. W opowieściach czeka przy samotnym brzegu jeziora albo rzeki. Może wyglądać jak piękna kobieta w zielonej sukni, prosząca o przeniesienie przez wodę. Jeśli człowiek okaże się brutalny, zuchwały albo nieuprzejmy, Glaistig wlecze go w odmęt lub podcina mu gardło i zostawia ciało w wodzie. Jej krzyk bywa porównywany do zawodzenia banshee.
Kompendium strachu: „Zielona dama Szkocji”, Glaistig, vol. 48
W niektórych podaniach Glaistig bawi się z dziećmi w czasie dojenia krów. Dzieci chowają się za kamieniami i krzyczą przezywki, a ona udaje gniew i obsypuje je gałązkami oraz kwiatami. Bywa też strażniczką stad. Znana jest opowieść z Mull, gdzie Glaistig prowadziła stado rodu Lamont. Gdy nadciągnęli najeźdźcy, uderzyła kijem w krowy i zamieniła je w kamienie, które podobno stoją do dziś w miejscu zwanym Doliną Bohaterów.

W wielu wersjach tej legendy powtarza się motyw, że Glaistig była kiedyś śmiertelną kobietą. Często panią domu albo damą z rodu, która dostała „naturę wróżki”. Została zaczarowana, oddana w opiekę siłom z innego świata albo w jakiś sposób przeklęta. Wtedy przestaje się starzeć, blednie, jej skóra przybiera szarawy kolor, a życie wiąże się z konkretnym miejscem. Zostaje duchem rodu, przyjaciółką części domowników, ale też istotą zazdrosną o dawną godność
Kompendium strachu: „Zielona dama Szkocji”, Glaistig, vol. 48
Z tym obrazem łączy się słynny motyw „Zielonej Damy” szkockich zamków. W Dunollie, Knock i innych twierdzach opowiada się o kobiecej postaci w zieleni, którą niektórzy wprost nazywają Glaistig. Słyszy się wtedy kroki, przesuwanie mebli, zmywanie naczyń o dziwnych porach. Duch czuwa nad rodem, ale jeśli służba czy goście zachowują się niegodnie, doświadcza się psot i straszenia. Tu Glaistig jest bardzo bliska banshee. Płacze przed śmiercią któregoś z domowników, a bywa radosna i „ruchliwa”, gdy zbliża się ślub lub inne rodzinne święto.
Kompendium strachu: „Zielona dama Szkocji”, Glaistig, vol. 48
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
3
„Kiedy tarcza księżyca ciemnieje, ludzie pytają astronomów o zaćmienie, a starzy opowiadają o Vârcolacu, który znów dobrał się do nieba.”

- synteza motywów z dawnych wierzeń ludowych Rumunii
Vârcolac (wym. wyrkolak ) to istota u której dobrze widoczne jest dynamizm ludowego folkloru. Dziś w rumuńszczyźnie słowo to bywa używane jako określenie wilkołaka, ale w starszych wierzeniach był czymś znacznie dziwniejszym. Nie tylko człowiekiem-wilkiem, lecz przede wszystkim demonem. Potrafił on bowiem wspiąć się na niebo i pożerać słońce albo księżyc, wywołując zaćmienia i krwawe pełnie. Gdy na niebie robiło się nagle ciemno albo tarcza księżyca przybierała czerwony kolor, mówiono, że właśnie Vârcolac „gryzie światło”.
Kompendium strachu: „Pożeracz słońca i księżyca”, Vârcolac, vol. 35
Sama nazwa ma korzenie słowiańskie i jest spokrewniona z formami typu vukodlak czy vărkolak, co oznacza dosłownie wilcza sierść, wilkołak. W rumuńskim i bałkańskim kręgu kulturowym termin ten z czasem zaczął obejmować wilkołaki, jak i pewien typ wampirycznego rewenanta. Jednocześnie zachował swoją kosmiczną funkcję. W wielu opowieściach Vârcolac jest tym, który napada na ciała niebieskie. Dlatego przy zaćmieniach robiono hałas, dzwoniono, tłuczono w garnki, żeby „odgonić potwora” i zmusić go do puszczenia słońca lub księżyca.
Kompendium strachu: „Pożeracz słońca i księżyca”, Vârcolac, vol. 35
Wygląd Vârcolaca nigdy nie był ustalony raz na zawsze. W jednych opowieściach przybiera postać wilka albo wielkiego psa, w innych  smoka, wężowego potwora czy bliżej nieokreślonej bestii o wielu paszczach. Bywa też opisywany zupełnie niematerialnie, jako duch, który wspina się do nieba po niewidzialnej nici. Ta nić bywa łączona z przędzą. Mówi się, że demon zaczepia się o nitkę, którą nocą przy świetle snuje tajemnicza kobieta. Dopóki nić istnieje, Vârcolac może pożerać światło. Kiedy ktoś przerwie przędzenie, zrobi hałas albo zabije dzwonami, nić pęka, a potwór spada.
Kompendium strachu: „Pożeracz słońca i księżyca”, Vârcolac, vol. 35
W innych wariantach Vârcolac jest człowiekiem-wilkołakiem, którego dusza podczas zaćmienia opuszcza ciało. Zwierzęca, drapieżna część wychodzi z uśpionego człowieka, unosi się ku niebu i zaczyna pożerać tarczę słońca lub księżyca. Ciało zostaje na ziemi jakoby martwe. Jeśli ktoś je poruszy, zanim dusza zdąży wrócić, Vârcolac ginie lub zostaje na zawsze „zawieszony” między światami. Stąd przestrogi, by nie zbliżać się do niektórych śpiących, nawet jeśli budzą lęk.

Ludowe wyjaśnienia są bardzo charakterystyczne dla regionu. Vârcolacem może stać się dusza nieochrzczonego dziecka albo dziecka z nieprawego łoża. Także osoba obciążona ciężkim grzechem na przykład bratobójstwem albo ktoś, kto w powtarzalny sposób łamie tabu i obyczaj. Z każdego poważnego naruszenia normy może narodzić się po śmierci drapieżny duch, wilkołak, czy wampir. 
Kompendium strachu: „Pożeracz słońca i księżyca”, Vârcolac, vol. 35
Dziś, czytając dawne opowieści o Vârcolacu, można zobaczyć w nim nie tylko dziwnego potwora, lecz także metaforę ludzkiego lęku. To lęk przed tym, że pojedynczy grzech, błąd albo naruszenie porządku może zachwiać całym światem. Na chwilę zgasić słońce, splamić księżyc, sprowadzić ciemność w środku dnia. Vârcolac stoi dokładnie na przecięciu trzech światów wilkołaczego, wampirycznego i kosmicznego, dlatego pozostaje jedną z najciekawszych, najbardziej „rozciągliwych” postaci rumuńskiego folkloru.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
5
Noc Kupały stanowiła centralny punkt letnich obchodów wśród Słowian. Pierwotnie święto to przypadało na rzeczywiste przesilenie letnie, noc z 20 na 21 czerwca. W przeciwieństwie do innych świąt słowiańskich, Noc Kupały nie miała charakteru stricte agrarnego. Na pierwszy plan wysuwał się kult ognia podobnie jak w tradycji grecko-rzymskiej, będącego symbolem miłości, życia rodzinnego i bezpieczeństwa.
W jednej z XVI-wiecznych relacji autorstwa Marcina z Urzędowa czytamy:

"W wigilię św. Jana niewiasty ognie paliły, śpiewały, diabłu cześć i modły czyniąc. Tego zwyczaju pogańskiego do tych czasów w Polszcze nie chcą opuszczać – ofiarowania z bylicy czyniąc, wieszają pod drzewach i opasując się nią, czynią sobótki, palą ognie, krzesząc je deskami, aby była oprawie świętość diabelska, śpiewając pieśni, tańcując.”
Noc, co śpiewem płonie: Noc Kupały, święto ognia i miłości dawnych Słowian
Trzeba jednak pamiętać, że zarówno w wymiarze symbolicznym, jak i praktycznym, święto to przypadało w czasie pełnego rozkwitu przyrody i najcieplejszego okresu w roku. Natura, pobudzona do życia, zaczynała rodzić nowe istnienia. Stąd też brały się oskarżenia o rzekomą lubieżność czy „diabelskie” praktyki.

Noc Kupały rozpoczynano od rozpalenia „świętego ognia” na leśnych polanach, nad rzekami lub jeziorami. Gdy ogień płonął mocno, gaszono go wodą, symbolizując oczyszczenie i zakończenie cyklu starego ognia, który przez cały rok palił się w domostwach i był już „skażony” przez codzienne życie. Następnie, za pomocą rytuału zwanego „deszczułkami”, rozniecano nowy, czysty ogień. Miał on moc oczyszczania ludzi i ich domów, a przede wszystkim był symbolem nowo odradzającej się miłości.
Noc, co śpiewem płonie: Noc Kupały, święto ognia i miłości dawnych Słowian
Przez całą noc młodzi mężczyźni skakali przez ogniska, a dziewczęta wrzucały do nich wiązki ziół i kwiatów, wierząc, że zapewnią sobie w ten sposób miłość i wierność ukochanych. Całonocne tańce i śpiewy, w atmosferze nasyconej zapachem kwiatów i symboliką miłości, sprzyjały budzeniu się namiętności. Znane były przypadki zawierania małżeństw podczas święta, niekiedy z elementami symbolicznego „porwania” dziewczyny, oczywiście po uprzednim porozumieniu młodych.

Mimo swobodnej atmosfery i oskarżeń miejscowych plebanów, święto nie miało charakteru powszechnej rozwiązłości seksualnej. Prawa naszych przodków surowo karały tego rodzaju zachowania. Można więc przyjąć, że obraz Nocy Kupały został zniekształcony przez chrześcijańskich kronikarzy, którzy przedstawiali ją w fałszywym świetle.
Noc, co śpiewem płonie: Noc Kupały, święto ognia i miłości dawnych Słowian
Niektóre starsze przekazy sugerują, że święto mogło mieć charakter pasterski i być związane z kultem boga bydła Welesa. Jeszcze w XIX wieku na Rusi znany był zwyczaj okadzania bydła święconym zielem, co może być echem tych dawnych praktyk.
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
5
Majowie byli rdzenną ludnością Meksyku i Ameryki Środkowej. Posiadali niezwykle bogaty świat duchowy. Niemal każdy przedmiot, a nawet dni tygodnia, uważano za święte. Rytuały i magia stanowiły kanały komunikacji z bogami. W ich wierzeniach wszystko miało duszę od ludzi, przez rośliny, po kamienie, dlatego świat postrzegali jako tętniący obecnością duchów. Kapłani i szamani odgrywali kluczową rolę w utrzymywaniu tej więzi, pełniąc funkcję pośredników między ludźmi a siłami nadprzyrodzonymi.
Fotografia nr 1
Strona z Kodeksu Drezdeńskiego, majańskiej księgi datowanej na XI lub XII wiek, zawierającej informacje astronomiczne i astrologiczne, a także rytualne kalendarze.
Ofiary z krwi, kalendarz zapisany w gwiazdach i przeznaczenie: jak Majowie pojmowali życie, śmierć i czas?
1. Bogowie kroczą pośród ludzi
Kultura Majów przeżywała swój rozkwit w okresie klasycznym, od około 250 do 900 roku n.e., kiedy to Majowie wznosili monumentalne piramidy, świątynie i place w licznych miastach-państwach. Ich życie religijne było uporządkowane, a zarazem wszechogarniające. Wśród głównych bóstw znajdowali się Chaak [1] ,bóg deszczu oraz upraw, którego imię pozostaje dziś przedmiotem dyskusji. Wierzono jednak, że jego cykl śmierci (poprzez żniwa) i odrodzenia (poprzez ziarno) odzwierciedlał ludzką kondycję w rozumieniu Majów. Bogowie byli czczeni w świątyniach i inskrypcjach, a dni tygodnia, kierunki świata, a nawet skały uważano za obdarzone własnymi duchami. Aby pośredniczyć w kontakcie z tym złożonym światem, Majowie zwracali się do ah kin [2], szamanów i kapłanów, którzy posiadali zdolność wchodzenia w świat duchów za pomocą pieśni i środków halucynogennych. Najskuteczniejszymi pośrednikami byli członkowie rodziny królewskiej, uznawani za półboskich i zdolnych do przywoływania bogów, by zapewnić pomyślność swoim miastom.

[1] oryginalny zapis przedstawiany jest logogramem, często stylizowaną na twarz boga z dużym nosem i elementami błyskawic, sylabiczny zapis: cha-a-ka
[2] logogram wyglądał jak promieniujące koło lub stylizowana twarz słońca, sylabiczny zapis: a-hi ki-ni
Fotografia nr 2
Król przedstawiony na jadeitowej płytce ukazany jest w pełnym królewskim rynsztunku, co podkreśla jego magiczny status. Na jego tarczy widnieje jaguar- bóg świata podziemnego. Pod nim stoi karzeł, którego Majowie uważali za żywe ucieleśnienie kukurydzy.
Ofiary z krwi, kalendarz zapisany w gwiazdach i przeznaczenie: jak Majowie pojmowali życie, śmierć i czas?
2. Krew jako cena stworzenia
Majowie wierzyli, że ludzkość jest dłużna bogom za akt stworzenia, a składanie ofiar stanowiło formę spłaty tego długu. Najpotężniejszą z ofiar była krew. Mogła pochodzić od jeńców wojennych, których ścinano na stopniach świątyń. Jeszcze cenniejszą ofiarą była ta z samego króla. Rozcinał on własne ciało kolcami płaszczki, a krople krwi zbierano na rytualny papier i spalano. Wdychanie powstałego dymu miało umożliwiać kontakt z duchowym światem i wywoływać wizje. Takie ofiary miały również na celu leczenie chorób. Dla Majów choroba była skutkiem uszkodzenia jednej z kilku dusz, które jak wierzyli posiada każdy człowiek. Jedną z nich była o’hlis [3], iskra życia, zaszczepiona przez boga stwórcę we wszystkich istotach. Inną była way ob [4], duchowe zwierzę towarzyszące, które dzieliło duszę z człowiekiem. Królowie łączyli się duchowo z jaguarami, lecz nie ograniczali się do jednego way ob. Członkowie rodziny królewskiej i inne postacie obdarzone magiczną mocą, takie jak kapłani, mogli mieć nawet do trzynastu takich duchowych towarzyszy.

[3] zależnie od miejsca i epoki glify mogły ulegać zmianom, sylabiczny zapis: o-hi-li-si, dosłownie: „tchnienie życia”, „boska iskra”
[4] nadprzyrodzone zwierzęce alter ego człowieka, sylabiczny zapis: wa-ya o-be
Fotografia nr 3
Na tym fryzie przedstawiono władcę miasta Yaxchilan, znanego jako Tarcza Jaguara, który panował w latach 681–742 n.e. Trzyma on płonącą pochodnię nad swoją żoną K’abal Xook. Kobieta przebija sobie język liną naszpikowaną kolcami, dokonując rytualnej ofiary z krwi.
Ofiary z krwi, kalendarz zapisany w gwiazdach i przeznaczenie: jak Majowie pojmowali życie, śmierć i czas?
3. Czytając przyszłość z gwiazd
Czas, miejsce i boskość były nierozerwalnie związane w złożonym systemie liczb, kolorów i kierunków świata. Dla Majów niebo składało się z trzynastu poziomów ponad ziemią, natomiast podziemia, do którego trafiały dusze po śmierci miały dziewięć warstw. Każde bóstwo miało cztery różne wcielenia, zależne od kolorów i stron świata. Rok majów obejmował dwa kalendarze: rytualny, liczący 260 dni, oraz świecki, trwający 365 dni. Te dwa cykle zbiegały się raz na 52 lata, tworząc tzw. „okrąg kalendarzowy”. Kapłani Majów strzegli wiedzy niezbędnej do poruszania się w tym skomplikowanym systemie. Tworzyli horoskopy i almanachy, opierając się na skrupulatnych obserwacjach ciał niebieskich, takich jak Wenus czy Księżyc. Na podstawie tych badań wyznaczali pomyślne dni na podejmowanie działań. Interpretowali również znaki, odczytywali wróżby z wnętrzności zwierząt ofiarnych, analizowali wzory tworzone przez rozsypane ziarna na ziemi, a także poszukiwali wizji w magicznych zwierciadłach. W świecie, w którym magia i bogowie byli stale obecni, potrzeba zrozumienia boskich przekazów była dla Majów nie tylko istotna, lecz wręcz niezbędna.
Fotografia nr 4
Większość ksiąg Majów została zniszczona po hiszpańskim podboju. Kodeks madrycki jest jednym z nielicznych zachowanych egzemplarzy. Zawiera almanachy i przewodniki kalendarzowe, które służyły majańskim kapłanom jako pomoc przy odprawianiu rytuałów.
Ofiary z krwi, kalendarz zapisany w gwiazdach i przeznaczenie: jak Majowie pojmowali życie, śmierć i czas?
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
8
Celtowie, pierwotnie zamieszkujący rozległe obszary Europy, uchodzą za jeden z najbardziej tajemniczych ludów w dziejach. Nie tylko z powodu, że znamy ich głównie z relacji osób trzecich, lecz także z powodu braku pisemnych źródeł, przynajmniej z ich wczesnego okresu. Choć przed rzymskim podbojem zasiedlali znaczną część Europy Zachodniej, w okresie średniowiecza ograniczali się już tylko do Irlandii, Szkocji, Walii, Kornwalii i Bretanii. Dziś języki celtyckie przetrwały jedynie w północno-zachodniej Francji, Irlandii i Walii.
Starożytni Celtowie stworzyli bogatą tradycję mitów, magii i duchowości. Byli animistami i wierzyli, że cała przyroda wypełniona jest duchami, a każda istota żywa posiada duszę. Ich religia, opowieści i wierzenia przekazywane były głównie ustnie, przez co zachowały się jedynie pośrednio, dzięki relacjom starożytnych Greków i Rzymian oraz zapiskom średniowiecznych chrześcijańskich skrybów. Brak źródeł pierwszorzędnych sprawia, że trudno dziś jednoznacznie oddzielić autentyczne elementy celtyckiej kultury od późniejszych zniekształceń, interpretacji i mitów.
Fotografia nr 1
Ten monumentalny srebrny kocioł datowany jest na okres między 150 a 1 rokiem p.n.e. Został odnaleziony w Danii, jednak jego dekoracje obfitują w celtycką symbolikę. Przedstawiono na nich między innymi boga Cernunnosa, czczonego przez Celtów w Galii. Ukazanego z porożem, siedzącego po turecku. Inne panele ukazują składanie ofiar z byków. Niektórzy badacze uważają, że kocioł mógł być wykorzystywany podczas rytuałów druickich.
Kim naprawdę był Panoramix i jego bracia po fachu? Mitologia, rytuały i duchowość Celtów
1. Duchowi przewodnicy
W centrum celtyckiego społeczeństwa znajdowali się druidzi, byli to mędrcy, kapłani i nauczyciele, którym często przypisywano również zdolności magiczne. Ich obrzędy miały ścisły związek z naturą i odprawiane były w świętych gajach. Według Pliniusza Starszego druidzi uważali jemiołę o białym soku za roślinę magiczną, przynoszącą płodność. Opisywał też rytuał, w którym podczas zbierania jemioły składano w ofierze dwa białe byki. Informacje o druidach zawdzięczamy głównie rzymskim pisarzom, takim jak Pliniusz czy Juliusz Cezar, ale podobne opowieści zachowały się również w dawnych irlandzkich i walijskich legendach.

Od VIII wieku chrześcijańscy uczeni zaczęli spisywać celtyckie podania w manuskryptach, takich jak XII-wieczna Księga z Leinster i Księga Szarej Krowy (Lebor na hUidre). W opowieściach tych druidzi często występują jako czarownicy zdolni kontrolować pogodę i inne siły natury. W jednej z legend druid próbuje powstrzymać świętego Patryka, wywołując śnieżycę, ten jednak rozprasza ją znakiem krzyża.
Fotografia nr 2
Ilustracja z XIX wieku przedstawia artystyczną wizję rytualnego zbierania jemioły. Pliniusz opisał ten obrzęd w następujący sposób: „Kapłan, ubrany w białą szatę, wspina się na drzewo i złotym sierpem ścina jemiołę, którą przechwytują inni, odziani w białe płaszcze.”
Kim naprawdę był Panoramix i jego bracia po fachu? Mitologia, rytuały i duchowość Celtów
2. Bardowie i wieszczowie
Równie ważną rolę w celtyckim świecie odgrywali bardowie, czyli opowiadacze historii, pieśniarze i poeci. Cieszyli się oni wielkim szacunkiem i uznaniem, ponieważ przekazywali magiczne opowieści o bogach, bohaterach i tajemniczych istotach. Jednym z najsłynniejszych bardów był Taliesin, żyjący w VI wieku naszej ery, któremu przypisywano zdolność przepowiadania przyszłości. W tym samym czasie w Irlandii pojawiła się postać fíle [1], poety-wieszcza obdarzonego podobnym darem.

Czasami bardowie stawali się głównymi bohaterami legend. Według jednej z nich największym bardem Irlandii był Oisín [2], syn kobiety, którą druid przemienił w jelenia. Oisína odwiedziła wróżka Niamh i zabrała go do Tír na nÓg [3], czyli Krainy Wiecznej Młodości. Po trzech latach spędzonych w tej magicznej krainie Oisín postanowił wrócić do Irlandii, jadąc na zaczarowanym koniu o imieniu Embarr. Gdy dotarł na miejsce, odkrył, że naprawdę minęło aż 300 lat.

[1] pochodzi z języka staroirlandzkiego, wymawia się je jako „fii-le” z długim „i” w pierwszej sylabie, miękkim „l” oraz bez akcentu na drugą sylabę
[2] wymawia się jako „Uszin” (z miękkim „sz”, z akcentem na drugą sylabę), imię to oznacza „mały jeleń”
[3] wymawia się jako „tir na nog”, gdzie „ó” jest długie, jak w „noo”
Fotografia nr 3
Obraz ten, inspirowany twórczością szkockiego poety Jamesa Macphersona i jego „tłumaczeniami” rzekomych fragmentów starożytnych poematów, przedstawia Oisína, legendarnego barda z mitologii irlandzkiej, który według podań odwiedził Krainę Wiecznej Młodości.
Kim naprawdę był Panoramix i jego bracia po fachu? Mitologia, rytuały i duchowość Celtów
3. Mitologia celtycka
Irlandzkie mity, szczególnie bogate w celtycką symbolikę, pełne są opowieści o pięknych dziewczętach, bohaterach obdarzonych nadprzyrodzonymi mocami, takich jak Cúchulainn, oraz o magicznych przedmiotach, jak włócznia boga-rzemieślnika Lugha, która zawsze trafiała w cel. Często pojawia się w nich również motyw zmiennokształtności: wiedźmy zmieniały się w piękne kobiety, czarownicy w jelenie i orły, a wrogowie zamieniani byli w świnie lub konie. W mitologii celtyckiej obecne są też istoty mroczne, jedną z najbardziej przerażających była banshee, znana z irlandzkich, szkockich i normańskich podań. Opisywano ją jako dziką kobietę z rozwianymi włosami i zaczerwienionymi od płaczu oczami, której przeraźliwy lament zwiastował śmierć.
Ważnym elementem celtyckiej wyobraźni była wiara w istnienie innych światów, zwłaszcza w Tír na nÓg. Wierzono, że można się do niej dostać przez tajemnicze kopce zwane sí. Zamieszkiwały ją istoty zwane aos sí [4], utożsamiane z Tuatha Dé Danann [5], dawnymi bogami Irlandii, którzy po klęsce z rąk Celtów zostali zepchnięci do podziemnego świata. Aos sí zaciekle strzegli swojej krainy, dlatego ludzie unikali ich gniewu i nazywali ich „Pięknym Ludem” lub po prostu wróżkami. Magia przenikała całą mitologię celtycką. Jednym z najbardziej znanych zbiorów celtyckich legend jest Mabinogion, w którym znaleźć można między innymi opowieść o czarownicy Ceridwen. Warzyła ona miksturę przez rok i jeden dzień, by obdarzyć mądrością swojego potwornie brzydkiego syna.

[4] wymawia się jako „is szi” (gdzie „aos” traci dźwięczne „a” na rzecz bardziej zwartego „is”)
[5] wymawia się jako „tuła de danan” (z akcentem na pierwszą sylabę „Tuatha” i „Danann”), dosłownie: „plemiona bogini Danu”
Fotografia nr 4
Jedna z opowieści w Mabinogionie opowiada o bitwie między czerwonym a białym smokiem. Przedstawienie tej walki zawiera postać króla Artura, który obserwuje wydarzenia.
Kim naprawdę był Panoramix i jego bracia po fachu? Mitologia, rytuały i duchowość Celtów
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
7
W średniowieczu duchowni starali się umocnić wpływy chrześcijaństwa, ukazując wyższość boskiej mocy nad siłami złych duchów. Czasami dostrzegali ludzką tęsknotę za nadprzyrodzoną pomocą i w odpowiedzi oferowali świętych, cuda oraz modlitwy jako alternatywę dla szamanów, magii i zaklęć. Święci, w szczególności, byli przedstawiani jako przeciwieństwo magów, strażnicy i obrońcy ludzkości.
1. Konflikt duchowości: magia a chrześcijaństwo
Magia była powszechnie postrzegana jako zagrożenie dla chrześcijaństwa. Duchowni uważali ją za zło i starali się ją wykorzenić. Osoby praktykujące magię zaczęto demonizować jako szerzycieli sortilegium (czarów) lub maleficium (złowrogich praktyk). Oskarżenia najczęściej dotykały ludzi ubogich i bezbronnych, którym zarzucano, że wypaczają chrześcijańskie obrzędy, służąc tym samym sprawie Diabła. Napomnienie ogólne Karola Wielkiego z 789 roku wzywało magów i zaklinaczy do pokuty pod groźbą kary śmierci. Jednak działania te okazały się mało skuteczne, już w 829 roku sobór w Paryżu opisał istnienie kuglarzy, którzy potrafili wpływać na ludzką psychikę, oraz malefici (złoczyńców), zdolnych sprowadzać burze, grad i przepowiadać przyszłość.
Fotografia nr 1
Zaratusztra (znany również jako Zoroaster) był starożytnym perskim przywódcą duchowym, którego rzymski pisarz Pliniusz Starszy opisał jako wynalazcę magii. Kościół chrześcijański odnosił się nieprzychylnie do takiego uznania. W miniaturze z 1425 roku Zaratusztra został przedstawiony w towarzystwie dwóch demonów.
Między wiarą a magią: Jak chrześcijańska Europa wyznaczała granice pomiędzy sacrum a tym, co zakazane
Paradoksalnie, większość tego, co dziś wiadomo o wczesnośredniowiecznej magii, pochodzi z pism uczonych Kościoła, którzy próbowali określić naturę tego zagrożenia, na przykład z VI-wiecznego dzieła Etymologia autorstwa Izydora z Sewilli. Pod koniec średniowiecza spory filozoficzne i teologiczne uległy zaostrzeniu. Duchowieństwo zaczęło demonizować astrologów i alchemików, przedstawiając magię jako efekt zawarcia paktu z diabłem. Kościół coraz bardziej dzieliły ruchy heretyckie, dlatego w 1230 roku powołano Inkwizycję, by chronić jego jedność przed głosami sprzeciwu.
Fotografia nr 2
Filozofia i sztuki wyzwolone zostały przedstawione w kręgu na ilustracji pochodzącej z encyklopedii opracowanej w XII wieku przez ksienię Herradę z Landsbergu (Alzacja). Magowie, podobnie jak poeci, zostali ukazani poza tym kręgiem, jako ci, którzy czerpią natchnienie ze złych mocy (symbolizowanych przez czarne ptaki na ich ramionach). Z biegiem stulecia uczeni zaczęli jednak dążyć do podniesienia rangi magii.
Między wiarą a magią: Jak chrześcijańska Europa wyznaczała granice pomiędzy sacrum a tym, co zakazane
2. Dotknąć sacrum: moc relikwii i anielskich rytuałów
Z upływem czasu ludzie zaczęli wierzyć, że chrześcijańskie symbole posiadają własne moce apotropaiczne - zdolność odpierania złych wpływów i nieszczęścia. Zaczęto nosić chrześcijańskie wizerunki, takie jak krzyże, aby chronić się przed złem, szczególnie chorobami i biedą, tak jak wcześniej polegano na amuletach z symboliką pogańską. Kult relikwii dawał jeszcze większe poczucie bezpieczeństwa. W XI i XII wieku pielgrzymi podejmowali trud długich wypraw, aby odwiedzić święte relikwie. Niezależnie od tego, czy była to kość świętego, fragment Krzyża Świętego, czy kawałek szaty należącej do Matki Bożej. Wierzono, że takie relikwie mają cudowną moc, a wokół nich rozwinął się nawet czarny rynek podróbek. Niektórzy przedstawiciele Kościoła potępiali kult relikwii, podczas gdy inni, tacy jak Tomasz z Akwinu, głosili pogląd przeciwny, twierdząc, że oddawanie czci relikwiom jest równoznaczne z oddawaniem czci Bogu.
Fotografia nr 3
Relikwiarze były pojemnikami na relikwie, zarówno fizyczne szczątki świętych, jak i przedmioty z nimi związane. Ten bogato zdobiony francuski relikwiarz przedstawia Chrystusa w centrum, a po lewej stronie Marię Magdalenę.
Między wiarą a magią: Jak chrześcijańska Europa wyznaczała granice pomiędzy sacrum a tym, co zakazane
Wiara w moc aniołów stróżów wywołała podobną debatę na temat praktyk dobra i zła. Magia anielska obejmowała rytuały takie jak modlitwa, post czy medytacja nad wizerunkami, mające na celu oczyszczenie duszy i nawiązanie kanału komunikacji z aniołami. Niektórzy teologowie twierdzili, że modlitwa do aniołów o pomoc nie różni się niczym od przyzywania pogańskich duchów. Inni natomiast nadawali magii anielskiej szacowną nazwę teurgii. Popularne w XII wieku teksty, takie jak Ars notoria, były przewodnikami po magii anielskiej, które rzekomo opierały się na starożytnych pismach przypisywanych biblijnemu królowi Salomonowi. Księgi te uczyły, jak dzięki pomocy aniołów zdobywać nadludzką wiedzę z zakresu sztuk wyzwolonych, filozofii i teologii.
Fotografia nr 4
Obraz przedstawia męczeństwo Kosmy i Damiana, znanych z uzdrawiania chorych. Ich postacie pojawiają się również w niektórych hagiografiach, które zaczęły stopniowo wypierać pogańskie opowieści ludowe.
Między wiarą a magią: Jak chrześcijańska Europa wyznaczała granice pomiędzy sacrum a tym, co zakazane
3. W kręgu wiedzy ukrytej: odkrycie arabskich tekstów
We wczesnym średniowieczu magia nie była jeszcze traktowana jako przedmiot zorganizowanych badań. Przełomem okazało się pojawienie się arabskich tekstów na temat magii, przetłumaczonych na łacinę w XII wieku, które wywarły ogromny wpływ na chrześcijański świat. Uczeni chętnie tłumaczyli księgi poświęcone naukom tajemnym, takim jak astrologia, alchemia, wróżbiarstwo, obok dzieł dotyczących bardziej konwencjonalnych dziedzin, jak matematyka. Dzięki temu magia stała się trwałym elementem świata naukowego, obok takich dyscyplin jak astronomia czy geometria.
Fotografia nr 5
Angielski manuskrypt z XIII wieku, Liber Additamentorum („Księga dodatków”) autorstwa benedyktyńskiego mnicha Matthaeusa Parisa, zawiera ilustracje przedstawiające klejnoty, pierścienie oraz kamee* ozdobione drogocennymi kamieniami, które ludzie nosili jako amulety ochronne.

* rodzaj ozdobnego przedmiotu jubilerskiego , ozdobiony reliefem ciętym wypukło
Między wiarą a magią: Jak chrześcijańska Europa wyznaczała granice pomiędzy sacrum a tym, co zakazane
Tłumaczy fascynowały arabskie teksty magiczne, które oferowały wgląd w funkcjonowanie kosmosu, niektórzy na ich podstawie rozwijali własne teorie. Hiszpański filozof i językoznawca Dominicus Gundissalinus dowodził, że magia jest nauką przyrodniczą, uznawaną dziedziną badań naukowych, pozwalającą zgłębiać tajemnice natury, takie jak pozornie magiczne działanie magnesów. Idea magii jako nauki przyrodniczej, zbliżonej do filozofii naturalnej, zyskała popularność wśród części intelektualistów. Dla nich zjawiska magiczne, o ile były możliwe do zaobserwowania, miały charakter rzeczywisty i naturalny, nawet jeśli zrozumiałe były jedynie dla nielicznych.
Część uczonych specjalizowała się w konkretnych dziedzinach magii związanej z przyrodą. Autorzy lapidariów (podręczników opisujących właściwości kamieni), tacy jak Albertus Magnus, twierdzili, że magia kamieni jest naturalną cechą nadaną przez Boga. Lapidarium z Peterborough z XV wieku było najdłuższym i najbardziej wyczerpującym dziełem tego typu. Zawierało opisy okultystycznych właściwości aż 145 kamieni. Tego rodzaju przekonania inspirowały zwykłych ludzi do wykorzystywania kamieni w przedmiotach codziennego użytku, takich jak talizmany, pierścienie czy noże, którym przypisywano magiczną moc. Uzyskiwano ją za pomocą rytuałów z inskrypcjami lub zaklęciami, mających zapewnić bogactwo lub chronić przed chorobą.
Fotografia nr 6
Albertus Magnus (Albert Wielki) był wybitnym uczonym, który głosił, że każdy człowiek posiada wolną wolę. Zajmował się również astronomią i muzyką, a ponadto uchodził za alchemika i maga.
Zasłynął jako autor Księgi o minerałach (Book on Minerals), jednego z pierwszych i najważniejszych traktatów mineralogicznych. W XX wieku został ogłoszony patronem nauk przyrodniczych.
Między wiarą a magią: Jak chrześcijańska Europa wyznaczała granice pomiędzy sacrum a tym, co zakazane
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
9
W ciągu ponad czterech tysięcy lat istnienia hinduizm wykształcił imponujący panteon bóstw oraz rozbudowany system wierzeń i filozofii. Jego wyznawcy opracowali liczne zaklęcia i rytuały, które ich zdaniem umożliwiały nawiązanie kontaktu z boskimi istotami, zwanymi dewami (w rodzaju żeńskim: dewi), a także wywieranie na nie wpływu. Wszystkie te praktyki miały jeszcze jeden, istotny cel: uzyskanie dostępu do boskiego świata zamieszkiwanego przez te istoty.
1. Kształtowanie się wierzeń i kasty kapłańskiej

Zgodnie z aktualnym stanem badań, uważa się, że hinduizm narodził się wśród ludów aryjskich, które osiedliły się na terenach dzisiejszych Indii po upadku cywilizacji doliny Indusu, około 1500 roku p.n.e. Aryjczycy byli wojowniczym ludem, zamiłowanym w muzyce, śpiewie, tańcu i napojach. Czcili boga nieba i wód o imieniu Waruna oraz spożywali somę [1], rytualny napój wytwarzany z soku rośliny o tej samej nazwie. Wierzyli, że soma przynosi nieśmiertelność, dodaje odwagi i leczy choroby.

W okresie od około 1500 do 500 roku p.n.e. Hindusi stworzyli zbiór świętych pism zwanych Wedami. Zawarto w nich opisy narodzin wszechświata, walk pomiędzy bohaterami a demonami oraz hymny i wezwania kierowane do dewów. Z czasem ukształtował się system kastowy, w którym najwyższą pozycję zajęli kapłani zwani braminami. Ich status stał się dziedziczny, a funkcje religijne przekazywano z ojca na syna. Bramini czuwali nad przestrzeganiem rytuałów i właściwym składaniem ofiar, zgodnie z nakazami świętych pism.

[1] rytualny napój o ogromnym znaczeniu w religii wedyjskiej, opisywany w Rigwedzie. Pochodzenie fizyczne somy do dziś pozostaje tajemnicą, ponieważ oryginalna roślina nie została jednoznacznie zidentyfikowana. Proponowane kandydatury obejmują min. przęśl i muchomor czerwony
Fotografia nr 1

Scena przedstawia moment z hinduskiego eposu Mahabharata, w którym królowa Draupadi zostaje upokorzona po tym, jak jej mąż przegrał ją w grze w kości. Podczas próby publicznego rozebrania, bóg Kryszna interweniuje, chroniąc jej honor sprawia cud, dzięki któremu kolejne warstwy materiału pojawiają się w nieskończoność, uniemożliwiając odsłonięcie królowej.
Dźwięki mantr i iluzja nieśmiertelności, w cieniu dewów i asurów: o ezoterycznych korzeniach hinduistycznego świata
2. Bogowie przeciw demonom

W Wedach dewy utożsamiano z siłami dobra, natomiast ich przeciwników asurów (demonów) z mocami destrukcji. Często podkreślano, że asurowie dysponują potężną magią i potrafią tworzyć złudzenia. W jednej z wielu opowieści demon Maricha przybrał postać gazeli, by zwabić i oszukać Ramę – jednego z awatarów boga Wisznu. Jednak Rama nie dał się zwieść: przejrzał iluzję, odkrył prawdziwą tożsamość asura i przeszył go strzałą tak potężną, że demon przeleciał przez cały „ocean”.

Magia w tradycji hinduskiej powiązana została z koncepcją maya – pojęciem, które pierwotnie oznaczało moc lub mądrość, a z czasem zaczęło symbolizować iluzję. Maya stała się określeniem przepaści między ludzkim postrzeganiem rzeczywistości a nieustannie zmieniającym się, niestabilnym światem materialnym.
Fotografia nr 2

Na obrazie, pochodzącym prawdopodobnie z północnych Indii, przedstawiono boginię Kali w chwili, gdy zabija zielonego asurę Nisumbhę. Motyw zabijania asurów przez bóstwa jest często powtarzanym tematem w sztuce hinduskiej, symbolizującym zwycięstwo dobra nad siłami chaosu i zniszczenia.
Dźwięki mantr i iluzja nieśmiertelności, w cieniu dewów i asurów: o ezoterycznych korzeniach hinduistycznego świata
3. Magiczne księgi i teksty

Podobnie jak wyznawcy innych systemów religijnych, wielu Hindusów poszukiwało bezpośrednich dróg do osiągnięcia boskiego wywyższenia. Atharwaweda, skomponowana około 1200–1000 roku p.n.e., zawiera 730 hymnów i 6000 mantr przypisywanych mędrcom Atharwanowi, Angirasowi i Bhrigu. Oprócz tekstów mających zapewniać długie życie, leczyć rany, odpędzać demony czy pomagać w zdobyciu partnera do małżeństwa, Atharwaweda wspomina również o amuletach, co sugeruje, że ich użycie było powszechne wśród mieszkańców starożytnych Indii. W jednej z pieśni opisano amulet wykonany z odłamków dziesięciu świętych drzew, który miał chronić przed opętaniem.

W tekstach pojawiają się także wzmianki o duchowo zaawansowanych tantrykach (okultystach), którzy praktykowali rytuały takie jak hipnoza w celu tworzenia iluzji. Atharwaweda zawiera również ślady starszych, być może szamańskich tradycji na przykład praktyk egzorcystów (odżha) oraz kultu Agniego, boga ognia. Wierzono, że Agni oczyszcza dusze zmarłych i przenosi je ze stosu pogrzebowego, odrodzone i gotowe do ponownego wejścia w świat materialny.
Fotografia nr 3

Wizerunek hinduskiego wróżbity przepowiadającego przyszłość swojej klientce.
Dźwięki mantr i iluzja nieśmiertelności, w cieniu dewów i asurów: o ezoterycznych korzeniach hinduistycznego świata
3. Wzmianki w kulturze popularnej

W XX wieku Indie zyskały reputację kolebki magicznych pokazów, a iluzjoniści tacy jak Sorcar Senior i Vazhakunnam nazywany „Ojcem Magii”  cieszyli się dużą popularnością. Do ich charakterystycznych występów należała Cheppum Panthum – sztuczka z kubkami i piłeczkami, w której te ostatnie w tajemniczy sposób pojawiają się i znikają oraz indyjska wersja słynnej sztuczki z liną, w której mag sprawia wrażenie, jakby wspinał się po unoszącej się w powietrzu linie. Tę właśnie sztuczkę znaną jako „lewitująca lina” po raz pierwszy opisał już w XIV wieku arabski podróżnik Ibn Battuta. [2]

[2] dla graczy w odcinku 54 serii „Zagrajmy w crapa” NRGeek omawia grę Unearthed: Trail of Ibn Battuta,
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
22
Zaratusztrianizm, jedna z najstarszych religii monoteistycznych świata, odegrał kluczową rolę w kształtowaniu duchowości i struktur społecznych starożytnej Persji. W centrum tej tradycji znajdowali się tak zwani Mędrcy,  dziedziczni kapłani odpowiedzialni nie tylko za utrzymanie rytuałów, lecz także za ochronę ludzkości przed siłami zła. Poniższy krótki tekst przybliża zarówno podstawy teologii zaratusztriańskiej, jak i codzienną, pełną wyzwań służbę kapłańską w cieniu świętego ognia.

1. Święty ogień Persji

W VI wieku p.n.e. w Persji rozwinął się zaratusztrianizm, będący pod kuratelą ówczesnego Imperium Achemenidów. Największym prorokiem tej religii był Zoroaster (znany również jako Zaratustra), który wprowadził kult najwyższego boga Ahura Mazdy. Świat stworzony przez Ahurę Mazdę stał się areną walki pomiędzy Spenta Mainyu, duchem dobra, a jego złym odpowiednikiem Angrą Mainyu, naznaczonym mroczną magią. Śmiertelnicy posiadali wolność wyboru, po której stronie chcą stanąć.
Fotografia nr 1

Fragment złotego kolczyka przedstawiający Ahura Mazdę – najwyższego boga panteonu zoroastryjskiego w otoczeniu zwierząt. Artefakt pochodzi z terenów dzisiejszego Iranu
Święty ogień przeciw chaosowi: O walce dobra ze złem w wierzeniach starożytnej Persji
Perscy Mędrcy byli dziedzicznymi kapłanami oraz specjalistami od rytuałów zoroastryjskich. Odprawiali zarówno ceremonie publiczne, jak i prywatne. Do ich obowiązków należało m.in. składanie ofiar z lan, które miały zapewnić władcy pomyślność, oraz doglądanie świętego ognia – symbolu Spenta Mainyu. Płomień ten płonął w tzw. ognistych świątyniach, rozsianych po całym imperium. Zaniedbanie tych obowiązków groziło surowymi konsekwencjami. Grecki historyk Herodot również wspomina o Mędrcach, którzy intonowali modlitwy nad ciałami zwierząt ofiarnych oraz interpretowali sny.
Fotografia nr 2

Opieka nad ołtarzem ognia. Mędrzec recytuje rytuał, stojąc przed świętym płomieniem. Czuwanie nad tym, by ogień nie zgasł, było jego najświętszym obowiązkiem. Jego wygaśnięcie mogło skutkować oskarżeniem o bycie daevayasna, czyli czcicielem złych duchów.
Święty ogień przeciw chaosowi: O walce dobra ze złem w wierzeniach starożytnej Persji
2. Mędrcy wobec sił zła

Więcej informacji na temat Mędrców pochodzi z Awesty – świętych tekstów zoroastryjskich. Według tych pism istniały również inne boskie istoty zwane daevas, które, choć nie powinny być czczone, miały swoich kapłanów znanych jako daevayasna. Wśród nich znajdowali się yatu (czarownicy) oraz pairika (czarownice). Pairika były początkowo postrzegane jako nadprzyrodzone duchy, które starały się szkodzić ludziom.

Aby chronić się przed ich wpływem, Mędrcy mogli przywoływać imię Ahura Mazdy lub odmawiać modlitwy nad obciętymi paznokciami, które następnie zakopywano jako forma rytualnej ochrony. Wierzono również, że sam Ahura Mazda przekazał Zaratustrze, iż pocieranie ciała maga piórem ptaka varenjana może odeprzeć zło. Mimo tych zabiegów obronnych, podstawą walki ze złem była dla Mędrców rytualna czystość. Dbali oni o to, by ołtarze pozostawały wolne od zanieczyszczeń, takich jak ekskrementy czy zwłoki. Wierzyli, że podsycanie świętego płomienia w świątyniach mogło unicestwić każdego przedstawiciela rodu daevas.
Fotografia nr 3

Faravahar (lub Ferohar) – jeden z głównych symboli zoroastryzmu, uznawany za przedstawienie Fravashi (zoroastryjskiej koncepcji osobistego ducha człowieka) lub Khvarenah – boskiej siły, która spływa na wyznawców i wspiera ich w dążeniu do dobra.
Święty ogień przeciw chaosowi: O walce dobra ze złem w wierzeniach starożytnej Persji
Oskarżenia o jadugih (czary) były w starożytnej Persji traktowane niezwykle poważnie. Podejrzanego można było zmusić do przyznania się poprzez polanie go roztopionym metalem. Z kolei w życiu pozagrobowym czarownicy mieli być skazani na piekielne kary, takie jak bycie obgryzanym przez psy po brzuchu lub stanie wiecznie na rozżarzonej do czerwoności miedzi.

Fotografia nr 4

Zoroastryjski Mędrzec niosący barom – rytualne narzędzie używane przez kapłanów podczas świętych ceremonii. Przedstawienie pochodzi z czasów Imperium Achemenidów, około IV wieku p.n.e. (kolekcja Oxus Treasure).
Święty ogień przeciw chaosowi: O walce dobra ze złem w wierzeniach starożytnej Persji
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
6
W czasach przedchrześcijańskich mieszkańcy dzisiejszej Finlandii żyli w bliskiej więzi z naturą i duchowym światem. Ich wierzenia były głęboko zakorzenione w szamanizmie, kulcie zwierząt i przekonaniu o istnieniu wielu dusz. Zarówno codzienne życie, jak i rytuały związane ze śmiercią czy łowiectwem przeniknięte były magią i symbolicznymi praktykami.

1. Kim byli przodkowie współczesnych Finów i w co wierzyli?

Obszar dzisiejszej Finlandii był zamieszkany od ponad 11 000 lat przez ludy fińskie i saamskie, które przybyły tam w pogoni za stadami jeleni, gdy lodowce ostatniej epoki lodowcowej zaczęły się cofać. Obie społeczności prowadziły koczowniczy tryb życia jako myśliwi-zbieracze i głęboko wierzyły w hatija [1] – duchy zwierząt. Wiadomo również, że już co najmniej 10 000 lat temu praktykowały szamanizm.

Fińscy tietäjät [2] oraz saamscy noaidi [3], szamani swoich pogańskich kultur, byli postaciami obdarzonymi niezwykłą mocą i magiczną wiedzą, cenionymi nawet poza własnymi ziemiami. Gdy Finowie pojawiają się w nordyckich sagach, jest to zawsze znak obecności sił nadprzyrodzonych. Finlandię postrzegano jako krainę czarodziejów, wiedźm, olbrzymów i trolli.

Około 5 000 lat temu kultury fińska i saamska zaczęły się rozdzielać. Finowie porzucili polowania na rzecz rolnictwa, jednak szamanizm przetrwał w obu tradycjach, nawet po chrystianizacji Skandynawii. Saamscy noaidi przetrwali aż do XIX wieku, kiedy to kościoły skonfiskowały ostatnie z ich świętych bębnów.

(pogrubionym akcent na pierwszą sylabę jak w j. fińskim)
[1] fonetyczne brzmienie z fin. hal-ti-ja
[2] fonetyczne brzmienie z fin. tie-tajaet
[3] fonetyczne brzmienie z fin. no-ajdi
Fotografia nr 1

Aby wyruszyć w podróż do zaświatów, rządzonych przez boginię Loviatar, szaman uderzał w bęben, by otworzyć lovi, czyli przejście, które w dawnym języku oznaczało zarówno „drzwi”, jak i „pochwę” prowadzące do tamtego świata.
Pieśń bębna i cień kosmicznego niedźwiedzia - czyli jak mało wiemy o magii przodków współczesnych Finów
2. Opowieść o wierzeniach – zagubione dusze i kosmiczne niedźwiedzie

Finowie wierzyli w Tuonelę, krainę zmarłych, znajdującą się pod ziemią lub gdzieś daleko na północy, dokąd trafiały dusze po śmierci. Uważano, że szaman potrafi wprowadzić się w trans i odbyć podróż do Tuoneli, by spotkać duchy i zaczerpnąć od nich mądrości. W taką duchową wędrówkę szamani wyruszali przy dźwiękach joiku [4] – hipnotyzujących pieśni oraz rytmicznym uderzaniu w bębny. Musieli jednak przechytrzyć przewoźnika, by zgodził się przetransportować ich przez Rzekę Tuoneli  i uważać, by nie utknąć tam na zawsze w ciele olbrzymiego szczupaka.

Pogańscy Finowie wierzyli, że człowiek posiada trzy dusze: heinki (siłę życiową), luonto (ducha opiekuńczego) oraz itse (osobowość) [5]. Zarówno luonto, jak i itse mogły oddzielić się od ciała, przez co mogły się zagubić lub utknąć w zaświatach. Wierzono, że prowadziło to do nieszczęść i chorób. Szamani wypowiadali zaklęcia i odprawiali rytuały, które miały na celu uzdrawianie ludzi lub odwracanie złego losu wzmacniając osłabione duchy lub odnajdując te zagubione.
Fotografia nr 2

Saamskie bębny, wykonane ze skóry renifera i ozdobione symbolami, uderzano pałeczką w kształcie litery T, wykonaną z reniferowej kości, zwaną coarve-vaever. Bęben ten odzwierciedlał trzy główne sfery istnienia: niebiosa (u góry), świat ludzi (pośrodku) oraz zaświaty (na dole).
Pieśń bębna i cień kosmicznego niedźwiedzia - czyli jak mało wiemy o magii przodków współczesnych Finów
Zarówno tietäjät, jak i noaidi odgrywali istotną rolę w zachowaniu ustnych tradycji kultur fińskiej i saamskiej, przekazując je poprzez opowieści. W 1835 roku Elias Lönnrot zebrał pieśni i poematy przekazywane przez tietäjät, tworząc Kalevalę - narodowy epos Finlandii, który stał się zapisem dawnych tradycji magicznych.

Pogańscy Finowie darzyli czcią zwierzęta, na które polowali zwłaszcza łosie i niedźwiedzie. Niedźwiedź był tak święty, że nie wolno było wypowiadać jego prawdziwego imienia. Współczesne fińskie słowo karhu, oznaczające „szorstkie futro”, to jeden z eufemizmów, jakimi się wówczas posługiwano. Wierzono, że niedźwiedź pochodzi z nieba i może odradzać się po śmierci. Za każdym razem, gdy zabijano i spożywano niedźwiedzia, Finowie organizowali rytuał Karhunpeijaiset [6], którego celem było zachęcenie duszy zwierzęcia do powrotu. Po uczcie zakopywano kości, a czaszkę składano pod świętą sosną.

[4] fonetyczne brzmienie z fin. joj-ku
[5] fonetyczne brzmienie z fin. kolejno:  hejŋki, luon-to, it-se
[6] fonetyczne brzmienie z fin. kar-hun-pej-jaiset
Fotografia nr 3

Amulet wykonany ze świętego pazura niedźwiedzia miał przynosić szczęście i pomagać duszy właściciela odnaleźć drogę do domu.
Pieśń bębna i cień kosmicznego niedźwiedzia - czyli jak mało wiemy o magii przodków współczesnych Finów
Obrazek zwinięty kliknij aby rozwinąć ▼
0.1051549911499