Rozrywka
6 m
19
„W pradawnych czasach, gdy ziemie południowe nie były jeszcze spalone ogniem ni pokryte pyłem, pośród skał i pustkowi zalegał cień starszy niźli pamięć ludzka. W starożytnej krainie znanej jako Cyrena zamieszkała bestia ziejąca ogniem, o skórze twardszej niż spiż. Nie była ona jako inne bestie, albowiem oddech jej nie tylko ciała trawił, ale i żelazo psuł, kamień kruszył, a serca ludzkie trwogą i omroczeniem napełniał.
Bestia przez wiele lat pustoszyła okolice nadmorskiego miasta, aż za rządów cesarza Dioklecjana z zachodu przybył milczący rycerz w złotej zbroi. Nie prosił on o wikt ni o chwałę, jeno pytał, gdzie legowisko bestii, i sam jeden ruszył ku kamiennym rozłogom i ku rozpadlinom, gdzie smok się krył. A gdy go znalazł, stanął przeciw niemu niewzruszony.
Długo walczyli, a rycerz, widząc, iż bestii tej zgoła zgładzić nie może, ugodził ją ciosem potężnym, pod którym smok osłabł i runął. Wtedy nie dobił go, lecz związał mocą większą niż łańcuch i większą niż stal, po czym strącił go w głęboki loch pod kamieniem czerwonym i pieczęcią zamknął. I rzekł, iż przyjdą jeszcze czasy, gdy ludzie usłyszą szept spod ziemi i wezmą go za cud.”
Sygn. Terra-Script. Apocr. XVII-Diabolica
Miejsce pochodzenia tekstu niepewne.
Bestia przez wiele lat pustoszyła okolice nadmorskiego miasta, aż za rządów cesarza Dioklecjana z zachodu przybył milczący rycerz w złotej zbroi. Nie prosił on o wikt ni o chwałę, jeno pytał, gdzie legowisko bestii, i sam jeden ruszył ku kamiennym rozłogom i ku rozpadlinom, gdzie smok się krył. A gdy go znalazł, stanął przeciw niemu niewzruszony.
Długo walczyli, a rycerz, widząc, iż bestii tej zgoła zgładzić nie może, ugodził ją ciosem potężnym, pod którym smok osłabł i runął. Wtedy nie dobił go, lecz związał mocą większą niż łańcuch i większą niż stal, po czym strącił go w głęboki loch pod kamieniem czerwonym i pieczęcią zamknął. I rzekł, iż przyjdą jeszcze czasy, gdy ludzie usłyszą szept spod ziemi i wezmą go za cud.”
Sygn. Terra-Script. Apocr. XVII-Diabolica
Miejsce pochodzenia tekstu niepewne.
UWAGA: Tekst może zawierać ślady technoherezji. Po lekturze uprasza się o niezwłoczny kontakt z Ordo Hereticus. Jeśli nie, Ordo Hereticus skontaktuje się z czytelnikiem.
W rejestrach zewnętrznych Imperium figuruje pod imieniem Mag’ladroth, w niskim gotyku zwany Void Dragon, i zaliczany jest do C’tan, gwiezdnych bogów Necronów. Nie są oni demonami ani bytami Osnowy. Są głodem materii, zimną świadomością zrodzoną z gwiazd i ich śmierci, czymś, co wchodzi w świat realny bez potrzeby modlitwy. Tradycja Necronów głosi dalej, że C’tanowie zostali w pewnej epoce rozbici na odłamki, zwane shardami, i ujarzmieni.
Mechanicum zna jednak inną nazwę, bardziej prymitywną i przez to bardziej niebezpieczną: Smok Marsa, uwięziony głęboko pod Noctis Labyrinthus. W źródłach opisuje się go jako byt pradawny i niewyobrażalnie potężny, a jednocześnie podkreśla się, że utożsamienie go z Mag’ladrothem jest mocno sugerowane, lecz nie nazwane wprost jako bezwzględny fakt. Ta szczelina semantyczna jest miejscem, w którym może rodzić się herezja.
Mechanicum zna jednak inną nazwę, bardziej prymitywną i przez to bardziej niebezpieczną: Smok Marsa, uwięziony głęboko pod Noctis Labyrinthus. W źródłach opisuje się go jako byt pradawny i niewyobrażalnie potężny, a jednocześnie podkreśla się, że utożsamienie go z Mag’ladrothem jest mocno sugerowane, lecz nie nazwane wprost jako bezwzględny fakt. Ta szczelina semantyczna jest miejscem, w którym może rodzić się herezja.
W opowieściach związanych z Marsem pojawia się obraz złotego wojownika, który staje przeciw Smokowi i nie jest w stanie go unicestwić, lecz potrafi go spętać i uwięzić. Motyw ten jest wyraźnie obecny w opodwiadaniu Mechanicum z serii Horus Heresy, gdzie pada, że Imperator konfrontuje się ze Smokiem i wybiera więzienie zamiast zniszczenia, ponieważ zniszczenie pozostaje poza jego mocą. Scena ta bywa czytana dwojako: jako relacja dosłowna oraz jako alegoria przekazywana przez strażnika i filtrowana przez marsjański mit. W obu ujęciach sens pozostaje ten sam. Coś zostało zamknięte, nie zgładzone. A to oznacza, że źródło wpływu nie zniknęło, zostało jedynie odizolowane.
W Mechanicum pojawia się sugestia, że Imperator nie tylko uwięził Smoka, ale również przygotował grunt pod rozwój Mechanicum i jego wiarę w Omnisjasza. Nie jest to dowód, że Smok stworzył religię Marsa, lecz wskazówka, że Imperator potrafił wykorzystać marsjański mit oraz marsjańską potrzebę technologii jako fundament polityczno-duchowy. W tej samej linii interpretacyjnej powraca myśl, że obecność Smoka, a może nawet sam jego „sen”, działały jak impuls popychający kapłanów Marsa ku pierwszym maszynom i ku doktrynie, która z czasem stała się jednym z filarów państwowego mechanizmu Imperium.
Cult of the Dragon miał rezydować w Noctis Labyrinthus. Wielokrotnie próbowano wznosić tam kuźnie, lecz przedsięwzięcia zwykle kończyły się porzuceniem. Ci, którzy wracali, mówili o awariach technologii i „niezadowolonych duchach maszyn”. Nieliczni, którzy pozostali, mieli stać się właśnie tym kultem. Izolowanym, pogardzanym i ledwie znanym z zewnątrz.
Cult of the Dragon miał rezydować w Noctis Labyrinthus. Wielokrotnie próbowano wznosić tam kuźnie, lecz przedsięwzięcia zwykle kończyły się porzuceniem. Ci, którzy wracali, mówili o awariach technologii i „niezadowolonych duchach maszyn”. Nieliczni, którzy pozostali, mieli stać się właśnie tym kultem. Izolowanym, pogardzanym i ledwie znanym z zewnątrz.
Jeżeli Smok Pustki rzeczywiście śpi pod Marsem, nie jest to jedynie zagrożenie militarne. Jest to zagrożenie ontologiczne. Mechanicum buduje bowiem swoją tożsamość na twierdzeniu, że maszyna ma ducha, a duch ma litanię. Tymczasem Smok jest czymś, co może działać jak duch bez wpływu Osnowy i jak bóg bez modlitwy.