Siema dzidki!
Po pięciu dniach przebyta trasa wyglądała następująco:
Po pięciu dniach przebyta trasa wyglądała następująco:
(Każdy dzień innym kolorem. Łącznie około 2200 km)
Piątego dnia o 15:00 siedziałem już w pociągu z Nukus do Buchary. Trzecia klasa. Wagon taki sam, jak jeżdżące w nocy, czyli z miejscami do spania. Miałem miejsce na dole, można było sobie je złożyć i mieć siedzenie plus stolik.
Około 23:30 wysiadłem na dworcu w Bucharze. Nie miałem żadnego planu na tę noc, żadnego zarezerwowanego hotelu. Oczywiście da się znaleźć w necie hotele z opcją późnego zameldowania się, ale te miały chore ceny.
Piątego dnia o 15:00 siedziałem już w pociągu z Nukus do Buchary. Trzecia klasa. Wagon taki sam, jak jeżdżące w nocy, czyli z miejscami do spania. Miałem miejsce na dole, można było sobie je złożyć i mieć siedzenie plus stolik.
Około 23:30 wysiadłem na dworcu w Bucharze. Nie miałem żadnego planu na tę noc, żadnego zarezerwowanego hotelu. Oczywiście da się znaleźć w necie hotele z opcją późnego zameldowania się, ale te miały chore ceny.
(odległość między miastami: około 550 km)
Sprawdziłem piętro dworca. Rzeczywiście, mieli tam "pokój odpoczynku" (patrz: poprzednia część), ale przed wejściem stał kontuar, taki jak mają na recepcji w hotelach. Nie było nikogo, kogo dałoby się zapytać czy można wejść i się umyć. Ale drzwi były otwarte na oścież.
We własnym kraju pewnie wbiłbym na krzywy ryj, ale na obczyźnie miałem opory.
Ostatecznie, poszedłem spać bez prysznica, na ławce w dworcowej poczekalni. Była odpowiednio szeroka, a plecak położony pod głową sprawdzał się jako poduszka.
Z dworca do centrum było osiem kilometrów. W carskiej Rosji opracowano tę strategię - w rejonach, które mogły się zbuntować, dworce kolejowe budowano na obrzeżach miast. Aby w razie powstania wojsko mogło dojechać koleją na przedmieścia i w spokoju przystąpić do pacyfikacji.
Słyszeliście te historie z Powstania Wielkopolskiego, gdy niemieckie posiłki przyjeżdżały koleją na dworzec w centrum miasta, a tam już czekali na nich uzbrojeni powstańcy?
To, co było dobre dla ruskiego okupanta, dla polskiego turysty oznaczało wybór między długim spacerem a taksówką.
Sprawdziłem piętro dworca. Rzeczywiście, mieli tam "pokój odpoczynku" (patrz: poprzednia część), ale przed wejściem stał kontuar, taki jak mają na recepcji w hotelach. Nie było nikogo, kogo dałoby się zapytać czy można wejść i się umyć. Ale drzwi były otwarte na oścież.
We własnym kraju pewnie wbiłbym na krzywy ryj, ale na obczyźnie miałem opory.
Ostatecznie, poszedłem spać bez prysznica, na ławce w dworcowej poczekalni. Była odpowiednio szeroka, a plecak położony pod głową sprawdzał się jako poduszka.
Z dworca do centrum było osiem kilometrów. W carskiej Rosji opracowano tę strategię - w rejonach, które mogły się zbuntować, dworce kolejowe budowano na obrzeżach miast. Aby w razie powstania wojsko mogło dojechać koleją na przedmieścia i w spokoju przystąpić do pacyfikacji.
Słyszeliście te historie z Powstania Wielkopolskiego, gdy niemieckie posiłki przyjeżdżały koleją na dworzec w centrum miasta, a tam już czekali na nich uzbrojeni powstańcy?
To, co było dobre dla ruskiego okupanta, dla polskiego turysty oznaczało wybór między długim spacerem a taksówką.
(przed dworcem)
Padło na taksówkę. Za kurs zapłaciłem, w przeliczeniu, około 55 złotych. Czyli mniej więcej połowę taniej niż w Taszkencie, ale nie tak tanio jak w Nukus. Prawdopodobnie cena i tak zawierała "opłatę za bycie białym".
Padło na taksówkę. Za kurs zapłaciłem, w przeliczeniu, około 55 złotych. Czyli mniej więcej połowę taniej niż w Taszkencie, ale nie tak tanio jak w Nukus. Prawdopodobnie cena i tak zawierała "opłatę za bycie białym".
(widok z okna taksówki)
Po drodze zapytałem kierowcę gdzie tu można kupić pocztówki, bo ani na poczcie, ani na bazarach nie mają. A ten zwyczajnie otworzył schowek, wyjął stosik kartek i zapytał czy takie mogą być.
Wyglądały na zrobione metodą "zrób to sam". Zdjęcia zrobione telefonem, wydrukowane na trochę lepszym papierze. Ale na bezrybiu i rak ryba - kupiłem z dziesięć. Pewnie inni turyści tak często pytali taksówkarzy o pocztówki, że ci wyczuli w tym okazję na dodatkowy zarobek.
Pierwszy cel - twierdza.
Po drodze zapytałem kierowcę gdzie tu można kupić pocztówki, bo ani na poczcie, ani na bazarach nie mają. A ten zwyczajnie otworzył schowek, wyjął stosik kartek i zapytał czy takie mogą być.
Wyglądały na zrobione metodą "zrób to sam". Zdjęcia zrobione telefonem, wydrukowane na trochę lepszym papierze. Ale na bezrybiu i rak ryba - kupiłem z dziesięć. Pewnie inni turyści tak często pytali taksówkarzy o pocztówki, że ci wyczuli w tym okazję na dodatkowy zarobek.
Pierwszy cel - twierdza.
Zbudowano ją w XVI wieku, gdy Chanatem Buchary rządzili pochodzący z Persji Szaibanidzi. W 1920, podczas oblężenia Buchary przez bolszewików, twierdzę zbombardowano z powietrza.
Nie ma na to twardych dowodów, ale część uszkodzeń mogła być dziełem samych obrońców. Gdy ostatni emir uciekał do Afgansitanu ze skarbami, nakazał wysadzić niektóre pomieszczenia (na przykład harem), aby nie mogły zostać sprofanowane przez bolszewików.
Nie ma na to twardych dowodów, ale część uszkodzeń mogła być dziełem samych obrońców. Gdy ostatni emir uciekał do Afgansitanu ze skarbami, nakazał wysadzić niektóre pomieszczenia (na przykład harem), aby nie mogły zostać sprofanowane przez bolszewików.
(ruiny meczetu, który stał wewnątrz twierdzy. W islamie meczet jest świątynią cały czas, nawet jeśli się zawali albo celowo go uszkodzi. A jeśli go zburzysz i wywieziesz gruz, to kawałek gruntu, na którym stał, muzułmanie nadal będą uważać za miejsce kultu)
(widok z twierdzy na miasto)
(wielbłąd spotkany pod twierdzą)
(to samo zdjęcie, co na początku) Medresa Ulugbeka, jakieś 5 minut pieszo od twierdzy. Najstarszy budynek w Bucharze, który zachował się do naszych czasów w niezmienionym kształcie. Wybudowano ją w 1417, czyli parę lat po bitwie pod Grunwaldem.
Medresy to islamskie szkoły. Niektóre są małe i oferują tylko naukę pisania, czytania i prawa koranicznego. Ale są też takie porządne, a ta konkretna, była jedną z najlepszych w swoich czasach. Uczono tam matematyki, astronomii, języków obcych, prawa koranicznego i pewnie czegoś jeszcze.
A dlaczego to prawo koraniczne jest tam takie ważne? Bo w świecie islamu nie ma rozróżnienia na prawo świeckie i prawo religijne. Jedynym prawem jest to, które Allah podyktował Mahometowi i spisano w Koranie. Wobec tego wszystkie aspekty życia muszą być podporządkowane religii. Dlatego, w świecie islamu, jeśli ktoś skończył teologię to tak, jakby od razu był prawnikiem.
Oczywiście, współcześnie wiele krajów muzułmańskich ma świeckie kodeksy, które czasami mocno rozmijają się z Koranem. Klasyczny przykład to Turcja.
Medresy to islamskie szkoły. Niektóre są małe i oferują tylko naukę pisania, czytania i prawa koranicznego. Ale są też takie porządne, a ta konkretna, była jedną z najlepszych w swoich czasach. Uczono tam matematyki, astronomii, języków obcych, prawa koranicznego i pewnie czegoś jeszcze.
A dlaczego to prawo koraniczne jest tam takie ważne? Bo w świecie islamu nie ma rozróżnienia na prawo świeckie i prawo religijne. Jedynym prawem jest to, które Allah podyktował Mahometowi i spisano w Koranie. Wobec tego wszystkie aspekty życia muszą być podporządkowane religii. Dlatego, w świecie islamu, jeśli ktoś skończył teologię to tak, jakby od razu był prawnikiem.
Oczywiście, współcześnie wiele krajów muzułmańskich ma świeckie kodeksy, które czasami mocno rozmijają się z Koranem. Klasyczny przykład to Turcja.
Tutaj przykład kaligrafii, czyli sztuki odręcznego pisma. Ktoś coś napisał arabskim alfabetem w taki sposób, aby wyglądało jak statek z żaglami i wiosłami.
W islamie nie wolno robić obrazów przedstawiających ludzi i zwierzęta, dlatego pobożni artyści, działając w ramach tego, co wolno, rozwinęli sztukę odręcznego pisania.
Oczywiście dzisiaj ten zakaz nie jest jakoś specjalnie przestrzegany. Prawie nigdzie nie ma problemu, aby kobieta zrobiła sobie zdjęcie do dowodu z widoczną twarzą, a w telewizji normalnie pokazują ludzi i zwierzęta.
W islamie nie wolno robić obrazów przedstawiających ludzi i zwierzęta, dlatego pobożni artyści, działając w ramach tego, co wolno, rozwinęli sztukę odręcznego pisania.
Oczywiście dzisiaj ten zakaz nie jest jakoś specjalnie przestrzegany. Prawie nigdzie nie ma problemu, aby kobieta zrobiła sobie zdjęcie do dowodu z widoczną twarzą, a w telewizji normalnie pokazują ludzi i zwierzęta.
Na przykład tutaj wizerunek jednocześnie człowieka i zwierzęcia. To podobno upamiętnienie jakiegoś kaznodziei żyjącego w średniowieczu. Pani ze straganu z pamiątkami opowiedziała mi, że według legendy ten słynący z pobożności człowiek przyjechał do Buchary, gdy miasto od dłuższego czasu zmagało się z suszą i zaczynało brakować wody pitnej. I podobno wymodlił opady deszczu, wspominając Allahowi, że nigdy nie prosi o nic dla siebie i tym razem też, bo chodzi o wodę dla miasta.
(ZiŁ 130 z cegłami na pace. Nie dalej niż 500 metrów od Medresy Ulugbeka)
A poniżej coś, co chętnie przeniósłbym z Uzbekistanu do Polski i całej Europy
A poniżej coś, co chętnie przeniósłbym z Uzbekistanu do Polski i całej Europy
przy sygnalizacji wyświetla się liczba sekund do zmiany światła. Tak nie jest na pojedynczym skrzyżowaniu albo w pojedynczym mieście - tak jest w całym Uzbekistanie.
Jaka to jest oszczędność nerwów... Również z perspektywy pieszego, bo na przejściach nie zawsze masz sekundnik, ale zawsze możesz spojrzeć ile zostało do zmiany światła dla samochodów.
Oczywiście, na nagraniu prawie same Chevrolety.
Inna fajna rzecz w Bucharze, to uliczna budka, w której sprzedawali świeżo wyciskane soki. Za równowartość mniej niż 10 zł nalewali pół litra soku (do wyboru kilka owoców, np. pomarańcza, arbuz, jabłko, truskawka, kiwi). Przy 47 stopniach coś takiego, z kostkami lodu to była świetna sprawa.
Pokażę wam jeszcze uzbecki mebel.
Jaka to jest oszczędność nerwów... Również z perspektywy pieszego, bo na przejściach nie zawsze masz sekundnik, ale zawsze możesz spojrzeć ile zostało do zmiany światła dla samochodów.
Oczywiście, na nagraniu prawie same Chevrolety.
Inna fajna rzecz w Bucharze, to uliczna budka, w której sprzedawali świeżo wyciskane soki. Za równowartość mniej niż 10 zł nalewali pół litra soku (do wyboru kilka owoców, np. pomarańcza, arbuz, jabłko, truskawka, kiwi). Przy 47 stopniach coś takiego, z kostkami lodu to była świetna sprawa.
Pokażę wam jeszcze uzbecki mebel.
Miejscowi mówią na to tapczan. Można to spotkać w restauracjach i hotelach, ale podobno ludzie mają to też normalnie u siebie w domach. Podobno siada się tam bez butów, po turecku i tak się zjada obiad. Są też wersje bez stolika na środku.
Będąc w tamtej knajpie nie robiłem zdjęć jedzenia.
Będąc w tamtej knajpie nie robiłem zdjęć jedzenia.
Siódmego dnia wyprawy opóściłem Bucharę. Tym razem odjeżdżając koleją dużych prędkości, Afrosiyob. Prędkość maksymalna 250 km/h.
Skład to produkt hiszpańskiej marki Talgo. Lokomotywy i wagony w 2021 roku przepłynęły z Hiszpanii do Petersburga, a dalej pojechały przez Rosję i Kazachstan (podwozia na rosyjską szerokość torów).
Pamiętam jak u nas się jarano kilkanaście lat temu, że z Pendolino pociągi będą jeździć 160 km/h.
Dziękuję za doczytanie do końca i za pozytywny odzew. Staram się nie wrzucać dzid zbyt często, aby się nie przejadły.
Następnej części będzie o krótkiej wizycie w Tadżykistanie.
Pozdrawiam i wypierdalam,
obywatelpiwnicy
Pamiętam jak u nas się jarano kilkanaście lat temu, że z Pendolino pociągi będą jeździć 160 km/h.
Dziękuję za doczytanie do końca i za pozytywny odzew. Staram się nie wrzucać dzid zbyt często, aby się nie przejadły.
Następnej części będzie o krótkiej wizycie w Tadżykistanie.
Pozdrawiam i wypierdalam,
obywatelpiwnicy